Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Daj sobie szansę, Kobieto !

Rok 2013 Uniwersytet Wrocławski, dziekanat.

-Pani Olgo - mówię cicho. – To mnie przerosło. Mogłaby mi Pani dać kartkę i długopis, chciałam napisać rezygnację ze studiów. Nie dam już rady.... Pani Olga zawahała się dłuższą chwilę. Potem pochyliła się w stronę biurka i podając mi kartkę powiedziała cicho: - Proszę to dobrze przemyśleć. Tyle osób już odpuściło, Pani szła jak burza. Za 3 godziny jest posiedzenie Rady Wydziału, otworzy Pani przewód...
- Ale ja już nie mogę... naprawdę...

Chwyciłam kartkę i szybko wyszłam, bo głos uwiązł mi w gardle. Nie chciałam się przy niej koncertowo rozpłakać.Na pewno doskonale wiecie, jak to jest. My, kobiety często bardzo ambitnie podchodzimy do życia starając się sprawdzić w tak wielu rolach. Dokładamy sobie więc obowiązków chcąc na dodatek świetnie je wypełnić. Potrafimy być też mistrzyniami w stawianiu sobie ogromnych celów, nie patrząc na koszty ich realizacji. Sfrustrowane, przemęczone, przygniecione kolejnymi porażkami tracimy siły, by mierzyć się z życiem. 
Tak właśnie było ze mną. Marzyłam o doktoracie z marketingu politycznego i choć właśnie je spełniałam, miałam dość. Fizycznie, psychicznie, emocjonalnie, organizacyjnie...

Usiadłam na korytarzu. Rok szkolny się już skończył, w wypełnionych dotychczas studenckim gwarem przestrzeniach panowała nieznośna cisza. Gdyby było głośno, pewnie nie słyszałabym tak dobitnie tego, co się działo w mojej głowie. 
- No pisz ! - naciskał pierwszy głos
- Za dużo na siebie wzięłaś ! - przekonywał drugi
- Robiłaś, co mogłaś ! - w trzecim głosie słychać było zrozumienie - Praca od rana do wieczora, dom, weekendy na uczelni. Do tego prowadzisz szkolenia, jesteś kuratorem. To by przerosło każdego !

Siedziałam nieruchomo i wpatrywałam się w ścianę. Przemknęły mi przed oczami migawki z ostatnich trzech lat – wszystko kręciło się wokół pracy doktorskiej, konferencji, artykułów. Ile mnie ominęło z takiego normalnego, prawdziwego życia ?

- Ale przecież właśnie spełniasz swoje marzenie, czyż nie ? Zawsze chciałaś studiować na tym wydziale. Czekałaś na to 15 długich lat - usłyszałam niewyraźnie.
- Pamiętasz to uczucie, kiedy pierwszy raz przekroczyłaś drzwi tego gmachu ? Jak płakałaś w tramwaju przekonana, że nie zdałaś egzaminów wstępnych ? I tą dziką radość, gdy okazało się, że się myliłaś? - przypomniał czwarty głos.
- Motywujesz ludzi na szkoleniach, wierzysz w innych, uwierz też w siebie !

Westchnęłam głęboko. 
- Czasem po prostu się nie udaje - przekonywał pierwszy głos.
- Co z ciebie za żona ? Co za matka ? Plan goni plan, a gdzie czas na spontaniczność ? Tak mają wyglądać kolejne dwa lata Twojej rodziny ? Tak się nie da żyć ! - przekonywał kolejny

Opuściłam głowę, powoli wstałam i zapukałam do dziekanatu.

Rok 2015 

Rozglądam się wokoło. Przede mną, w rzędach siedzi sporo kobiet. Zerkam na nie ukradkiem, bo to właśnie wokół nich dziś krążą moje myśli. Pierwsze uczelnie zostały w Polsce otwarte dla nas dopiero pod koniec XIX wieku. Uważano, że nie jesteśmy zdolne do abstrakcyjnego myślenia i przyswajania wiedzy na wyższym poziomie. Ale one nie odpuszczały. I wygrały. Poczułam ogromną wdzięczność i uśmiechnęłam się do siebie.

W rozmyślań wybił mnie głos prowadzącego uroczystość: 
- Doktor Adrianna Tomczak.

Poprawiłam przydługą togę i ruszyłam po dyplom.

Gdybym wiedziała, jak będą wyglądały moje kolejne dwa lata, pewnie nie oddałabym Pani Oldze pustej kartki. Osiągnęłam mistrzostwo w zarządzaniu czasem i planowaniu. Lawirowałam między kilkoma światami, odhaczając kolejne pozycje z list do wykonania. Zazwyczaj wszystko działało, ale nie zawsze. Poniosłam porażki, zawaliłam kilka projektów, nie dotrzymałam słowa, spóźniłam się na ważne spotkania. Wiele razy towarzyszyło mi poczucie beznadziejności, głupoty, nieudolności i wszechogarniającej słabości, Płakałam wciskając twarz w poduszkę, by nikt w domu nie słyszał.

A potem zbierałam się w sobie i przypominałam, dlaczego to wszystko. Kiedyś zrezygnowałam ze swojej pasji i wybrałam studia kierując się rozsądkiem. Ukończyłam je, a dyplom odebrałam w Auli Leopoldina we Wrocławiu. Oczywiście, czułam satysfakcję, ale już wówczas wiedziałam, że to nie będzie moja droga. Wiele jednak musiało się wydarzyć, zanim zwróciłam. I w tej samej Auli, wiele lat później spełniło się to marzenie. Czas się domknął.

Spotkałam na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi, w tym profesorów, którzy zobaczyli we mnie coś, czego ja nie wiedziałam i dali mi szansę. Ale najpierw to ja musiałam dać ją sama sobie.

Kobieto, Polko, Emigrantko,

Ten wpis jest chyba najbardziej osobisty odkąd prowadzę blog. Podzieliłam się swoją historią chcąc przekonać Cię, że warto walczyć o siebie i swoje marzenia. Bo chociaż czasem jest cholernie ciężko, sił brak i wsparcia znikąd, żadnego zrozumienia i życzliwości - nie można się poddawać ! Nie można rezygnować ! Trzeba szukać możliwości, stawić czoło rzeczywistości. Ty wystarczająco wątpisz sama w siebie, więc pozbądź się tych, którzy te lęki podsycają. Uwierz w siebie ! Przecież to właśnie Ty łączysz codziennie tak wiele ról, wykonujesz tak wiele obowiązków. Teraz czas na sięganie po więcej, ale dla siebie. 

Świat pełen jest pięknych opowieści, ale rzadko rolę główną i najważniejszą odgrywają w niej kobiety. Twoja opowieść musi być wyjątkowa, ale tylko Ty możesz ją napisać i to Ty musisz być jej bohaterką. Zrób wszystko, żeby była wspaniała, niepowtarzalna. Twoja. Nie HIStory, lecz HERstory ! Tylko daj sobie szansę !

Czasy się zmieniły i bardzo dobrze. Bo teraz to jest czas dla Kobiet ! 

Wierzę w Ciebie !

AT

 

Włożyłam w ten wpis wiele serca i jeśli uważasz, że mógłby kogoś zmotywować i pomóc - udostępnij na swoim profilu, niech idzie w świat ! Dziękuję ! 

A jeśli jeszcze nie jesteśmy znajomymi na FB, czekam na Ciebie na moim fan page`u "Emigracja po Sukces" https://www.facebook.com/EmigracjaPoSukces/ Dołącz do wspaniałych ludzi, który - tak jak Ty - mieli odwagę, by wyjechać za granicę. Znajdziesz tam wsparcie, motywację do działania i wiele pozytywnej energii. Do zobaczenia ! 

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane