Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Sposób, aby wydostać się dołka, to otrząsnąć się i zrobić krok w górę

Foto: podlasie-puszczyk.blogspot.de Foto: podlasie-puszczyk.blogspot.de

„Było to daleko stąd na pewnej farmie. Któregoś dnia osioł farmera wpadł do głębokiej studni. Zwierzę krzyczało żałośnie godzinami, podczas gdy farmer zastanawiał się, co zrobić. W końcu farmer zdecydował. Zwierzę było stare, a studnię i tak trzeba było zasypać. Nie warto było wyciągać z niej osła. Zwołał wszystkich swoich sąsiadów do pomocy. Wzięli łopaty i zaczęli zasypywać studnię śmieciami i ziemię. Z początku osioł zorientował się, co się dzieje i zaczął krzyczeć przerażony. Nagle, ku zdumieniu wszystkich, osioł uspokoił się. Kilka łopat później farmer zajrzał do studni. Zdumiał się tym, co zobaczył. Za każdym razem, gdy kolejna porcja śmieci spadała na ośli grzbiet, ten robił coś niesamowitego. Otrząsał się i wspinał o krok ku górze. W miarę, jak sąsiedzi farmera sypali śmieci i ziemię na zwierzę, ono otrzepywało się i wspinało o kolejny krok. Niebawem wszyscy ze zdumieniem zobaczyli, jak osioł przeskakuje krawędź studni i szczęśliwy, oddala się truchtem!

Życie będzie zasypywać cię śmieciami, każdym rodzajem brudów. Sposób, aby wydostać się z dołka, to otrząsnąć się i zrobić krok w górę. Każdy z naszych kłopotów to jeden stopień ku wolności.

Nie znam autora, ale ten tekst był moją siła i inspiracją, gdy było źle.

Wiele razy wydaje Ci się, że już gorzej być już nie może. Że ilość śmieci, jaka została na Ciebie wysypana, to wszystko, co moższ udźwignąć. Że już więcej nie dasz rady.

I wówczas okazuje się, że i owszem, może być gorzej. Że życie może pokopać i leżącego, a co! I grzęźniesz, a tu wysypuje się Ciebie ciężarówka szlamu w takiej ilości, że nie jesteś w stanie się spod niego wydostać. Nie masz sił oddychać, zrobić jakiekolwiek ruch. I jak sobie poradzić, o szukaniu sensu nie wspomnę?

To nie jest wcale tak, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Czasami życie nas starsznie poniewiera. Gdy rzeczywistość tak boli, a wsparcia znikąd, bezradność i powtarzane pytanie: „dlaczego mnie to spotyka?”. Czasem modlisz się, by ktoś coś zrobił, by wziął to od Ciebie, zadecydował.

Ten stan beznadziejności może trwać jakiś czas, ale może też bardzo, bardzo długo… Im dłużej, tym bardziej Cię wyniszcza, zabiera resztki godności, upadla. Tracisz wiarę w siebie, własne możliwości. Wówczas wykrzesanie z siebie resztek sił graniczy z cudem. Czasami wyzwaniem jest podnieść się z łóżka. Czasami jesteś tak słaba i zrezygnowana, że nie potrafisz nawet poprosić o pomoc. Ale często nie mamy wokół siebie nikogo, kto mógłby podać dłoń.

Znasz ten stan, prawda?

 A JEDNAK

Jeden powie, że to Bóg. Drugi, że zrządzenie losu. Trzeci, że karma wróciła. Czwarty, że głupi fart. Piąty, że anioły, które nas strzegą…To nie ma znaczenia, jak to nazwimy. Ważne, że pojawia się znak, nadzieja, wyjście, podana ręka. Czasem się przyśni, czasem to napotkany człowiek, czasem usłyszany tekst, czasem jakieś wspomnienie… I już wiesz, jak sobie poradzić i w którym kierunku iść.

Idziesz mozolnie, krok po kroku, powłócząc nogami. Nie masz zbyt wiele sił, ale świadomość, że jest rozwiązanie, jest szansa daje Ci moc. Bo co masz do stracenia ?  To zaledwie iskra, blady znak, ale widzisz go coraz wyraźniej. Tak jak osiołek pniesz się do góry po stosie zrzucanych na Ciebie śmieci. I wyskakujesz ze studni studni.

Dawno temu wydrukowałam ten tekst i do dziś noszę go w portfelu. Gdy tracę siłę, wiarę, że coś się zmieni, wyciągam go i czytam. Raz, dwa, piętnaście… I szukam wyjścia z sytuacji. I sensu, bo wierzę, że zawsze coś jest po coś. Że trudność to szansa, tyle że w przebraniu. Trzeba tylko zebrać w sobie resztkę sił, zmusić się do ostatniego wysiłku i znaleźć sposób.

Ja wiem, że to cholernie trudne. Że czasem każdy dzień to wyzwanie. Ale powtarzam też sobie, że „wszystko co dobre, kiedyś się kończy, ale i wszystko co złe, też się kiedyś przecież do cholery kończy”.

I że i dla mnie i dla Ciebie przyjdzie dobry czas.

Czasem trzeba po prostu przeczekać. Czasem trzeba podjąć twardą decyzję i zmienić swoją sytuację. Ważne, żeby się nie poddawać. Bo wygrany to ten, który upadł, podniósł się i poszedł dalej.

To co? Walczymy? Walczymy!!!

Odwagi ! <3

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane