Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Pobiec za ocean

Wyjechałem z Polski w latach 80-tych. Mieszkałem w obozie dla uchodźców najpierw we Włoszech, potem trafiłem za ocean. Przez pierwsze 3 miesiące otrzymałem wsparcie organizacji, które pomagały emigrantom. Zamieszkałem w małym pokoju wraz z innym obcokrajowcem, szybko podjąłem pracę i wówczas już płaciłem za siebie sam. Zresztą, to było dla mnie oczywiste.

Od dziecka ciągnęło mnie do sportu, uprawiałem kolarstwo, potem biathlon i - jak każdy chyba chłopak - grałem w piłkę nożną. Ale gdy wyemigrowałem, przestałem - praca, dom, dzieci, rachunki, stres, rutyna. No i grillowanie oraz picie piwa w każdy weekend. Tak minęło ponad 10 lat. Kiedy zacząłem dobiegać 40-tki dotarło do mnie, że mocno przytyłem i pomyślałem, że muszę coś z tym zrobić. Kiedyś młody, szczupły, szybki i wysportowany, a teraz ?

To był rok 2002. Postanowiłem wrócić do sportu, oczywiście takiego na średnim poziomie, do biegania. Powoli zacząłem się rozkręcać, straciłem na wadze, ograniczyłem jedzenie, grillowanie. Zacząłem się rozglądać za biegami ulicznymi, tak, by móc startować raz w miesiącu. Mieszkam blisko Nowego Jorku, a tu bieganie jest bardzo popularne, są organizowane różne zawody. Mój debiut to grudzień 2002, kiedy zaliczyłem taki formalny bieg uliczny na 4 mile (6:5 km ). Brało w nim udział około 300 biegaczy, a ja zająłem chyba 50 miejsce. Ale nie to się liczyło, najważniejsze było, że bieg ukończyłem i cieszyłem się jak dziecko ! Euforia, ogromna radość, że znowu startuję, że znowu mogę być w tym środowisku, że oprócz pracy i rutyny mam konkretne hobby. Po tym biegu wiedziałem, że „to jest to”. To dało mi ogromną motywację, by dalej biegać, by robić coś dla siebie i swojego zdrowia.

DOCENISZ TO, CO MASZ

Ale co moim zdaniem może być istotne dla nas, co daje też wiele motywacji - większość biegów, w których startuję, jest organizowanych przez różne fundacje. A to wspierające walkę z rakiem, reumatyzmem, czy też dedykowane dla inwalidów. Wówczas zaczynasz myśleć, zastanawiać się… Rozglądasz się wokół i widzisz wiele ludzkiego nieszczęścia. Dostrzegasz też to, co na co dzień Ci umyka. Że jesteś sprawny, masz dwie nogi, możesz bez przeszkód się przemieszczać. Że jesteś zdrowy, nie cierpisz na nieuleczalne choroby. Patrzysz na innych biegaczy, zdeterminowanych, by dobiec do mety walczących z własnymi ograniczeniami, słabościami, chorobą. To daje do myślenia. Wówczas mocno doceniam to, co mam.

ZMIANY

Preferuje dystans 5 -10 km, choć w międzyczasie zaliczyłem kilka półmaratonów. W tygodniu biegam praktycznie co drugi dzień. Raczej sam, co wynika z faktu, że na początku po prostu nie było innych chętnych, a teraz się już przyzwyczaiłem. Mam swoje tempo, słucham muzyki. Nie jestem gadżeciarzem, ale ważne są buty – to podstawa.

Oczywiście sport wpłynął na to, jak się odżywiam. Jem dużo owoców, warzyw, ale co ważne moim zdaniem - nie należy popadać w obsesję, wszystko musi mieć swój balans.

Czasem słyszę, że to wcale nie jest tak bardzo zdrowy sport, bo zdarzają się kontuzje. Czasem bolą kolana, stopy, ale to zazwyczaj wina złego obuwia, przetrenowania. To piękny sport, mało urazowy, o ile uprawia się go mądrze i bez szarżowania. A kontuzje, upadki – wszystko zdarza się przecież też w codziennym życiu.

Żeby zacząć biegać trzeba po prostu … zacząć. W obecnej dobie internetu nie ma problemu, by dowiedzieć się, jak uprawiać ten sport, by nie zrobić sobie krzywdy. Na pewno są ograniczenia, ale jak w każdej aktywności w określonym wieku i przy określonym stanie zdrowia. Należy to skonsultować z lekarzem, o ile czujemy taką potrzebę i chcemy mieć pewność. Ale niewątpliwie bieganie jest polecane jako ogólnorozwojowe i nie ma granic wiekowych.

BIEGANIE PO 70-CE ? JASNE ! 

Pisząc o wieku mam na myśli zawody dla weteranów, o których nie mogę nie wspomnieć. Biorę w nich udział od 2017 roku. Warunkiem jest ukończone 50 lat, a biegają też tacy, którzy mają ok. 90 lat !  Jeśli chodzi o organizację, są to: bieg na 100, 200, 400 i 800 i 1.500 m plus pływanie, golf, rower, trójskok i jeszcze kilka innych dyscyplin. I co ciekawe, w takich zawodach to nie poziom i wygrana się liczy, ale pasja, wigor i zaangażowanie. Bardzo jest przyjemnie widzieć takich ludzi, zwłaszcza po 70-tce, którzy pokonują poszczególne dystanse i czerpią z tego ogromną radość.

To pokazuje, jak różne może być podejście do życia, że starość nie musi być smutna nudna, ale ciekawa i optymistyczna. Wówczas człowiek zaczyna rozumie, jak wiele daje bieganie. Tak też się stało w przypadku mojego przyjaciela, Ronaldo, który za moją namową zaczął biegać mając 65 lat. Wciąż narzekał, bolały go kolana, nie miał w sobie radości życia. Bieganie go całkowicie odmieniło. Dzisiaj, 5 lat później jest szczęśliwy, pełen energii, zdobywa medale i patrzy w przyszłość ! I chyba o to chodzi, prawda ?

MARATON NOWOJORSKI

Jest jeszcze jeden aspekt dotyczący biegania. Kiedy się wciągasz, chcesz poczuć, jak to jest po drugiej stronie, jako organizator i ktoś, kto wspiera innych w tej aktywności. Tak było ze mną, dlatego zostałem wolontariuszem podczas Maratonu Nowojorskiego. To był dla mnie zaszczyt brać udział w tak ogromnej, organizowanej z takim rozmachem, imprezie - 40 tysięcy biegaczy z całego świata, prawie wszystkich kontynentów. Widziałem ludzi zmagających się z własnymi oporami, słabościami, ograniczeniami. Przekraczających własne fizyczne i psychiczne granice. Padających przed samą metą, ale i tych, którzy ją przekroczyli. Płacz i śmiech. Kontuzje, upadki, ale też dźwiganie się i dalszy bieg. To było niesamowite i nieprawdopodobne przeżycie. Jeśli tylko będziesz mieć możliwość wesprzeć innych w organizacji takiej imprezy – warto !

BIEGAM, BO WARTO 

Dlaczego biegam ? Jak mam to wytłumaczyć ? To jest jak narkotyk, wciąga. To filozofia życia, przyjemność, wytrwałość, zmęczenie, zdrowa rywalizacja. Coś, co trudno opisać, trzeba przeżyć po prostu samemu. Bieganie to najlepsze lekarstwo na stres. Podczas zawodów kontakt z ludźmi, którzy są podobni do nas, wyznają podobne wartości, te same sprawy są dla nich ważne. To daje siłę i buduje. Gdy biegamy zaczynamy dostrzegać, jak zmienia się nasze ciało, umysł, Stawiamy sobie nowe wyzwania, progi do osiągniecia. Pojawia się cel. Chcesz czegoś. Nie żyjesz po prostu z dnia na dzień, od weekend do weekendu. To daje mnóstwo energii !

Mam w sobie tyle pasji do tego sportu, że zaraziłem nią innych. Dziś mnóstwo osób z mojego otoczenia biega, niektórzy nawet maratony. Fakt jest jeden – zanim zaczęli biegać, mieli dużą nadwagę, byli ciągle zmęczeni, ospali, niektórzy stany depresyjne. Dzisiaj widzę, że mają mnóstwo energii, myślą optymistycznie i wiem, że odpowiedzialność ponosi za to … bieganie !

SPORT A EMIGRACJA

Ale co bardzo, bardzo istotne w przypadku emigrantów to to, że uprawianie sportu bardzo pomaga w adaptacji w nowym kraju. Tak, tak !!! Pomaga ! Czasem los tak się potoczy, że nie do końca miejsce, w jakim przyszło nam żyć, to nasze miejsce. Tęsknimy za Polską, nie możemy się odnaleźć, dostrzegamy więcej negatywów, niż pozytywów naszej nowej sytuacji. A sport, w moim przypadku bieganie, daje poczucie równości, spełnienia, uczy tolerancji. Adaptujemy się w nowym środowisku, integrujemy się, stajemy się członkiem tej społeczności.

I tak mija 16 lat mojego biegania. Jest rok 2018, a ja wciąż startuję i nie zamierzam zrezygnować. Mało tego - jak Bóg da, to będę biegał ile się da. Mam 55 lat i myślę, że jeszcze trochę pobiegam…

Mam nadzieję, że moja historia biegowa z emigracją w tle choć trochę przekonała Cię do aktywności. Jeśli tak, jeśli zdecydujesz się uprawiać jakiś sport, będzie to dla mnie ogromna satysfakcja.

Do zobaczenia gdzieś na trasie !

Peter

 

PS. Jeśli spodobała Ci się historia Petera i uważasz, że może kogoś zmotywować, dać energię do działania - udostępnij proszę! Dziękuję!  

A jeśli szukasz więcej inspirujących historii i motywacji, czekam na Ciebie na moim fan page`u "Emigracja po Sukces" https://www.facebook.com/EmigracjaPoSukces/

Dołącz do wspaniałych ludzi, który - tak jak Ty - mieli odwagę, by wyjechać za granicę. Żyć pełnią życia i realizować swoje pasje. Znajdziesz tam wsparcie, motywację do działania i wiele pozytywnej energii. Do zobaczenia! 

 

Fot. Archiwum własne autora

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

2 komentarzy

  • Mariola
    Mariola sobota, 02 czerwiec 2018 18:40 Link do komentarza

    No i się zaczynam zastanawiać...z tym bieganiem... :D

  • Peter Maciejewicz
    Peter Maciejewicz sobota, 02 czerwiec 2018 17:23 Link do komentarza

    Ada wspanialy motywujacy tekst do biegania gratuluje I polecam znajomym dzieki

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane