Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Coaching na emigracji

https://aymenfares.com https://aymenfares.com

Emigracja to jedna z najważniejszych decyzji w życiu. I nie tylko dlatego, że wiąże się ze zmianą miejsca zamieszkania, aklimatyzacją, integracją społeczną, odnalezieniem się w nowej sytuacji prawnej, administracyjnej.  Ale również, a może przede wszystkim dlatego, że to często konieczność napisania siebie i swojego życia zawodowego od nowa. A to strasznie trudne.

Są wśród nas tacy szczęściarze, którzy tutaj, za granicą, wykonują swój wyuczony, satysfakcjonujący ich zawód. Robią to samo, co w Polsce, ale za bardziej godziwe wynagrodzenie. Szczerze im zazdroszczę.

Są tacy, którzy mieli w Polsce pracę, która co prawda nie powalała na kolana, ale dawała poczucie stabilizacji i stałe wynagrodzenie. Dzisiaj, mieszkając za granicą, na zajmowanie podobnego stanowiska nie mają szans. Bądź są te szanse niewielkie, bardzo oddalone w czasie…

Są wśród nas również i tacy, którzy zdecydowali się na emigrację,  bo zależało im na jedności rodziny. Sytuacja, kiedy jedno z nich „tam”, a drugie „tu” stawała się coraz bardziej wypalająca. Wóz albo przewóz. I postawili wszystko na jedną kartę. Znam takie kobiety, do których dołączyli mężowie, ale też i takie kobiety, które zostawiły swój dotychczasowy dom, by być z mężem od lat pracującym za granicą. Każdy ryzykował bardzo wiele, ale wydawało się, że cel jest nadrzędny – być razem. Być prawdziwą rodziną. Każdy rozumiał, że emigracja kosztuje wiele wysiłku, energii, pracy. Czasem jednak nie zdawał sobie sprawy, jak wiele. Bo dziś, mimo wielu lat doświadczeń zawodowych, muszą zacząć od początku.

Bo nie da się nostryfikować dyplomu… Bo nostryfikują tylko część, a to nie pozwala na pracę w zawodzie… Bo trzeba jeszcze skończyć szereg szkół… Bo trzeba zaliczyć egzaminy… Bo bariera językowa … Jak by nie patrzeć – schody. Mnóstwo rozczarowań, rozżalenie, pretensje…

Musisz jednak wiedzieć, że pomimo tych trudności, to wszystko jest do zrobienia, o ile Ci na tym bardzo zależy. To jest możliwe. Trwa, wymaga mnóstwo wysiłku, ale się da. Jeśli tylko chcesz, możesz to osiągnąć. Więc jeśli Ci na tym zależy, zrób to ! Zacznij, nie czekaj ! Działaj !

Ale czasem zdajesz sobie sprawę, że gra nie warta świeczki… Że może i lubiłeś to, co robiłeś w Polsce… Może i były z tego jakieś pieniądze… Może i masz wiedzę w tym zakresie i mógłbyś z powodzeniem w tym kierunku podążać… Ale czy tego chcesz ? Czy tego naprawdę chcesz ?

Pomyśl, czy czasem ta trudna, wymagająca, kosztująca emocjonalnie tak wiele emigracja nie jest dla Ciebie szansą ? Szansą na wyjście poza schemat. Na pójście swoją własna drogą. Taką, jaką Ty chcesz. Na Twoich zasadach i warunkach. Poza oczekiwania innych. Wbrew woli matki, ojca, teściowej, otoczenia. Być może byłeś zbyt blisko ? Może nie chciałeś kogoś zawieść i to wszystko, co ważne, chowałeś głęboko ? Może wiesz, że ktoś chciał dobrze i nie potrafiłeś się przeciwstawić ? Bałeś się konsekwencji, niezrozumienia, odrzucenia, braku akceptacji ?

Ale teraz, będąc na emigracji, sytuacja jednak się zmieniła. Gdy nas bliscy z ojczyzny pouczają, można odłożyć telefon, wyłączyć skypa i…  robić tak, jak nam w duszy gra. Trudno im mieć na Ciebie bezpośredni wpływ, gdy dzielą Was setki, tysiące, często dziesiątki kilometrów.

Cudnie, gdy wiemy, jak to nasze nowe życie będzie wyglądało. Gdy nasze skryte marzenia wyjdą wreszcie na światło dzienne. Gdy poczujemy w sobie moc i zaczniemy działać i nikt nie jest w stanie nas zawrócić.

Gorzej, gdy popatrzymy na naszą przyszłość, a przed nami pojawi się pusta, czyta kartka. I żadnego pomysłu na siebie. Nie, to nie Twoja wina. Ani nie jesteś słabszy, ani głupszy, ani bardziej leniwy niż inni. Możliwe, że przez lata wszystko inne było ważniejsze niż Ty. Dom, praca (daj Boże umowa „na stałe”), rodzina i organizacja codziennego życia, schorowani rodzice, wymagający dziadkowie. Znajomi, którzy więcej mówili, niż słuchali. Na siebie nigdy nie starczało czasu.

Ale teraz możesz to zmienić. Zabawne, że często trzeba było wyjechać tak daleko, by odnaleźć samego siebie. Ale czasem tak jest J I warto z tego skorzystać.

Jednak to nie jest prosta decyzja, a zbyt ważna, by liczyć na ślepy los. Olśnienie. Znak „z góry”. Nie ma sensu biegać po omacku. Czasem trzeba poprosić o pomoc. Zamiast chodzić po ciemnym pokoju błądząc po omacku, zapalić światło i znaleźć drzwi.

Jedną z osób, która pomaga emigrantom je otworzyć jest Magdalena Marcjaniak. Certyfikowany life coach, kryzys coach, trener EFT (Technika Emocjonalnej Wolności), właścicielka firmy „Coaching na Emigracji” oraz studentka psychologii. Emigrantka, która na Islandii znalazła swoje miejsce na ziemi. Osoba z walizą pełną doświadczeń. Jej podejście do każdego klienta jest indywidualne. Pracuje tak aby klient otworzył się przed samym sobą dotarł do swoich prawdziwych potrzeb, wartości, wydobył z tego esencję dla siebie i tworzył życie zgodne ze sobą. Pomaga przejść przez trudne sytuacje życiowe i poradzić sobie z wieloma trudnymi emocjami oraz doświadczeniami życia codziennego.

Ada: Czym właściwie jest ten coaching ? Czy coach otworzy za nas drzwi ? Czy tylko rozjaśni pokój, abyś wiedzieli, gdzie się znajdują ?

Magda:  Po pierwsze należy zaznaczyć że coaching nie jest psychoterapią. W coachingu pracuje się na teraźniejszości i przyszłości. Według International Coach Federation coaching jest interaktywnym procesem, który pomaga pojedynczym osobom lub organizacjom w przyspieszeniu tempa rozwoju i polepszeniu efektów działania. Coachowie pracują z klientami w zakresach związanych z biznesem, rozwojem kariery, finansami, zdrowiem i relacjami interpersonalnymi. Dzięki coachingowi klienci ustalają konkretniejsze cele, optymalizują swoje działania, podejmują trafniejsze decyzje i pełniej korzystają ze swoich naturalnych umiejętności”. Profesjonalni coachowie zapewniają nieustającą współpracę przygotowaną specjalnie w celu niesienia pomocy klientom w osiąganiu satysfakcjonujących rezultatów w ich życiu zawodowym i osobistym. Coachowie pomagają ludziom poprawiać ich osiągnięcia i podnosić jakość ich życia. Są oni nauczeni słuchania, obserwowania i przystosowywania własnego podejścia do indywidualnych potrzeb klienta. Dążą do wydobycia rozwiązań i strategii z wnętrza klienta. Wierzą, że klient jest z natury kreatywny i pełen pomysłów. Zadanie coacha polega na wydobyciu tych umiejętności, zasobów i kreatywności, które klient już posiada.

A: Jak wyglądają takie sesje ?

M: Przed podjęciem decyzji o współpracy należy najpierw spotkać się z potencjalnym klientem. Po pierwsze - aby sprawdzić na czym polega jego problem i czy tak naprawdę jesteśmy wstanie mu pomóc. A po drugie - aby klient zasmakował już na pierwszym spotkaniu na czym polega coaching, jeżeli do tej pory nie miał z tą metodą pracy do czynienia. Oraz - co najważniejsze - klient musi z danym coachem poczuć nazwijmy to „chemię” . Nic na siłę. Jeżeli tego nie czuje, niech szuka dalej. W sytuacji podjęcia decyzji o współpracy należy ustalić zasady pracy, omówić je wspólnie. Na przykład długość sesji, jak często sesję będą się odbywały, jaka forma ( skype bardzo korzystna metoda ze względu na czas, koszt i zasięg ogólnoświatowy) i inne, to już w zależności od ustaleń między klientem a coachem.

A: Czy łatwo znaleźć odpowiedź ? Odnaleźć siebie w sobie ?

M: Jeżeli było by łatwo i prosto to wszyscy na ziemi odnaleźli by siebie i to swoje miejsce. Wiem, że są takie osoby, znam takie. Uważam jednak, że jest pewna droga do przejścia, aby odnaleźć siebie. Tak naprawdę należy poznać siebie samego, stanąć twarz z prawdą, czasami nie koniecznie miłą. Jednak gra jest wart świeczki. To moment, w którym nie zamiatasz pod dywan i uważasz że nic się nie dzieje . Wręcz przeciwnie - odsuwasz wszystkie mebelki w swojej głowie i jedną po drugiej pajęczynie sprzątasz. Poznajesz swoje wartości, potrzeby, myśli, jakimi kierujesz się w życiu. Uświadamiasz sobie, co jest tak naprawdę w Twoim zasięgu ręki, a na co nie masz wpływu.

A: To nie lepiej pogadać przy kawie z koleżanką ? Poradzić się żony, męża, rodziców, rodzeństwa ?

M: Przede wszystkim coach nie doradza, to nie doradztwo! Coach słucha, zadaje pytania, nie udziela rad ani nie podaje swoich opinii. To klient wie, co jest dla niego dobre, co gra z nim, więc trzeba pracować tak, aby sam z siebie to wydobył. To ma być klienta i tylko jego. Rozmowa z mamą lub koleżanką jestem pewna, że również może pomóc. Pytanie - na jak długo? Bo w coachingu chodzi o zmiany stałe, a nie na jedną noc i ponownie powracanie do stanu wyjściowego. Nie wiedzę nic złego w rozmowach z bliskimi. Warto się jednak zastanowić, czego tak naprawdę potrzebujemy w danym momencie, czy osoba z którą będę rozmawiać skupi się na rozwiązaniach, jak to jest w coachingu czy pogrążymy się razem w smutku i tak pozostanie.

Rozmowa z bliskimi może nie przynieść też rezultatów, jakie oczekujemy,  z bardzo prostego powodu – jesteśmy z nimi związani emocjonalnie. Praca z coachem to wyłożenie przysłowiowej kawy na ławę. Nie ma ściemy. Twoi najbliżsi sami często się boją, przeżywają nasze porażki, próbują nas chronić. I co tez nie jest bez znaczenia – projektują na nas SWOJE obawy, SWOJE wątpliwości. Patrzą na nas, na nasze działania przez pryzmat SWOICH doświadczeń. A my często tkwimy w jakiejś sytuacji tylko dlatego, że nie chcemy ich chociażby rozczarować, gdy się nie uda, martwić, gdy pojawią się trudności.

A:  Mam wrażenie, że ludzie czasem boją się coachingu…

M: Hmm… nie wiem dlaczego się boją. Ktoś, kto się boi, to się nie zgłosi. Mogę tylko przypuszczać, że po pierwsze nie wiedzą, na czym polega ta metoda, po drugie może pojawić się strach przed tym, co odkryją w trakcie sesji. Że staną twarzą w twarz z prawdą, nie są gotowi na zmiany lub boją się opinii otoczenia - że zostaną wyśmiani, że korzystają z pomocy profesjonalisty. Sama miałam taki przypadek, gdy ktoś do mnie powiedział „ Magda, a na ten coaching zgłaszają się nieudacznicy życiowi”, więc odpowiedziałam: „Twoim zdaniem osoby które prowadzą biznesy lub osoby, które chcą poprawić jakość życia, wejść na kolejny poziom w życiu czy to prywatnym czy zawodowym to nieudacznicy? Bo dla mnie to ludzie, którzy mają siłę i determinację do zmian, tylko potrzeba kogoś, kto wysłucha z empatią, nie będzie oceniał i stworzy takie warunki, że pójdziesz swoją drogą, a nie np. napisaną przez mamę czy tatę (to był przykład, to nie znaczy że pójście drogą wyznaczoną przez mamę lub tatę jest złe - nie jest, jeżeli jest zgodne z daną osobą, ale to inny temat).”

A: A co  się zmieni po coachingu ? czy w ogóle coś się zmieni ?

M: Samo się nic nie zmieni. Klient musi swoje zrobić, czy to wykonać prace domowe, czy to podjąć działania.

A: A na jakich płaszczyznach można skorzystać z takiej formy wsparcia ? Czy to także uwzględnia np. wykluczenie emigracyjne ? 

M: Zasięg coachingu jest ogromny. Znam osoby, które pracują tylko z rodzicami, lub które pomagają znaleźć wymarzoną pracę. Naprawdę zakres jest szeroki. Ja jestem emigrantką, mam szerokie doświadczenie w tym temacie. Podjęłam się pracy wykorzystując coaching kryzysowy, ponieważ kryzysy są w pisane w nasze życie. A będąc na emigracji tym bardziej możemy być na nie narażeni. Poza tym wiele osób ma problemy z tęsknotą, samotnością, odizolowaniem i wieloma,  wieloma różnymi emocjami, dlatego, aby pomóc przejść przez to, postawiłam na metodę EFT, która zresztą świetnie się sprawdza w  wielu tematach.

 

Z pomocy coachów takich jak Magda korzystają miliony ludzi na całym świecie. Kiedyś fascynowało mnie „nie wiedzieć, nie być pewną”. Miałam poczucie, że w ten sposób rozwijam swoją wyobraźnię, uruchamiam wewnętrzne pokłady świadomości, czegoś szukam, a przez to odnajduje mnóstwo ścieżek. Dziś niewiedza mnie strasznie wkurza. Muszę wiedzieć, czego chcę, co jest ważne. Bo jak bez iść, skoro się nie wie, dokąd ? Jestem żoną, matką, a więc musze też być odpowiedzialna, bo moje decyzje wpływają na moich najbliższych. To wbrew pozorom daje im poczucie stabilizacji, wiedzą, czego się mogą po mnie spodziewać. (no dobra…zazwyczaj wiedzą, czasem im zaskakuję :D ).

Ale wracając do sedna – jeśli wiesz, dokąd iść, co da Ci w życiu spełnienie, to nawet jeśli dziś z tego zrezygnujesz, jeśli uznasz, że są rzeczy w Twoim życiu ważniejsze, warto to wiedzieć. Czasem los przewrotnie da nam szansę na realizację tego celu, nawet jeśli o to nie zabiegamy. Nigdy nie wiesz, co będzie. I tak sobie myślę, że można też siedzieć i narzekać. Można odkładać życie na później. Pytanie tylko – po co ?

Dobra, to z naszej strony tyle… A teraz Ty. To co ? Dalej będziesz biegać po ciemnym pokoju czy przy zapalonym świetle ruszysz w stronę drzwi ?

Powodzenia !

Magda i Ada

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

5 komentarzy

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane