Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Dom jest tam, gdzie moja rodzina

foto: http://www.tydzien.co.uk foto: http://www.tydzien.co.uk

Nareszcie weekend. Można dłużej posiedzieć, coś dobrego zjeść, odpocząć. Zostawić za sobą wszystkie sprawy lub odwrotnie – poruszyć to, na co nie było w tygodniu czasu. Coś zaplanować. A mój mąż padł. Pies wtulił się w niego. Dwa zmarzluchy, pomyślałam, choć w domu przecież ciepło. Opatuliłam ich dokładnie kołdrą. Dopiero dziewiąta, a oni śpią jak dwa susły. 

W pokoju moja córka. Narzeka, bo uderzyła się w stopę, spuchł jej palec. Zrobiłam zimny okład, boli, ale w duchu liczę, że do jutra przejdzie. Pije gorącą herbatę z miodem. Kaszlała ostatnio, nie chcę znów jej dawać syropu. Mam nadzieję, że trochę to pomoże. Wcześniej chciałam z nimi pooglądać jakiś film. Jesteśmy wszyscy zmęczeni, to był ciężki tydzień. Ale nie znalazłam nic, co zadowoliłoby wszystkich. Rozżalona zaczęłam więc spoglądać na kolejny serial…

Taki dzień powszedni.  Nic szczególnego.

A jednak coś więcej.

A GDZIE JEST TWOJA RODZINA ?

Jeśli została w Polsce, a Ty wyjechałeś za granicę do pracy, to podjęliście bardzo trudną decyzję. Emigracja sama w sobie jest ogromnym wyzwanie, ale taka emigracja jest po prostu dramatem. Ogromną samotnością. Miotaniem się pomiędzy dwoma rzeczywistościami. Odliczaniem dni do przyjazdu do Polski. Jest rozdarciem fizycznym i emocjonalnym. Byciem mężem, żoną, rodzicem na odległość. Nie mieszkaniem, a wizytą w domu. Wychowywaniem dzieci przez skypa. Pocieszaniem małżonka przez telefon. Byciu nieobecnym przy nich w najtrudniejszych, najwspanialszych, ale też najzwyklejszych chwilach. Samotnością w swojej codzienności.  

Nie ma Cię przy żonie, kiedy taszczy zakupy na piąte piętro. Nie ma Cię, kiedy ma ciężki dzień i wszystko idzie nie tak, jak powinno. Nie wykrzyczy się i wypłacze na ramieniu, że szef to bydlak, albo koleżanka kopie pod nią dołki. Nie ma Cię, kiedy u lekarza ktoś się wpycha do kolejki przed nią, a jest zbyt chora, osłabiona, żeby się przeciwstawić. Kiedy sąsiadka się czepia, bo za głośno leci muzyka, albo pies szczeka. Kiedy  przypaliła obiad i musi zacząć od nowa. Kiedy trzeba wyrzucić śmieci, a na dworze leje. Kiedy wstaje kilka razy w nocy, bo dzieci gorączkują. Kiedy po raz kolejny w nocy karmi i przewija Wasze dziecko.

Nie ma Cię, kiedy Twoja mała córeczka płacze w nocy, bo znów śnią się jej koszmary. Kiedy jest rozżalona, bo nie poszło na klasówce. Kiedy chodzi po domu struta, bo łepek ze starszej klasy naśmiewa się z niej. Kiedy wraca upokorzona ze szkoły, bo jakieś dranie w wąskim przejściu między klasami próbowali złapać ją za piersi. Kiedy płacze w poduszkę, bo ktoś na ścianie szkoły napisał, że to dziwka. Kiedy wróciła do domu chwiejnym krokiem, bo koleżanka dała jej na chandrę pierwszego browca.

Nie ma Cię, kiedy Twój syn wrócił do domu z rozkwaszonym nosem, bo dostał pierwsze lanie od kolegów. Kiedy siedział w swoim pokoju struty, bo spaprał mecz, a wszyscy na niego liczyli. Kiedy znów nie poszło przy tablicy i wściekły rzucał plecakiem. Kiedy próbował dojść do siebie po tym, jak dziewczyna zostawiła go dla najlepszego kumpla. Kiedy zapukała do domu policja, bo złapano go za jazdę pod kilku piwach. Kiedy odpyskował Twojej żonie tak, że z trudem hamowała łzy.  

Nie ma Cię, kiedy Twoja żona świętuje sukces, bo podpisała umowę z poważnym klientem. Kiedy dostaje awans i skacze z radości. Kiedy Twój syn przynosi do domu świadectwo z czerwonym paskiem. Kiedy wpada do domu z hukiem, bo dostał się do wymarzonej szkoły. Kiedy Twojej córce błyszczą oczy, bo pierwszy raz jest zakochana. Kiedy tryska radością, bo udaje jej się po długiej walce osiągną to, na co tak ciężko pracowała.

TY ZARABIASZ KASĘ

Wpadasz w piątek późnym wieczorem. Przywozisz prezenty, niczym Święty Mikołaj.  Szybki seks, ale bez szału, bo i drogą jesteś zmęczony, a i godzina późna. Powrót w niedzielę rano. Pakujesz wałówkę: polskie kiełbasy, słoiki, wyprane ciuchy, kilka wspólnych chwil z soboty… Jeszcze buziaki na „do widzenia”, widzisz ich w tylnym lusterku… Czasem i to nie -  bo dzieci tęsknią, więc ukradkiem czmychasz z domu niczym złodziej, żeby nie widziały, żeby nie płakały…  Oprócz walizki wywozisz z Polski jeszcze rozgrzeszenie. Bo przecież stanąłeś na wysokości zadania, utrzymujesz rodzinę i to na niezłym poziomie.

Najlepsze pieniądze przy opiece nad starszymi są za święta i sylwestra ? Kalkulujesz, jak by nie było, opłaca się. Twój mąż już 5 rok spędza święta bez Ciebie… Oj tam… Przyjadę pod koniec stycznia, powtarzasz sobie, to nadrobimy stracony czas.

Bo może żonie ciąży samotne macierzyństwo, ale stać ją na kosmetyczkę, nowe ciuchy, fryzjera. Chce studiować, rozwijać się ? Proszę bardzo ! Co to za wyrzeczenie parę setek euro z semestr. Marzyła o Malediwach ? Żaden problem – mówi i ma ! Syn chce xbox`a ? Żart, nie wydatek. Dla córki nowy plecak, kurtka, a może kurs angielskiego w Londynie ? Dorzucisz co nie co na zakupy. Prawda, jaki jesteś rodzic, mąż, żona  - ever ?! Anioł. Po prostu anioł !  I to wszystko robisz dla rodziny. To wszystko dla nich. 

Ba, z czasem taka sytuacja staje się dla wszystkich wygodna. Dla Ciebie, bo czas wolny tutaj to Twój czas wolny – kiedy się wygodnie rozłożysz na kanapie nikt nie przyjdzie z wyrzutem, że kran nadal cieknie. Twój mąż może bez przeszkód przesiadywać w garażu całe dnie. Nikt nie zrzędzi dzieciom, że mają siadać do lekcji. Więc skoro każdy jest w sumie zadowolony, to po co to zmieniać ? 

Powiesz mi, że przecież codziennie dzwonisz. Że rozmawiacie przez skypa. Że bierzesz dłuższy urlop raz, dwa razy w roku i zjeżdżasz wówczas do Polski, a wtedy nadrabiasz czas i próbujesz być rodzicem, żoną, mężem.

Powiesz, że będąc tam, na miejscu, również to wszystko może Ci umknąć. Możesz mieć pokręcone relacje z bliskimi. Mogą Cię nie dopuszczać do swoich tajemnic, nie dzielić się rozterkami, a sukcesy dzielić z paczką znajomych, a nie rodzicem. Być wrogiem, a nie przyjacielem.

To prawda. Możemy być fizycznie blisko, przy nich, ale emocjonalnie daleko. I tak bywa.

DWA ODRĘBNE BYTY

Ale życie pisze różne scenariusze. Życie ze świadomością, że można było coś zrobić, czemuś zapobiec, jest nie do zniesienia. Jesteśmy dorośli, z założenia mądrzejsi, bardziej doświadczeni, możemy zareagować. Zrobić coś, gdy nasze dziecko spieprzy wszystko, co możliwe do spieprzenia było. Jeśli kolega z pracy coraz częściej podwozi Twoją żonę do domu. Kiedy w życiu Twojej córki coraz bardziej obecny jest jakiś podejrzany typ. Bo przecież często nawet nie musimy reagować. Czasem wystarczy po prostu być. 

Ale drugą, ważniejsza sprawą jest chyba fakt, że przecież Ty też potrzebujesz wsparcia, bliskości. Też chcesz się komuś wygadać, wyżalić, wypić z kimś drinka wieczorem. Chcesz, żeby ktoś wysłuchał Twoich narzekań na szefa, a potem poklepał Cię po ramieniu i powiedział, żebyś się nie martwił. Kiedy wejdziesz do domu trzymając w ręce wypowiedzenie umowy  pracę chcesz, żeby ktoś Cię objął, przytulił i powiedział: „nie martw się, razem damy radę”. Chcesz naprawić córce popsuty telefon, a synowi przykręcić poluzowane kółka do deskorolki.

Miliony drobnych, małych, w sumie nic nie znaczących rzeczy. A jednak rzeczy, z których składa się nasze życie. Za takich wielu momentów, które dziś umykają.

Bo tak naprawdę nie ma Was. Jesteś Ty i Twoje życie tutaj, na emigracji i Twoja rodzina, której życie biegnie w Polsce. Radzicie sobie bez siebie. Osobno przeżywacie swoje wzloty. Osobno przeżywacie porażki. Padacie na osobne łóżka bez sił i osobno wstajecie rano, by raz jeszcze spróbować  ogarnąć rzeczywistość. Każdy swoją.  W pewnym momencie zauważasz, że może i zarobiłeś na dom, ale w nim nie mieszkasz. Masz ulubiony fotel, ale w nim nie przesiadujesz. Masz ogromną plazmę na ścianie, ale nie oglądasz na niej filmów. Twój dom to łózko w hotelu robotniczym czy wynajętym małym mieszkaniu.  

Powiesz mi, że jeszcze dwa, trzy lata i zjeżdżasz do Polski . Że to ostatni kontrakt i wówczas będziesz ojcem, matką, mężem, żoną. Że na emeryturze pocieszysz się tym wszystkim  - domem, ogrodem, telewizorem. A skąd wiesz, że masz czas ? Skąd wiesz, co się wydarzy ? Czy dotrzesz do Polski ? Czy zobaczysz najbliższych ? 

NIE BĄDŹ PEWNY, ŻE CZAS MASZ

Najważniejsze jest tu i teraz. I nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna. Bo może się okazać, że pewnego dnia nie masz do czego wracać. I tak naprawdę to wszystko, to całe poświęcenie, na nic się zdały. A czasu nie cofniesz. Już nie naprawisz. Każdy z nas jest w innej sytuacji życiowej i układa sobie życie na swój własny sposób. Ale wiem, że nic nie daje takiej siły jak kochająca się rodzina. Bliscy ludzie, którzy trzymają się razem, nawet jeśli wszystko się wali. Jeśli się szanujecie, troszczycie o sobie, to dokonałeś świetnej inwestycji. Wiec dlaczego tak łatwo z tego rezygnujesz ? Dlaczego rozmieniasz na drobne?

Zawsze jest wyjście. Nie mogę Ci powiedzieć, co zrobić z bardzo prostego powodu – Ty sam to wiesz najlepiej. Ty znasz siebie jak nikt inny i znajdziesz rozwiązanie. Jestem o tym przekonana.
Zastanów się, co zrobić i… zrób to. Po prostu to zrób.

***

Moja córka właśnie weszła do pokoju i powiedziała, że tata cicho chrapie. Nie znoszę, jak chrapie. Spojrzałam na zegarek. Rany, tak późno, a ona jeszcze nie śpi !

Czasem obydwoje mnie wkurzają. Ale wiesz co ? Niech wkurzają. Byle byli blisko.

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Więcej w tej kategorii: « Testament Wspinaczka »

1 komentarz

  • Zbigniew
    Zbigniew niedziela, 04 grudzień 2016 10:28 Link do komentarza

    Czasem życie pisze bardzo zawiłe scenariusze... Emigracja to bardzo trudny wybór, a brak wsparcia i bliskości to jeden z podstawowych problemów... Bliskość rodziny nie zawsze jednak oznacza szczęście i radość. Wiele związków zachłyśniętych "emigracyjną lekkością" ulega rozpadowi... Żyje się łatwiej i dużo łatwiej podejmuje niejednokrotnie trudne życiowo decyzje... Najważniejsze jest tu i teraz - to z całą pewnością skłania do myślenia... Zadzwonię do niej! Może jeszcze nie wszystko jest stracone! Dziękuję Pani Ado za ten artykuł!!!

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane