Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Dzień Dziecka

Moje policzki były lepkie od łez, gdy opowiadał, jak ciężko mu było w ogóle chodzić do szkoły i jak wszyscy odwrócili się od niego. I w chwili, gdy matka oprawcy mówiła, że to nie powód, by stosować przemoc, ja przytulałam go najmocniej chyba w życiu, jak kiedyś, gdy był mały i przewrócił się na rowerze... 

"Mój syn jest gejem. Ta wiadomość spadła na nas w gabinecie dyrektora szkoły zaraz po tym, gdy po raz pierwszy w życiu użył siły fizycznej, by przeciwstawić się oprawcy. Dlaczego tego nie zauważyliśmy ? Dlaczego nam nie powiedział ?

On był zawsze spokojnym, wesołym dzieckiem o ujmującej osobowości. Z każdym potrafił odnaleźć wspólny język. Miał masę kolegów, świetne oceny. Wszystko zmieniło się, kiedy poszedł do liceum. Pierwszą klasę przeszedł nieźle; powtarzał, że to najlepszy okres jego życia. Nie bywał często w domu, jego głowę zajmowały bez reszty teatr, znajomi i imprezy. Popełniał błędy, ale dawaliśmy sobie nawzajem kolejne szanse. Mógł nam powiedzieć o wszystkim. 

Wszystko zaczęło się psuć w drugiej klasie. Stał się ponury, mało jadł, rzadziej wychodził. Pytaliśmy, co się dzieje. Udawał, że to chandra. W końcu stał się kimś innym. Oschły, ale jednocześnie jakby silniejszy. Stracił swoją łagodność. Przestał się w cokolwiek angażować. Zaczęliśmy naciskać z troski. Powiedział, że przechodzi etap nieszczęśliwej miłości. Uwierzyliśmy. 

W wakacje odetchnęliśmy z ulgą. Gdy jak co roku wyjechaliśmy w Bieszczady, odzyskał rumieńce. Był tym samym beztroskim chłopakiem i jak zwykle spędzał całe noce, siedząc przed domem z dziadkiem. Wrócił do szkoły w dobrym nastroju. I w tym czasie, gdy całe życie stało się tak świetne, jak przedtem, dostaliśmy wezwanie do szkoły.

Gdy już siedzieliśmy w gabinecie dyrektora, zastanawiając się, co go pchnęło do tego, by wymierzyć kilka bolesnych ciosów przewodniczącemu szkoły, ani przez myśl nam nie przeszło, co działo się przez ten czas, gdy tak uparcie milczał. Okazało się, że mój syn stał się ofiarą homofobii. Wyciekła plotka potwierdzona zasłyszaną rozmową, podpatrzonym gestem. Okazało się, że środowisko, w którym się obracał mój syn, było obojętne na jego ból, gdy oprawca, znany jako syn chirurga i nauczycielki, wraz z grupą samców alfa terroryzowali go i wykańczali psychicznie. Moje policzki były lepkie od łez, gdy opowiadał, jak ciężko mu było w ogóle chodzić do szkoły i jak wszyscy odwrócili się od niego. I w chwili, gdy matka oprawcy mówiła, że to nie powód, by stosować przemoc, ja przytulałam go najmocniej chyba w życiu, jak kiedyś, gdy był mały i przewrócił się na rowerze. Dlaczego nam nie powiedział ? Bo nie chciał nas zawieść. Bo to zawsze ma swoje konsekwencje. Bo bał się reakcji ojca. I w chwili, gdy mówił „przepraszam” wiedziałam, że to już wszystko nieważne. Nieważne, że nie będziemy na jego ślubie, że na WIgilię prawdopodobnie nie przyjdzie ze swoim chłopakiem, dopóki cała rodzina nie dojrzeje do tej wiadomości, że może nigdy nie zostaniemy dziadkami. W tej chwili liczyło się tylko to, że w końcu wiedzieliśmy, kim jest. I choć ta droga przed nami miała być trudna -  zwłaszcza dla niego, bo mieszkamy wciąż w Polsce - to był nasz syn, który dzielnie przeszedł przez coś takiego sam. Tego życzę każdej matce geja - by słysząc te dwa słowa pomyślała o tym, kim jest jej syn. Pomyślała o tym, że to człowiek, zagubiony, ale potrzebujący najbardziej tego wsparcia., wsparcia matki. A co z resztą kobiet ? Życzę im, żeby każda miała takiego wspaniałego syna. Wrażliwego człowieka o wielkiej odwadze. 
Matka geja.”

Ten list ukazał się w „Wysokich Obcasach”. Nie znam daty, nie znam numeru tygodnika i z góry przepraszam, że nie zacytuję dokładnego źródła. Kiedy go przeczytałam tak mną poruszył, że zatrzymałam tą jedną, jedyną kartkę dla siebie. 

1 czerwca, w Dzień Dziecka, dołączam z całych sił do dzieci, które przepraszają za to że są jakieś "inne”. Określane jako: wybrakowane, zdeformowane, psychicznie upośledzone. Żałosne, nieprzydatne, niepotrzebne. Przynoszące wstyd i ujmę rodzinie. Zagrażające innym, bo przecież „TO się przenosi”. Podczas rodzinnych popijawek wyśmiewane i wyszydzane. Do tych dzieci, do których ludzie, szkoła, system odnoszą się z pogardą. Do dzieci, które same, bez wsparcia rodziny, muszą mierzyć się z przemocą, uprzedzeniami, wykluczeniem. 

Dołączam do Was krzycząc z całych sił: "jesteście ważne, potrzebne, wartościowe, kochane. Jesteście odważne !" 

Bo przecież w ogólnym rozrachunku nie ma znaczenia, jak i z kim żyje Twoja córka czy Twój syn, prawda ? Dzień Dziecka nie jest raz w roku. Rodzicem jesteśmy całe życie. Od nas zależy, czy staniemy na wysokości zadania i nie zawiedziemy w najtrudniejszym dla nich momencie. Niech dla każdego dziecka każdy dzień będzie Dniem Dziecka <3 

Czego z całych sił wszystkim dzieciom życzę <3 

AT

 

PS.  Na moim fan page na FB spotykają się niesamowici ludzie, którzy tak jak Ty mieli odwagę wyjechać i żyć za granicą. Znajdziesz tam wsparcie, motywację do działania i wiele pozytywnej energii. Jeśli masz ochotę, dołącz do nas:  Emigracja po Sukces 

Przedsiębiorcze, zaradne, ambitne kobiety zapraszam do grupy "Polki sobie radzą, społeczność przedsiębiorczych emigrantek". Grupy kobiet z całego świata, które nie czekają, tylko biorą sprawy w swoje ręce - uczą się, rozwijają, zakładają biznesy. Wspieramy się, motywujemy i inspirujemy nawzajem. Warto !

Znajdziesz mnie również na Instagramie i LinkedIn

A jeśli uważasz ten artykuł za wartościowy i uważasz, że komuś pomoże - udostępnij ! Dziękuję ! <3

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE ! 

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane