Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Jak przechytrzyć "GADA" cz. 1

Foto: www.mobivoice.pl Foto: www.mobivoice.pl

No tak… działaj! Łatwo powiedzieć. Ale co zrobić, gdy zmiana wywołuje w Tobie reakcje lękowe, które blokują jasne spojrzenie. Kiedy chciałbyś się ruszyć, a coś Cię powstrzymuje… Kiedy powtarzasz „Panie Boże spraw, żeby tak mi się chciało, jak mi się nie chce…” Kiedy po raz setny mruczysz pod nosem: no wiem, wiem… wezmę się za siebie… od kolejnego poniedziałku :)

Parę lat temu ze znajomymi – Ewą i Markiem, braliśmy udział w wyjazdowej Wigilii, w pensjonacie w Karpaczu. Wieczorem wszyscy elegancko ubrani zbieramy się w pięknie udekorowanej sali.  Dzielimy się opłatkiem, jest sympatycznie, wręcz wzruszająco, wszak to Wigilia. Zasiadamy do zastawionego stołu… a Ewa wyciąga pudełeczka z własnym jedzeniem. Przekłada na talerz warzywa, kaszę… Dieta. Dzień 17-ty. Pozostali przy stole wpadli w lekką konsternację. Marek z miejsca zaczął tłumaczyć, że dieta przynosi efekty, a żonę podziwia za wytrwałość w postanowieniu. Kiwaliśmy ze zrozumieniem głowami, ale mi zrobiło mi się trochę Ewy żal, bo na stole takie pyszności, a przed nami jeszcze długa noc i kolejne dni… Ale to była jej decyzja, przyjęłam do wiadomości i pochyliłam się nad swoim barszczem :) My pałaszowaliśmy karpia, a ona sałatę. Bo wytyczyła sobie cel i dążyła do jego realizacji. I tak też można. Bo istotne zmiany można wprowadzać w drastyczny sposób. Narzucać sobie duże ograniczenia, nową organizację dnia, poświęcić się. Szamać w Boże Narodzenie pomidory zamiast sernika. Świat się przecież nie zawali. Wręcz przeciwnie – my wyjechaliśmy z Karpacza pewnie ze 2 kilo ciężsi, Ewa – lżejsza. Przeżyła najbardziej kaloryczny czas w roku ! Bo też tak się czasem dzieje, czasami się udaje, gdy zaciśniemy pięści jesteśmy mocno zdeterminowani.

Wiele takich historii może wywołać w nas wrażenie, że cel osiągniemy tylko wówczas, gdy narzucimy sobie szaleńcze tempo, rozprawimy się z przeszkodami, całkowicie oddamy się naszemu celowi. Możemy też dojść do wniosku, że skoro nam się to nie udało i w pewnym momencie polegliśmy, to wynikało to z braku umiejętności, determinacji, słabości. Tu pojawiają się słynne: on to może… ona potrafi… ja nie jestem taki silny… odważny… pracowity…

A tak wcale nie jest. To nieprawda, że Ty jesteś słabeusz, a inni mają mnóstwo sił i determinacji. Tkwi w nas pewna tajemnica: człowiek jest tak zaprogramowany, aby przeciwstawiać się radykalnym zmianom. Tak, tak ! Taki opór tkwi w nas od setek lat. Tak jesteśmy skonstruowani. Ale to nie znaczy, że już nic się nie da z  tym zrobić. Jeśli zrozumiemy dlaczego tak się dzieje, jeżeli dotrzemy do źródła, wówczas możemy podjąć takie działania, które pozwolą nam przynajmniej przybliżyć się do założonego celu. Ja wiem, gdzie tkwi problem i chętnie Ci o tym opowiem.

Bo i Ty masz ogromną szanse osiągnąć sukces, jeśli zrezygnujesz z „autostrady” i wybierzesz alternatywną drogę. Może niepozorną, ale wierz mi – bardzo uczęszczaną, bo od dziesięcioleci korzystają z niej ludzie na całym świecie odnosząc wspaniałe rezultaty. Ta droga nie wywołuje w nas stresu, obaw, lęku i prowadzi prosto do celu.

Czasami zdarza się tak, że przelewa się czara goryczy – przykra uwaga pod naszym adresem, sukienka, w która nie jesteśmy w stanie się wcisnąć, sąsiad z bicepsem a la Pudzianowski kontra Twój piwny brzuch, upokorzenie w urzędzie, gdy nie potrafimy się porozumieć z Frau Hass. Wówczas zaciskamy pięści i bierzemy się za siebie. Wpadamy do domu jak burza, łapiemy za kartkę papieru, ustalamy plan działania. Oby jak najszybciej, oby jak najwięcej. Najlepiej już. Nie czekam do poniedziałku – dzisiaj 100 pompek. Dzisiaj przeczytam trzy rozdziały książki po niemiecku…. I tak dalej i tak dalej…  Ale zazwyczaj po kilku dniach mija wściekłość, żal i machamy ręką szukając wymówki, banalizując sytuację. Odpuszczamy. Takie nagłe „branie się za siebie” można nazwać innowacją. Głęboką zmianą, którą zazwyczaj przeprowadza się w krótkim czasie. Jeśli się uda, jest wspaniale. Jeśli nie – czekamy na kolejny cios, który kolejnym razem może nas bardziej zmobilizuje. Albo i nie.

Bo często jest też i tak, że nie jesteśmy w najlepszej formie ani psychicznej ani fizycznej. Że ilość problemów, trudnych sytuacji, niesprzyjające otoczenie jest tak obciążające, że nie damy rady na żadne radykalne kroki. Po co próbować, skoro wiadomo, że jesteśmy skazani na porażkę? W dzień ogarniamy nasz świat, wieczorami padamy bez życia na łóżko. Brak działań jeszcze bardziej frustruje. Skąd brać siłę i czas, by zawalczyć o siebie?

Jest rozwiązanie. Tak proste i bezbolesne, że je lekceważymy. Ale bardzo skuteczne bez względu na to, czy chcemy zmienić tylko jedną małą rzecz, czy przewrócić swój świat do góry nogami. Wystarczy jeden krok. Mały, malutki krok :)

 

C.D.N.

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane