Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Kiedy kryzys to szansa w przebraniu

fot.: encaminodelheroe.blogspot.de fot.: encaminodelheroe.blogspot.de

Kryzys w życiu dotyka każdego z nas i zawsze wiąże się z negatywnymi emocjami. Zaburza naszą równowagę, burzy spokój wprowadzając chaos. Powoduje poczucie zagrożenia. Wywołuje złość, frustrację, lęk, bezradność. Odbiera siły i chęć do życia. Trudności wydają się nie do pokonania. Dostajemy jak obuchem w głowę, a kiedy się ockniemy – stoimy na rozstaju dróg nie wiedząc, którą wybrać. Czasem nad przepaścią. 

Bezskuteczne poszukiwanie pracy, bądź jej utrata, śmierć członka rodziny, ciężka choroba, rozpad związku, stracona wielka szansa. Moment, gdy ktoś bliski, komu ufaliśmy, oszuka, zawodzi. Ale też kiedy stoimy w miejscu – źle nam z tym, ale nie możemy dalej iść: nie wiadomo dokąd, nie wiadomo z kim, nie wiadomo jak… I wciąż towarzyszące temu poczucie, że nie sprostaliśmy bądź nie potrafimy sprostać wymaganiom, że zawiedliśmy, że to wszystko nasza wina…

W JĘZYKU CHIŃSKIM SŁOWO „KRYZYS” MA DWA ZNACZENIA:

SZANSA I ZAGROŻENIE.
 

Kryzysy to momenty zwrotne w naszym życiu i nie sposób się przed nimi ustrzec. Pytanie, czy – już po pierwszym szoku – jesteśmy w stanie je wykorzystać. Czy jesteśmy w stanie dostrzec w nich wartość dla naszego rozwoju i wiedzę ? jak z nich czerpać ?

Bo to nie problem w tym, że popełniliśmy błąd, a potem ruszyła lawina. Nie problem  w tym, że zaufaliśmy i zostaliśmy oszukani. Nie problem z tym, że czegoś nie potrafiliśmy zrobić i dziś ponosimy konsekwencje. Mądry ten, kto potrafi wyciągnąć wnioski nawet z tak bolesnych lekcji.

TRUDNOŚĆ TO SZANSA W PRZEBRANIU
 

Bo przecież przy bardzo trudnych kryzysach istnieje szansa na nasz rozwój. Na przeorganizowanie naszego życia, które, gdy spojrzymy chłodnym okiem, nie do końca nam się podobało.  Czasem tak jest, że jesteśmy jak w zawieszeniu, stagnacji – nie jest źle, ale wspaniale też nie jest. Ale sami nie robimy żadnego ruchu – bo po co burzyć coś, co w zasadzie takie aż najgorsze nie jest ? I tak tkwimy w tej sytuacji miesiąc, rok, lata… A czas mija nieubłaganie, a nam coraz trudniej się wyrwać z tego marazmu.

Ale gdy pojawia się kryzys, kiedy demoluje nasze dotychczasowe życie, nic już nie jest takie samo. I czasem bardzo dobrze. Gdyby nie on, nigdy nie ruszylibyśmy się z miejsca. Nie wyszli byśmy z tej naszej szarej, mysiej nory. A tak – musimy. Działamy. Nie ma odwrotu. Nie ma „zmiłuj się”.

Bywa jak lekarstwo – im bardziej gorzkie, tym bardziej skuteczne. Negatywne emocje to efekt uboczny, niepożądany, ale trudny do uniknięcia. Pokonanie go może doprowadzić do czegoś całkiem nowego, lepszego. Do nowego JA. I tego JA, do którego będziesz codziennie wreszcie się rano w lustrze uśmiechał.  Do życia, które zawsze chciałeś wieźć, a na co zawsze brakowało Ci odwagi.

A CO, KIEDY JUŻ CIĘ DOPADNIE ?
 

Kiedy już minie pierwszy szok i musisz zacząć działać warto spojrzeć na siebie z boku, z innej perspektywy. Oddzielić emocje od racjonalnego myślenia. I zastanowić się, czy to może być dla Ciebie szansa.

Nie obwiniaj się, nie użalaj, nie analizuj „co by było, gdyby się nie wydarzyło…”. Było. Nie ma. Stało się i „nie odstanie” . Czasu nie cofniesz. Koniec. Kropka.  Przyszło nowe. Trzeba się skupić na tu i teraz oraz na tym, co można dalej robić.  

Zastanów się, jaki wpływ masz w danej sytuacji na to, co się dzieje. Co od ciebie zależy, a na co nie masz kompletnie wpływu. Skup się na szukaniu rozwiązań tam, gdzie istniej szansa na ich znalezienia. Nie marnuj energii – poprzez kryzys i tak masz jej niewiele.  

Podczas kryzysu warto uruchomić tzw. burzę mózgów. Zapisać na kartce te wszystkie rozwiązania, które przychodzą nam do głowy. Postarać się je przeanalizować. Może pojawi się na tej kartce, wśród innych, nieśmiało napisane marzenie, które najwyższy czas zrealizować. No bo jak nie teraz to kiedy ?

Staraj się przygotować plan działania i realizuj go krok po kroku. Nie musisz od razu pokonywać setek schodów, wystarczy jeden dziennie.  Jeden schodek. Jeden, jedyny, mały.  Ani się nie obejrzysz, a  z daleka zobaczysz szczyt, a potem na niego dotrzesz. Każda podróż przecież zaczyna się on pierwszego kroku, prawda ?

Wyciągnij wnioski. Postaraj się spojrzeć na kryzys jak na lekcję, którą dostałeś od życia. Bolesną, trudną,  czasem w Twoim odczuciu niesprawiedliwą. Ale jeśli wyciągniesz wnioski, a sytuacja się powtórzy, będziesz już bardziej gotowy, by mądrzej i chłodniej zareagować.  

Staraj się myśleć pozytywnie. To chyba najtrudniejsze, a są kryzysy, kiedy to prawie niemożliwe. Ale próbuj. Jeśli sam nie dajesz rady, poproś o wsparcie.

Bo tak naprawdę dopiero konsekwencje mogą zdeterminować jego ocenę . Czy to katastrofa czy szansa, to dopiero z czasem się okaże. Może być szansą, gdy przyczyni się do rozwoju. Ale może być katastrofą, jeśli doprowadzi do destrukcji.

Dlatego należy pamiętać, że kryzys MOŻE, ale nie MUSI wzmacniać, rozwijać, poszerzać horyzonty. Może nas ostro sponiewierać, wyrządzić wiele nieodwracalnych zmian w naszym życiu. Kiedy czas naszej bezradności, bezsilności, frustracji i braku sił się niebezpiecznie przedłuża, wówczas warto zwrócić się o pomoc. Do najbliższych, do otoczenia, do lekarza, terapeuty.

NIE BÓJ SIĘ BŁĄDZIĆ
 

Nie zawsze mamy wpływ na to, co nas spotyka. Ale od nas zależy, jak zare­agu­je­my na dane doświad­cze­nia i w jaki spo­sób je wyko­rzy­sta­my. Nie unikniemy porażek, nie unikniemy błędów.  Ale przecież „błądzić” oznacza dosłownie „nie znać drogi” i każdy, kto wyrusza w podróż, wcześniej czy później tą właściwą drogę znajdzie. Dlatego zrób­my wszyst­ko, co w naszej mocy, by trudności, przez jakie przechodzimy, były dla nas oka­zją do roz­wo­ju. W razie potrze­by daj­my sobie pomóc.  Dobrze prze­pra­co­wa­ny kry­zys może nam przy­nie­ść nowe życie. A dla tego warto zaryzykować i zrobić pierwszy krok.

Powodzenia ! Trzymam za Ciebie kciuki !

AT 

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Więcej w tej kategorii: « Małe rzeczy Strategia Walta Disney`a »

2 komentarzy

  • Iwona
    Iwona czwartek, 29 czerwiec 2017 06:58 Link do komentarza

    Ada motywujesz do działania a to jest bardzo ważne.Czasami brakuje nam kogoś ,KTO utwierdzi nas w przekonaniu że to co chcemy zrobić jest dobre.Pozdrawiam serdecznie.

  • Anna
    Anna niedziela, 09 kwiecień 2017 10:01 Link do komentarza

    Fajnie i mądrze piszesz Ada . Pozdrawiam serdecznie

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane