Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna...

Foto: http://www.kerzenmeyer.ch/ Foto: http://www.kerzenmeyer.ch/

Dzisiaj emocjonalny wpis, bo dotyczy spraw chyba najważniejszych. Dzisiaj dowiedziałam się, że zmarła moja koleżanka, Ula. Była zaprzeczeniem opinii, że na emigracji Polak Polakowi wrogiem. Jeśli miałby Cię oszukać, wystawić, to przede wszystkim swojak. I pewnie wiele razy tak się dzieje. Ale nie Ona...

Kiedy przyjechałam do Montabaur, zamieszkałam w bramie obok Niej. Do Niemiec przywiodło Ją to, co nas wszystkich – nadzieja. Na lepsze jutro, na godne życie, na spokojną, w miarę wygodną starość.  Najważniejsze były dzieci, bo przecież często ich przyszłość jest dla nas bodźcem do podejmowania trudnych, ryzykownych decyzji. I Ula taką podjęła. Przyjechała tu sama, z dwójką synów. Oni chodzili do szkól, ona pracowała i to ciężko rano i popołudniami. Nie miała wiele, ale powoli, powoli stawała na nogi. Sama otrzymała pomoc i podawała ją dalej. Nie zapomnę ranka, kiedy obudził mnie dzwonek domofonu, a po drugiej stronie głos „chcesz łóżko?”. Półprzytomna wydukałam: „chcę”, bo moje pozostawiało wiele do życzenia. Zanim zdążyłam się obudzić, taszczyła je wraz z synem po wąskich schodach na moje poddasze. Zorganizowała sobie inne, więc postanowiła mi je oddać. To był pierwszy Jej gest, ale nie ostatni. Ja starałam się rewanżować.

A potem zachorowała. I coś innego było ważne. Zaczęła się walka o zdrowie, raz dobre, a raz złe widomości. Rozdarcie między Niemcami a Polską, pytania: co dalej? Co z dziećmi? Zostać w Niemczech? Tu miała dobrą opiekę, wsparcie. Wracać do Polski? Jeśli tak, to do czego? Zostawiła tam tak niewiele... Wróciła kilka dni temu. I tam wczoraj zmarła.  

Myślę, że wielu z nas ma takie momenty w ciągu roku, kiedy zastanawiamy się, ile to życie jest tak naprawdę warte. Kiedy pochylamy się nad grobami 1 listopada. Kiedy w swoje urodziny pytamy samych siebie: „kiedy to kurcze zleciało?”. Kiedy w Sylwestra po północy wzdychamy: „kolejny rok za nami, jesteśmy starsi o rok…”. Ale chyba najbardziej porusza, gdy tracimy kogoś, kogo kochaliśmy, ceniliśmy, znaliśmy, lubiliśmy. Najbliższych, znajomych, kogoś, kogo może nie widzieliśmy lata, ale łączą nas fajne wspomnienia. 

Im jesteśmy starsi, czas biegnie inaczej. Mając 15-20 lat śmiało określaliśmy osoby po 40-tce mianem „stare”. Dawno zapomniałeś już o imprezie z okazji własnej czterdziestki i na widok równolatka kiwasz głową „młoda babka”, „młody z niego chłop”. Zmieniła się percepcja, prawda?

Dlatego tak sobie myślę, że nie ma na co czekać. Czas jest taki cenny. Trzeba żyć. Nie wiemy, co będzie, a może być źle, więc na co czekać? Podejmujmy mądre decyzje. Cieszmy się tym, co mamy. Bądźmy dobrzy dla siebie i innych. Żyjmy!

Dzisiaj mam poczucie, że mogłam zrobić dla Uli więcej. Może być bardziej pomocna, może bardziej obecna… ? Paskudne uczucie. Wiem, że patrzy teraz na mnie z góry, puka się w głowę i śmieje się mówiąc „wariatka!”.

 

Do zobaczenia, Ulu.

R.I.P.

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane