Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Postanowienia Noworoczne

fot: www.majewska-opielka.pl fot: www.majewska-opielka.pl
Marzenie jest naszym pragnieniem, wyobrażeniem czegoś, co chcemy osiągnąć, zrobić, zrealizować, dostać, przeżyć czy mieć. Cel zaś to marzenie z datą realizacji."Karina Sęp

Z moimi postanowieniami noworocznymi jest tak, że… w przeciwieństwie do wielu osób je realizuję :D Może nie wszystkie i zawsze, ale sporą większość. Czasem nie pozwalał czas, czasem brak funduszy, a czasem najzwyklejsze lenistwo.  Ale jeśli mi na czymś zależało, jeśli było dla mnie ważne, to nie było mowy, by się nie udało. A poza tym wierzę, że jeśli czegoś mocno chcesz, to wszechświat odpowiada. Tak jak z naszymi wakacjami na Węgrzech… ale o tym innym razem.

Ale wiara wiarą, determinacja determinacją, a życie czasem pisze swoje scenariusze. Więc zawsze mam plan B. Również plan „C”, „D”, a niekiedy i „E”. Tak mam. Często nie do zniesienia pod tym względem. Ale taka jestem. Uporządkowanie daje mi poczucie bezpieczeństwa. Ale nie takiego, by spocząć na laurach, zanurzyć się w tej swojej strefie komfortu i zagnieździć w niej na wieki. Jest stabilnym gruntem, na którym opieram drabinę, po której się mozolnie wspinam w górę.

Z mapie usłyszałam kilka lat temu, potem trafiłam na książkę Kariny Sęp „Mapa marzeń mapa celów”, którą przeczytałam i ... odłożyłam na półkę. Uważam, że każdy dzień jest dobry, by zmienić swoje życie, musi być jednak plan. Bo jak mówi Jacek Walkiewicz: „Człowiek, który nie wie dokąd pójść, donikąd dochodzi”. A oprócz planu, to co chyba najważniejsze, a co mi zabrało kilka miesięcy: uważne wsłuchanie się w siebie, znalezienie odpowiedzi i … nabranie odwagi, by iść tam, gdzie chcę. Dlatego mapa dla mnie jest potwierdzeniem – czarno na białym  - słuszności mojej decyzji oraz priorytetów, jakimi kieruję się w życiu

 Bo „Mapa marzeń” – mapa celów” jest świetnym wsparciem w procesie dochodzenia do siebie samego, do własnego wnętrza. Określeniem priorytetów w SWOIM życiu. Oddzieleniem tego, co jest moje, od tego, czego oczekuje ode mnie rodzina, znajomi, szefowie, normy społeczne.  Odpowiedzią na pytanie – czego JA tak naprawdę w życiu chcę. O czym JA marzę. Czego JA pragnę. Utwierdzeniem się w przekonaniu, że jesteśmy kimś ważnym. Wyjątkowym. Niepowtarzalnym. Że jesteśmy KIMŚ. I ten KTOŚ też ma prawo do osiągania swoich celów. A nasze życie jest warte przeżycia na naszych zasadach. 

MAPA

Zgodnie z definicją książki mapa jest:
- graficzną formą przedstawienia naszych marzeń i celów na dany okres;
- zdefiniowaniem tego, co chcemy osiągnąć, dostać, posiadać, zrealizować, gdzie być i w jakim układzie się znaleźć;
- zamówieniem, które składamy światu;
- uruchomieniem naszej podświadomości, tak, aby skupiała się i działała w kręgu realizacji naszych marzeń i celów;
- uruchomieniem podświadomości zbiorowej polegającej ma wysyłaniu energii w świat, do ludzi, którzy będą nam pomocni w osiąganiu naszych marzeń i celów;
- realizacją hasła „ marzysz i masz”.

Zaleca się ją robić w styczniu, najpóźniej w lutym, najlepiej w nowiu księżyca (element magii, a co !).  Ale może to też być inna, ważna dla nas data, jak choćby urodziny. Istotne, żeby ją zrobić w momencie, kiedy Ty to czujesz. Bo przecież to Twoja mapa. Umieszcza się na niej marzenia, cele, plany na cały rok. Twoje marzenia i plany. Nie męża, żony, rodziców, teściów, dzieci. Jeżeli nie mamy pomysłu na nasze życie, ono toczy się tak, jak chcą tego inni, podczas gdy my stoimy z boku i patrzymy, jak ktoś inny realizuje nasze marzenia. A nie o to przecież chodzi.

Mapa składa się z dziewięciu pól obejmujących najważniejsze obszary w życiu. Niby każdy osobno, a jednak połączone ze sobą. Jej kształt opiera się na siatce bagua, jednego z najważniejszych elementów planowania w feng shui.  Daje poczucie uporządkowania i przejrzystości.

 

 

A teraz trochę ZTP

Co jest potrzebne ?

Jak już wspomniałam trochę się do niej szykowałam. Emocjonalnie i fizycznie. Przez ostatnie miesiące zbierałam w folderku na komputerze zdjęcia, które zrobiły na mnie wrażenie, poruszyły, przyciągnęły, w tym zdjęcia moje i moich bliskich. Moich niewiele, bo jak niektórzy dyplomatycznie mówią – nie trafiłam jeszcze na dobrego fotografa :D
[Marcin, wiem, że robisz piękne zdjęcia i masz ogromny talent , ale co mi z tego, jak mieszkasz na drugim końcu świata ?! :( ]

Zrobiłam wśród nich porządek, wybrałam najważniejsze. Oczywiście można też skorzystać ze zdjęć z gazet. Do tego duży karton, klej, taśma klejąca, nożyczki, kolorowe flamastry  i … przenosimy się do czasów podstawówki i zajęć ZPT (kto pamięta, no kto ? :D).

Dzielimy karton na dziewięć części i nanosimy na niego poszczególne zdjęcia. Trochę to trwa, więc trzeba nastawić się na kilka ładnych godzin. To czas dla Ciebie. Wycisz się, skup, jeśli lubisz - włącz muzykę. To TWÓJ czas.

Niestety, chociaż bardzo bym chciała, ze względu na odległość nie jestem w  stanie wziąć udziału w warsztatach i pod okiem fachowca przygotować swoją pierwszą mapę. A już wiem, że warto, bo wbrew pozorom nie jest to takie proste.  Pola ze sobą w pewien sposób muszą współpracować. Żeby wzmocnić siłę przekazu należy to samo zdjęcie umieścić na dwóch, czasem na trzech polach. Życzenia należy formułować precyzyjnie w myśl zasady „Uważaj, czego sobie życzysz, bo się spełni…”. Jeśli źle określisz cel, okazja z możliwością tego celu może zapukać do Twoich drzwi. A Tobie przecież nie o to chodziło… to było tylko takie luźne skojarzenie… :-/

Dlatego książkę przeczytałam już kilka ładnych razy i w oparciu o nią pracuję. Jeszcze mapy nie skończyłam. Wiem, co znajdzie się na każdym polu, muszę jeszcze wydrukować kilka zdjęć, dwóch szukam. Zdaję sobie sprawę, że mogę popełnić błędy, ale cóż – robię, co mogę. A potem zobaczymy :)

Robię ją, kiedy mój dom zaczyna zapadać w sen. Nie mam szans zrobić jej w ciągu dnia, ale też dlatego, że jest taka bardzo moja. I chcę ten czas spędzić sama ze sobą. Znajdują się już na niej oczywistości, jak kurs niemieckiego, medytacja czy zdjęcie gór z napisem „raz w miesiącu wycieczka ”. Ale znajdują się też na niej bardzo osobiste zdania, zdjęcia. Cele i marzenia, które już na sama myśl budzą we mnie wzruszenie. Były schowane bardzo głęboko i długo sama przed sobą wstydziłam się/ bałam się do nich przyznać. W tym tez pomogła mi książka i temu też pewnie służą warsztaty. Autorka podaje kilka ćwiczeń, które na początku nie wywołały we mnie entuzjazmu (pomyślałam sobie, że przecież chyba wiem, czego chcę?!). Ale zrobiłam te ćwiczenia. I wiesz co ? Bardzo mi pomogły. Dokładnie doprecyzowały moja mapę. Dały jej „hasła przewodnie”. Uśmiecham się, bo widzę, że wszystko zaczyna się pięknie składać w logiczną całość.

Bo  to ważne, że by być uczciwym wobec siebie. Aby przyznać się przed samym sobą do tych marzeń. Rozumiem, że możemy się czasem wstydzić,  bo u innych nasze pomysły czy działania mogą wywołać niezrozumienie lub pobłażliwy uśmiech. Ale to nie w nich problem, tylko w Tobie. To Ty musisz znaleźć w sobie siłę i powiedzieć:  „a … w dupie to mam”. I robić swoje. Inaczej się nie da. Każdy z nas się boi. Tylko jedno się boja i odpuszczają, a drudzy boja, ale nie odpuszczają. Po tym poznaje się zwycięzców :)

Kiedy patrzę na moją mapę przechodzi mi przez głowę różne myśli: „chyba na głowę upadłam !”, „to się nie może udać” , „inni robią to lepiej, od dawna... nie dasz rady..”. I zaczyna opadać z sił, tracę impet… A dzisiaj impuls. Albo może wszechświat odpowiedział na moje wahania… kto wie :D

Otrzymuje newsletter od Michała Szafrańskiego, tego faceta od oszczędzania pieniędzy, a w nim takie zdania: „We wpisie (..) statystyki mojego bloga. Na wykresach widać jednoznacznie, że w pierwszej połowie roku liczba odwiedzających spadła o połowę. Spodziewałem się tego i po prostu robiłem swoje. W życiu wbrew pozorom takie cyferki nie mają większego znaczenia. Jeśli realizujemy większy plan, to liczy się efekt końcowy i nie należy się zrażać przejściowymi trudnościami.” Michał to świetny bloger, fachowiec, ale przede wszystkim super gość. Czytam jego wpisy od wielu lat, kupiłam książkę, jestem pełna podziwu dla jego pracy.  I uwielbiam go za to, że pisze „jak jest”.  Więc skoro On pisze, że trzeba robić swoje, to znaczy, że Ada Tomczak tez ma robić swoje. A czas pokaże.

Więc co ? Kleję zdjęcia na mapie i uśmiecham się do siebie. Pojawiają się fajne emocje, wzruszenie.  

Kiedy przyjechałam do Niemiec pomyślałam, że teraz wreszcie zrealizuję swoje marzenie i polecę na Majorkę. Oj, od dawna o tym marzyłam. Sami Niemcy się śmieją, że to  „niemiecka wyspa”, tak jest tłumnie przez ich odwiedzana. Więc tak sobie myślałam, że na 40 urodziny, które za pasem, taka Majorka to by było coś. Ale minęły dwa lata i dzisiaj, gdy tworzę swoją mapę nie ma na niej Majorki. Są inne priorytety.

Podobnie było z Magda Kumorek, aktorką znaną szerokiej publiczności z m. in. serialu „Przepis na życie”, „Poranku kojota” czy „Układu zamkniętego”. Oto fragment wywiadu, jaki udzieliła tygodnikowi „Gala” w 2012 r.

Gala: Robi Pani postanowienia noworoczne?

MK: Takie ważne postanowienia życiowe obmyślam i skupiam się na nich raczej w okolicach urodzin. Wydaje mi się, że to jest dla mnie bardziej osobisty moment.

Jest Pani w realizacji tych postanowień konsekwentna?

Kiedy skończyłam 30 lat, czyli dwa lata temu, zrobiłam sobie coś takiego, co nazywam na swój użytek mapą marzeń. To bardzo fajna sprawa, bo człowiek musi sobie wtedy odpowiedzieć na pytanie, czego tak naprawdę chce. Taka mapa składa się z marzeń zawodowych i prywatnych. Dałam sobie na ich realizację trzy lata, czyli do sierpnia zostało mi... (Magda liczy) niewiele ponad pół roku! Strasznie mało czasu, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że tak szybko to umknęło (śmiech).

Jak wygląda taka mapa?

Budowanie mapy polega na tym, że najpierw sobie odpowiadam na pytanie, czego pragnę, potem przeglądam gazety, magazyny, szukam jakichś obrazów, różnych zdjęć, haseł, czegoś, co niekoniecznie w sposób dosłowny odnosi się do tego marzenia. Wycinam, robię taki kolaż i wieszam w antyramie. A potem, przechodząc obok, za każdym razem wracam myślą do moich marzeń i dzięki temu na bieżąco taką mapę weryfikuję. Przez wiele lat marzyłam na przykład, że pojadę do Meksyku, że tego pragnę, że ten Meksyk jest moim wyśnionym rejonem. Nawet uczyłam się hiszpańskiego, żeby nie czuć się tam zagubiona. I patrzyłam na tę moją mapę marzeń, na kartkę, która miała ten Meksyk symbolizować. A któregoś dnia zrozumiałam, że w tym momencie życia, w jakim jestem, już mnie to kompletnie nie interesuje. Teraz w tym miejscu jest coś zupełnie innego, ale na razie nie zdradzę co, bo to nadal marzenie niezrealizowane. Ta mapa, jak obraz, wisi w sypialni i kiedy wstaję rano, patrzę na nią i przypominam sobie, co mi się udało, a co jeszcze przede mną.

(fragment wywiadu udzielonego tygodnikowi” Gala”)

Ja jeszcze nie wiem, gdzie powieszę moją. Nie chcę, żeby wisiała w centralnym miejscu mieszkania, bo… jest moja. Bardzo prywatna, trochę intymna, nie chcę jej pokazywać innym. Czytałam, że niektórzy wieszają mapy w sypialni bądź w szafie.  Ja wciąż szukam dla niej miejsca :)

Za długo żyję na tym świecie, żeby wierzyć w cuda. I za długo, żeby nie wierzyć.  Jeśli wszystko, co zdarzyło się w Twoim życiu jesteś w stanie racjonalnie, logicznie wytłumaczyć – gratuluję.  Ja nie.

Więc jeśli nawet masz poczucie, że to bzdura, strata czasu – masz do tego prawo. Ale są wśród nas też tacy, którzy takiej mapy potrzebują, by uporządkować swoje życie. Są też tacy, którzy czekają na cud. Bo cud im tylko pozostał. Na tej mapie umieszczą siebie zdrowych, albo swoją pełną rodzinę, albo ludzi, których zdawało się, że utracili. Więc jeśli nie zaszkodzi, to czemu nie spróbować ? W końcu to mapa marzeń, a marzenia są po to, by je spełniać :)

U mnie okaże się za rok, wówczas zdam sprawozdanie. Ta mapa to moja prośba, drogowskaz, potwierdzenie. Uważność. Szukanie okazji w małych, niepozornych rzeczach. Do spełnienia wiodą różne drogi i nie zawsze wyglądają tak, jak sobie wyobrażamy. Dlatego dajmy sobie – i światu – czas.

Nie wiem, jak Ty, ale ja wysyłam swoje zamówienie. I niech się spełnia, a co  ! :)

AT

* Podczas pracy nad tym artykułem korzystałam z książki K . Sęp, Mapa marzeń mapa celów, Wyd. Oficynka, Gdański 2014. Wykorzystałam również fragment wywiadu przeprowadzonego z Magdaleną Kumorek przez tygodnik „Gala”  http://www.gala.pl/artykul/magdalena-kumorek-moja-mapa-marzen

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

1 komentarz

  • Marcin
    Marcin niedziela, 08 styczeń 2017 09:43 Link do komentarza

    Czas się zatem zabrać do roboty nad własnym "zamówieniem" ;)
    PS. viele danke :*

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane