Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Sięganie po gwiazdy

Fot. Rachel Kay Fot. Rachel Kay

Styczeń 2017

Nowy Rok. Pamiętasz ten czas ? Styczeń sprzyja snuciu planów. Z jednej strony powoli opada magia Świąt, wszystko zaczyna powszednieć, ale z drugiej mamy poczucie, że dostaliśmy w prezencie kolejne 356 dni. I trzeba z tej szansy skorzystać.

Tak jak Marta i Tomek.

Marta mieszka w Niemczech od 5 lat. Ma męża, pierwsze lata na emigracji spędziła w domu opiekując się małym dzieckiem. Kontakt z językiem – słaby. Po drodze praca, która nie wymuszała znajomości niemieckiego.

Tomek mieszka na wschodzie Polsk, ma żonę, która pracuje na niepełny etat oraz kilkuletnie dziecko. Pracuje w Straży Granicznej. Zna niemiecki ze szkoły, ale obecnie nie ma zbyt wielu okazji na posługiwanie się tym językiem

Choć sytuacje rodzinne zbliżone, nie znają się nawzajem, dzielą ich setki kilometrów, łączy tych dwoje jedno – mają marzenie do spełnienia. A ja "przypadkiem" je znam ;-)  

Marta chce służyć w Bundeswehr, niemieckim wojsku. Ta myśl od dawna zaprząta jej głowę, nie daje spokoju. Od zawsze tego chciała, ale bała się przyznać nie tylko przed otoczeniem, ale również przed samą sobą. Taki niekobiecy zawód… kobiety na traktory.. Ale w styczniu 2017 postanowiła: teraz albo nigdy.

Odkąd pamiętam Tomek chciał wyemigrować do Niemiec i podjąć pracę w tamtejszej policji. Tak naprawdę w każdej rozmowie z nim z większym lub mniejszym natężeniem przewija się ten temat.  Czasem to marzenie przybierało na sile, czasem bledło. I choć jego życie toczyło się do przodu - kupił mieszkanie, założył rodzinę, zawsze gdzieś było obecne.

W styczniu obydwoje postanawiają sięgnąć po swoje marzenia. Oboje kontaktują się listownie z właściwymi dla siebie instytucjami z pytaniem, jakie wymogi muszą spełnić, by podjąć pracę odpowiednio w Bundeswehr i Polizei. Dołączają swoje cv. Teraz pozostaje czekać, aż niemiecka machina administracyjna ruszy.

Luty 2017

Marta dostaje odpowiedź. Ze wstępnej oceny wynika, że spełnia wymagania, ale jest jeden -  najważniejszy warunek – dobra znajomość języka.

Tomek dostaje odpowiedź. On również wstępnie spełnia wymagania, ale tak jak Marta  - musi znać dobrze j. niemiecki.

Dla każdego z nich, biorąc pod uwagę pewne kwestie rodzinne i osobiste, jest to duże wyzwanie. Muszą to sobie przemyśleć i jeśli się zdecydują – dobrze zorganizować.

Marzec 2017

Marta dołącza do kursu j. niemieckiego. Dojeżdża na zajęcia z odległej miejscowości, organizuje opiekę nad dzieckiem, gdy mąż pracuje na popołudniową zmianę. 

Tomek również postanawia podjąć naukę. Ale nie chce uczestniczyć w kursie, nawet online. Kupuje „fiszki” - małe karteczki, by móc codziennie parę minut poświęcić na naukę języka. Wszak liczy się nie ilość, ale systematyczność. No, co by nie powiedzieć – prawda.

Kwiecień 2017

Marta nie opuszcza zajęć. Odrabia zadania, przygotowuje się. Dwa razy  tygodniu wraca do domu po 22.00. Stara się pogodzić opiekę nad dzieckiem i obowiązki domowe z nauką. Różnie jej to wychodzi.

Tomek nie rozpakował jeszcze fiszek. Twierdzi, że jest zmęczony i nie ma motywacji. Dodatkowo pojawia się problem – żona jasno powiedziała, że jest całkowicie przeciwna wyjazdowi. Jak tylko może sabotuje najmniejsze nawet próby działań z jego strony. Trudno się jej dziwić – mieszka na wsi od lat, pracuje w okolicy, tu ma najbliższą rodzinę. Może jej sytuacja zawodowa nie jest szczególna, ale jak to się mówi: „przecież zawsze może być gorzej”. Więc Tomek narzeka, wątpi, szuka innych rozwiązań.

Maj 2017

Minęło kolejne 30 dni - u Marty i Tomka sytuacja bez zmian.

Pierwsza połowa czerwca 2017

Marta zaczyna kurs przygotowujący do egzaminu. Intensywny, zajęcia odbywają się nawet 4 razy w tygodniu. Kiedy wraca z dzieckiem z przedszkola w jej auto uderza rozpędzony samochód. Świadkowie nie wierzą, że przeżyła ten wypadek i trafiła do szpitala tylko lekko poturbowana, w szoku. Samochód jest kompletnie zniszczony.  A kiedy emocje opadają, kiedy wraca do rzeczywistości pojawiają się pytania – co dalej z kursem ? Co z egzaminem ? Co z marzeniem ? Problemem jest też brak auta, nie stać ich obecnie na kupno. Postanawia jeździć na rowerze. Dzień przed kursem trafia do lekarza – wychodzi z receptą: Penicylina i diagnozą: angina ropna. To skutek upałów i klimatyzowanych pomieszczeń. Jazda na rowerze odpada. Prosi sąsiadkę o pomoc. Dociera na kurs. Potem na kolejny.

U Tomka dzień za dniem spokojnie płynie. Fiszki czekają na rozpakowanie.

Druga połowa czerwca 2017

Marta nie zdaje próbnego egzaminu z języka. Sfrustrowana, zmęczona, podłamana. Tyle pracy, wysiłku, tyle się zdarzyło od marca, a tu dupa. Pozostaje tylko kupić wino i spłakać się w poduszkę… Dwa dni później otrzymuję zdjęcia jej mieszkania: całe oklejone kartkami z odmianą przymiotników, rekcją czasowników, tabele na lodówce, słówka na parapecie… Na kolejne zajęcia przynosi nauczycielce kilka zadań do sprawdzenia, które sama przygotowała, dobrowolnie. 

U Tomka – bez zmian. Żadnych nieszczęść, większego stresu, dużych niepowodzeń. Ktoś powie: stagnacja. Ale jakże bezbolesna ! Bo może i nie ma wzlotów, ale i nie ma też upadków.

***

Egzamin z j. niemieckiego jest 1 lipca.

Nie wiem, czy Marta zda. Jeśli zda, nie wiem, czy dostanie się do Bundeswehr, wszak czekają ją jeszcze chociażby testy psychologiczne i sprawnościowe. Tak naprawdę jest na początku swojej drogi do spełnienia marzenia. W ciągu tych ostatnich miesięcy pojawiały się kolejne problemy - niektóre udało się rozwiązać, niektóre nie.  Ale od marca wykonała kawał pracy. I nie myślę tu tylko o języku niemieckim.

Tomek … cóż… przychodzą mi do głowy dwie myśli. Pierwsza to taka, że ogromnie ważne jest, z kim dzielimy swoje życie. Co to za osoba ? Czy nas napędza ? Czy nas mobilizuje ? Czy jeśli my przestajemy wierzyć w siebie, czy ona w nas wierzyć nie przestaje ? Czy jest gotowa do poświęceń ? Do zmiany ?

Podobno 90 % szczęścia w życiu to dobry partner. Nieważne wówczas, czy jesteś bogaty, biedny, zdrowy, chory, masz pracę czy od miesięcy nie możesz znaleźć.

Taki partner nie tylko będzie z Tobą patrzył na gwiazdy, ale pomoże Ci po nie sięgać.  

A druga myśl: na ile jesteśmy my sami poświęcić czasu, zaangażowania, pracy, by zrealizować swój cel ? Jeśli staniemy w pół drogi, albo zrezygnujemy przy pierwszym niepowodzeniu, czy było on naprawdę ważny ? Bo jeśli nie, to zawrócić jest często najlepszą decyzją.

Ale jeśli ten cel to coś, o czym myślisz, marzysz od lat ? Jeśli podejmowałeś już próby jego realizacji, ale się nie udało ?  Warto wówczas zadać sobie pytanie: co zawiodło ? co się stało ? czego zabrakło ? Uczciwie przyznać się przed sobą, gdzie tkwi przyczyna niepowodzenia.

I – najważniejsze - co mogę zrobić, by ruszyć dalej ?

 

Powodzenia !

AT

 

PS. Mojej Marcie i tym wszystkim, którzy pokonując kolejne przeszkody próbują sięgać po swoje gwiazdy – powiem tylko jedno:  bez względu na to, jak będzie – już wygraliście ! Jesteście WIELCY ! I proszę o tym nie zapominać !

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane