Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Apetyt na zdrowie

Początki na emigracji nie należały do łatwych, ale trafiła na życzliwych Włochów. Dostała szansę, by się rozwinąć i zaczęła robić to, co lubi. Jest mamą, babcią i zadaje kłam twierdzeniu, że dla kobiet takich jak ona najlepsze czasy na rozwój i zmiany już dawno minęły. Dziś jest dietetykiem i naturoterapeutką, a z Jej usług korzysta coraz więcej klientów. 

O tym, jak jeść i chudnąć, cieszyć się dobrym zdrowiem, co oznacza psychologia emocji w żywieniu i czy kiedyś wróci do Polski opowiedziała Marioli z "Polki Sobie Radzą" Bożena ze słonecznych Włoch. Zapraszamy na wywiad. 

Mariola Klimowicz - Polki sobie radzą (PSR):  Zaintrygowałaś mnie na grupie "Zmieniamy nawyki" na FB swoimi jakże ochoczo wrzucanymi zdjęciami z talerzami pełnymi koloru i smaku. Szkoda, że nie widzisz moich okrągłych oczu! Moje oczy chcą, mój żołądek też... Twoje zainteresowanie zdrową żywnością i zdrowym żywieniem wynikało z potrzeby chwili, czy zmian w myśleniu o zdrowiu?

Bożena (B)  Z jednego i drugiego powodu, jednak bardziej z potrzeby wprowadzenia zmian w moim życiu. Był okres, kiedy przytyłam i nie rozumiałam, co się dzieje. Wtedy zaczęłam zagłębiać się w temat i wyciągać wnioski. Zrozumiałam, że samo schudnięcie niczego nie zmieni, że muszę zmienić całkowicie swój styl życia, by cieszyć się przede wszystkim zdrowiem. Utratę kilogramów traktuję jako skutek uboczny. Wszystko trzeba poukładać sobie w głowie - w innym przypadku uzyskamy tylko efekt „jo-jo”.

PSR: .... i postanowiłaś zgłębić swoją wiedzę z dietetyki i roli witamin w żywieniu ?

B: W tym czasie założyłam grupę na FB „Nie przeszkadzać teraz chudnę.” (Kliknij TU i dołącz). Moim celem była promocja zdrowia i zdrowe odżywianie. Bo wiem, jakie mnie to przyniosło efekty. Ale z czasem zapragnęłam dać tym osobom coś więcej - wtedy też pomyślałam o dokształceniu się na kursach. Na początku miałam duże wątpliwości, czy sobie poradzę. Jednak po pierwszym zaliczonym egzaminie na 95 % - uwierzyłam w siebie. Dziś mogę się pochwalić ukończonymi kursami i certyfikacją Ministerstwa Edukacji Narodowej w zakresie:

- Dietetyk

- Promotor zdrowia z elementami psychologii i emocji

- Rola witamin w żywieniu

- Naturoterapeuta

PSR: Suplementować się tabletkami czy szukać takiego produktu, który zaspokoi nasze dzienne zapotrzebowanie na witaminy?

B: Jak wiadomo witaminy odgrywają bardzo ważną rolę w naszym organizmie i odpowiadają za prawidłowe funkcjonowanie organów wewnętrznych. Przykre jest to, iż w pokarmach nawet tych BIO, witamin jest coraz mniej. Dlatego uważam, że suplementacja jest niezbędna. Dla przykładu podam, iż kiedyś pomidor zawierał mnóstwo witamin, natomiast dzisiejszych czasach zawiera ich śladowe ilości i składa się w 70% z wody. To wina przetworzonej i nawożonej żywności.

PSR: Zdrowa żywność jest osiągalna we Włoszech?

B: Tak, jest u nas coraz więcej sklepów ze zdrową żywnością. Ja polecam zawsze tą od znajomego gospodarza. Jeśli się rozejrzymy, zawsze gdzieś w okolicy się taki znajdzie. Z drugiej strony ktoś powie, że nigdy nie będziemy mieć 100 % gwarancji, że ten produkt nie jest pryskany chemią. Jest nawet wśród gospodarzy takie powiedzenie: „jak nie posypiesz, nie zbierzesz”. Ale myślę, że najważniejsze jest, by wsłuchać się w swój ogranizm i starać się robić to, co dla niego dobre. W porę reagować i wyciągać wnioski.

PSR: Jesteś promotorką zdrowia z elementami psychologii emocji. Co to właściwie oznacza i jak tą wiedzę wykorzystujesz?

B: Trafiają do mnie osoby, które nie rozumieją, dlaczego, choć mało jedzą, nie chudną, a nawet tyją. Podczas szczerej rozmowy staramy się wspólnie odnaleźć źródło problemu i najczęściej są nimi praca, życie rodzinne, brak akceptacji. Niekiedy sami sobie zdajemy sprawę, że objadamy się w sytuacjach stresowych, albo w określonych porach dnia, jemy zbyt wiele pieczywa, mąki pszennej itp. Ale bardzo często moi klienci otwierają oczy szeroko ze zdziwienia, bo nawet nie zdawali sobie sprawy, gdzie tkwiła przyczyna ich tycia, nadmiernego spożywania określonych produktów. Dopiero dzięki drugiej osobie możemy spojrzeć na to z innej perspektywy, zobaczyć to „czarno na białym”. Gdy już znam przyczynę, łatwiej jest mi pomóc. I to świetnie działa, ale bardzo ważne, by spojrzał na to ktoś z boku. W takich sytuacjach ważne jest zaufanie i współpraca. Oczywiście obowiązuje mnie tajemnica zawodowa, więc wszystko zostaje między mną, a klientem. To podejście bardzo się sprawdza i efekty są nieprawdopodobne.

PSR: Pracujesz offline spotykając się osobiście, czy też online ? Kim są Twoi klienci ?

B:  Na początku pomyślałam o Polakach mieszkających we Włoszech i Włochach. I rzeczywiście to byli moi pierwsi klienci. Musze przyznać, że się trochę obawiałam, ale niepotrzebnie. Efekty były do tego stopnia zauważalne, że zadowoleni opowiadali o tym swoim znajomym, kolegom z pracy. Nagle rodzina dostrzegła, że coś się zmieniło i to na lepsze. I wówczas zadziałała tzw. „poczta pantoflowa”. Potem pomyślałam, że przecież internet daje wiele możliwości i może warto spróbować. Zaczęłam nieśmiało promować swoje usługi online. Układałam diety, opracowywałam składy posiłków pod indywidualne potrzeby, robiłam konsultacje. I tak krok po kroku zaczęli odzywać się do mnie Polacy mieszkający w całych Włoszech - od Sycylii po Wenecję. A potem dołączyli ci, którzy mieszkają na co dzień w Niemczech i Austrii. To bardzo budujące, kiedy ktoś, kogo nie znasz osobiście wysyła Ci zdjęcia, pisze wiadomości, dzwoni przez Skypa rozemocjonowany, bo w biurze zauważono zmiany, słyszał komplement. Jak nagle mąż mówi do żony „to może i ja spróbuję, w końcu zdrowie najważniejsze”. I dzwoni do mnie, i ustalamy plan działania. Czujesz, że to, co robisz (choć to przecież nic wielkiego), ma tak ogromny sens i daje innym tak wiele. Powiedziałabym, że moi klienci się zmieniają, zdrowieją, chudną, a ja ... rosnę ! (śmiech)

PSR: Czytając Twojego bloga: "Ja w kuchni i w życiu" miałam wrażenie, że czytam Twoją internetową książkę kucharską z pysznymi, zdrowymi posiłkami. Myślałaś o wydaniu książki kucharskiej?

B: To jeszcze długa droga, ale przeszło mi to przez myśl. Najpierw był blog (kliknij TU),  który powstał z pasji do gotowania. Zarówno przepisy jak i zdjęcia są mojego autorstwa. Wiele eksperymentowałam w kuchni, niejednokrotnie cały posiłek lądował w kosztu. Ale to, co proponuję, to zdrowa kuchnia i co ważne - nie jest czasochłonna i na każdą chyba kieszeń.

PSR: Jesteś też naturoterapeutką. Co to oznacza ? To zastępuje czy wspomaga leczenie tradycyjne?

B:  Ten temat jest mi szczególnie bliski. Uważam, że najlepszym lekarzem jest natura i w niej znajdziemy wszystko, co nasz organizm potrzebuje. Dobrze, że coraz świadomiej podejmujemy wybory chociażby zakupowe i szukamy wsparcia nie tylko w aptece wśród leków. W mojej pracy bardzo pomocny jest tu qwantowy rezonans magnetyczny. Jest to urządzenie do badania bezinwazyjnego, bezbolesnego, trwa naprawdę chwilę. Wynikiem (badania) jest analiza funkcjonowania naszych organów wewnętrznych. Wówczas zalecam odpowiednią suplementację lub wsparcie ziołami. Często to w zupełności wystarcza. Pragnę jednak podkreślić bardzo, bardzo mocno, iż diagnostyka nie polega na leczeniu, ani rezygnacji z niego. To tak nie działa ! Jest wręcz przeciwnie - często widzę, że coś się dzieje w organizmie zanim jeszcze nastąpią objawy. Wówczas naciskam, by zrobiono badania i skonsultowano się z lekarzem. Nie namawiam do odstawienia leków, bądź przerwania leczenia. Jak dotąd 95 % osób przebadanych potwierdziło mi, iż robiąc zalecane badania odkryli coś, o czym wcześniej nie wiedzieli, a na ja co zwróciłam im uwagę.

PSR: Tak jak moja znajoma, którą przebadałaś w Rzymie ? Okazało się, że po przebytej chorobie antybiotyki zniszczyły jej florę bakteryjną w jelitach oraz że jest odwodniona, choć pije bardzo dużo wody. Choć jej nie znałaś, wszystko to było prawdą. A co do wody okazało się, że pije owszem, ale mało zmineralizowaną i ta woda mówiąc wprost - jej nie nawadnia. To niesamowite !

B:  Ja zwracam uwagę na pewne objawy, to pacjent na końcu podejmuje decyzje. Ale to prawda, że wyniki badania dają do myślenia i potrafią bardzo zaskoczyć. Warto też wspomnieć, że badanie to jedno, ale potem każdy klient otrzymuje ode mnie mail, a gdy zajrzy w załącznik znajdzie ponad 100 stron analizy swoich wyników oraz zalecenia co do dalszego postępowania.

PSR: To badanie musi być przeprowadzone osobiście, nie można tego zrobić online ?

B: Tylko osobiście. Ale staram się wychodzić ludziom na przeciw. Wiesz, kiedy to, co robisz, przynosi efekty, widzisz zadowolonych ludzi, myślisz sobie - ok, to ja też dam coś więcej od siebie. Jeśli w jakiejś miejscowości zbiera się kilkuosobowa grupa, pakuję maszynę, wsiadam w autobus albo w pociąg i jadę na miejsce. Czasem bardzo daleko od mojego miejsca zamieszkania. To wszystko jest kwestią uzgodnienia.

PSR: Co Ciebie przyciągnęło do Włoch?

B: Przyjechałam tu raz pierwszy 15 lat temu do pracy jako opiekunka. Nie znałam języka zupełnie oprócz "ciao". Byłam przerażona i zagubiona. Jak wielu przyciągnęła mnie praca, zarobki, chęć pomocy rodzinie. Choć pokochałam ten kraj, to decyzja o pozostaniu tutaj nie była łatwa. Dziś mogę powiedzieć, że Włochy to moja druga ojczyzna i z perspektywy lat - nie żałuję.

PSR: Jakie były początki we Włoszech?

B: Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że były trudne. Ale jestem osobą otwartą, szybko się adaptuję w środowisku. Ludzie, którymi się otaczałam, byli przyjaźnie nastawieni i nigdy nie dali mi odczuć, że jestem "straniera." To bardzo wiele. Dostałam szansę, by się rozwinąć i zacząć robić to, co lubię. I za to Włochom i Włoszech jestem wdzięczna.

PSR: Kiedy słyszymy kuchnia włoska, z miejsca przychodzi nam do głowy pizza i makaron...

B: No właśnie ! A przecież to wspaniałe potrawy regionalne, pyszne sery, ryby wino z dojrzewających w gorącym słońcu winogron - długo by wymieniać...

PSR: Co Cię zdziwiło, a co zachwyciło we Włoszech ?

B. - Zachwyciło mnie chyba ich podejście do wspólnego spędzania czasu, ich obiady i kolacje. Jak my wszyscy ludzie tu też są w ciągłym biegu, ale jednocześnie mają czas usiąść, razem zjeść posiłek i porozmawiać. To nie do pomyślenia w dzisiejszej Polsce, a przynajmniej Polsce, jaką znam. Nam nigdy nie udaje się, tak na co dzień zebrać wszystkich razem. Wyjątkiem są święta. Tu więzy rodzinne, mnóstwo drobiazgów, które na co dzień wydają się błahe, mają ogromne znaczenie. Zawsze mnie to porusza. A czy się czemuś dziwię ? Jak w każdym kraju są trudności, absurdy. Tutaj jednak się realizuję, tu żyję tak, jak chcę, jestem szczęśliwa. Dlatego nie narzekam, nie denerwuję się i akceptuję ich takimi, jakimi są - bez względu czy mi się to podoba, czy nie.

PSR: Świetne podejście. Co włoskiego przeniosłabyś na polski grunt?

B: Myślę, że właśnie to, o czym wspomniałam. Te relacje, tą bliskość. Umiejętność zatrzymania się na chwilę i obecność.

PSR: Wrócisz kiedyś do Polski?

B: Chyba trochę juz przejęłam z tej włoskiej mentalności, bo ważne jest dla mnie tu i teraz. Ciesze się tym, co mam, co udaje mi się osiągnąć. Jestem szczęśliwa widząc moich klientów, którzy na skutek naszej wspólnej pracy podejmują mądre, prozdrowotne decyzje. To niesamowite uczucie, kiedy ktoś zaczyna ci ufać, słucha, co mu doradzasz i zmienia swoje przekonania. Patrzysz, ja pokonuje słabości, zaczyna dbać o siebie. Dzwonią, widzisz ich czasem na ulicy, Widząc efekty pracy nad sobą, ich uśmiechy. I cieszysz się z tego, co jest dziś. Dlatego na dzień nie mam takich planów, choć Polska to moja ojczyzna i zawsze będę Polką. Jednak nigdy nie mów nigdy. Bo nie wiemy co życie nam przyniesie.

PSR: Twoje miejsca w sieci to?

B: Prowadzę stronę informacyjną na temat naturalnych metod leczenia na FB (kliknij TU). Sądzę bardzo przydatna dla osób, które tym tematem się interesują. Można mnie znaleźć też na Instagramie, gdzie umieszczam zdjęcia moich zdrowych potraw i deserów - mój profil to Bożena360 (kliknuj TU). 

PSR: Jakie masz plany na najbliższe dni, tygodnie ?

B: Już 5 maja w Rzymie odbędzie się Rodzinny Piknik organizowany przez „Nasz Świat” przy współpracy z przedstawicielami Polonii włoskiej. To dla mnie bardzo ważne, by tam być i wśród Polaków wspólnie spędzić ten czas. Ale przyjeżdżam dzień wcześniej i przywożę ze sobą rezonans, ponieważ mam juz umówionych kilku klientów.

PSR: Czyli dla Polaków mieszkających w Rzymie czy okolicach to świetna okazja, by wziąć udział w badaniu i wreszcie zatroszczyć się o swoje zdrowie ? Są jeszcze miejsca ?

B: Tak, ale przyznam że tylko kilka. Niemniej serdecznie zapraszam do kontaktu ! 

PSR: Dziękuję Ci za wywiad. Życzę samych sukcesów, kolejnych zadowolonych klientów i mam nadzieję, że wkrótce o Twoich przepisach kulinarnych i naturalnej terapii przekona się cały świat.

Wywiad przeprowadziła:

Mariola Klimowicz

 

PS. Mieszkasz za granicą ? Szukasz Polek podobnych do Ciebie?  Dołącz do grupy "Polki sobie radzą. Społeczność przedsiębiorczych emigrantek" - grupy dla kobiet z całego świata, które nie czekają, tylko biorą sprawy w swoje ręce - uczą się, rozwijają, zakładają biznesy. Wspieramy się, motywujemy i inspirujemy nawzajem. Warto !

Na moim fan page na FB spotykają się niesamowici ludzie, którzy tak jak Ty mieli odwagę wyjechać i żyć za granicą. Znajdziesz tam wsparcie, motywację do działania i wiele pozytywnej energii. Jeśli masz ochotę, dołącz do nas: EMIGRACJA PO SUKCES

Znajdziesz mnie również na Instagramie i LinkedIn

A jeśli spodobał Ci się ten artykuł - udostępnij ! Dziękuję ! <3

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE ! 

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane