Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Bo życie musi mieć kolory

Ruszyła w świat za miłością, ale nie spodziewała się, że bardziej od mężczyzny pokocha Włochy. On na odchodne powiedział jej, że będzie nikim, ale postanowiła zawalczyć o siebie. Zaczynała od zera w nowym miejscu, wśród obcych ludzi, bez znajomości języka. Dziś pracuje jako stylistka, kolorystka i personal schopper pomagając zarówno kobietom, jak i mężczyznom znaleźć swój własny styl ubierania się. 

O tym, na czym polega jej praca i czy tęskni za Polską opowiedziała Marioli z "Polki Sobie Radzą" Beata z przepięknej Riviera del Conero. Zapraszamy na wywiad. 

Mariola Klimowicz - Polki sobie radzą (PSR):  Ile lat mieszkasz we Włoszech?

Beata (B)  Mieszkam w Italii od... 16 lat. To już tyle ? Ale ten czas leci...

PSR:  Czy Włochy były zawsze Twoją miłością? Co spowodowało, że właśnie Włochy?

B: Byłam na wakacjach we Włoszech i ... zakochałam się. Pierwszą moją miłością był młodszy o 10 lat ode mnie przystojny Włoch,  a drugą było... miejsce, do którego przyjechałam. Piękne miejsce - Riviera del Conero, które oczarowało mnie i zawładnęło moim sercem. Włocha po dwóch latach zostawiłam (nie mogłam zaakceptować jego zazdrości), ale tak pięknego miejsca nie bylam w stanie zostawić, więc zaczęłam życie na własny rachunek.

PSR: Czy wcześniej znałaś Włochy i język włoski?

B:  W momencie wyjazdu nie znalam kompletnie języka włoskiego. Zero ! Musiałam się go nauczyć sama (nigdy nie chodziłam do żadnej szkoły językowej), bo byłam zdana tylko na siebie. Nie miałam wokół siebie żadnych Polaków, co trochę "pomogło" mi się nauczyć języka w ekspresowym tempie. Co z tego, że znałam pięć językow obcych, jak Włosi wokół mnie mówili tylko po wlosku. Riviera del Conero jest bazą turystyczną typowo włoską. Do niedawna obcokrajowcy byli tu rzadkością, choć od pewnego czasu zaczynają częściej tu zaglądać. Polecam !!!

PSR: Jakie były twoje początki we Włoszech?  Miałaś pomysł na siebie?

B: Zaczęłam od pracy dla największej w moim regionie prywatnej firmy, która jest właścicielem ok. 100 supermarketów. Przeszłam wszystkie szczeble w firmie, aż do momentu, kiedy pracowalam jako "jocker" (osoba mogąca zastąpić każdego pracownika na każdym stanowisku) i pewnego dnia "zwolniłam mojego szefa", aby zacząć pracować TYLKO dla siebie. Wróciłam do mojej pasji i zawodu w Polsce (kolorystka, osobista stylistka) i otworzyłam własne studio.

PSR: A jak z włoską mentalnością, z włoskim podejściem do życia ? Włosi są uznani za głośny naród szczodrze gestykulujący - przyzwyczaiłaś się do tego?

B. Włosi są faktycznie dosyć głośnym narodem. Na początku myślałam, że oni się bez przerwy kłócą, ale z biegiem czasu przyzwyczaiłam się do tego.

PSR: Co Cię urzeka we Włoszech? Co byś chciała przenieść z Włoch do Polski i odwrotnie?

B: Chciałabym zaszczepić w Polakach kulturę picia wina. Jestem smakoszem dobrego wina (i jedzenia zresztą też). Uważam, że życie jest zbyt krótkie, aby pić kiepskie wino.

PSR: Brakuje ci Polski?

B: Wiem, że to może być śmieszne i banalne, ale w Italii brakuje mi... chleba z masłem...

PSR: Nie ma chleba, masła, czy nie smakuje?

B: Oczywiscie, że jest i chleb i masło... ale nie takie, jak w Polsce.... A może to tylko nutka nostalgii ?              

PSR: Rodzina wspierała Ciebie w decyzji o emigracji?

B:  Moja rodzina niezbyt przychylnym okiem patrzyła na moją emigrację, ale tylko i wyłącznie z tego powodu, że byłam tu po prostu sama, zdana tylko na własne siły. Ale po czasie przekonali się, że daję radę i cieszą się moim szcześciem. Po latach mam tutaj przyjaciół, którzy są dla mnie "włoską rodziną".

PSR: Jakie trudności musiałaś przezwyciężyć osiedlając się we Włoszech?

B: Musiałam walczyć z samotnością, będąc przez wiele lat bez partenera. I szczerze przyznam, że sama przy wigilijnym stole to średnia przyjemność. Ale dałam radę !

PSR: Poznałyśmy się na kursie stylizacji. Były egzaminy - przyznaj się - zdałaś? 

B:  Zdałam, zdałam (śmiech)

PSR: Jesteś kolorystką, stylistką i personal schopperem. Czy zawsze interesowałaś się modą czy zainteresowanie przyszło wraz z osiedleniem się we Włoszech?

B:  Jestem kolorystką, osobistą stylistką i personal shopperem. Pierwszą szkołę w tym kierunku skończyłam w 1997 r. w Polsce, już wtedy pracowałam w tym zawodzie (kolorystki), choć wtedy to była ogromna nowość w Polsce.

PSR: Trudno jest założyć biznes we Włoszech? Czy prowadzenie biznesu we Włoszech jest przyjazne dla przedsiębiorcy ?

B: Prowadzenie działalności w Italli nie należy do łatwych zadań. Mnóstwo biurokracji, zero pomocy od państwa, wysokie podatki itp. Zresztą ogólnie własna działalność w jakimkolwiek kraju to nie bajka. Pracujesz praktycznie 24 godziny na dobę. 

PSR: Jakie są włoskie klientki? Różnią się od polskich klientek?

B: Włoskie klientki nie należą do "przyjaznych". Pamiętajmy o tym, że Italia to kolebka mody, więc nie bardzo im odpowiada, że ktoś "z zewnątrz" może im próbować podpowiadać, jak być piękną, dobrze ubraną i przy okazji zaoszczedzić trochę pieniędzy. A po za tym to, co Włosi mieli na wyciągnięcie ręki, to dla Polaków bylo szczytem marzeń, więc troszkę inaczej podchodzą do życia.

PSR: Jaka jest Twoja oferta? Masz tylko włoską klientelę?

B: Moje studio jest w Italli, więc głównie pracuję tutaj i moi klienci to mieszkańcy tego kraju. Oprócz tego czasem jestem zapraszana do współpracy w Polsce. Właścicielki zaprzyjaźnionych gabinetów kosmetycznych gdy chcąc zaoferować swoim klientkom szerszą i bogatszą gamę usług, proponują spotkania ze mną.

PSR: Swoją zawodową wiedzę też nabywałaś we włoskich szkołach?  Na co kładą nacisk? Czym (o ile) różni się polska szkoła od włoskiej?

B: Skończyłam wiele szkół i kursów w różnych krajach i językach. W moim zawodzie trzeba być na bieżąco i poza tym każda nacja, narodowość inaczej patrzy na świat kolorów. Inne są przyzwyczajenia, inne podejście oraz inne spojrzenie. Świetnie sprawdza się tutaj powiedzenie: "co kraj, to obyczaj".

PSR: Włochy od zawsze kojarzyły mi się z modą, pięknymi głosami... no i przystojnymi Włochami (śmiech). Na ile to jest prawdą?

B: Włochy to rzeczywiście piękny kraj, ale tak jak wszędzie są piękni ludzie i są też trochę mniej zadbani. Wspaniałe krajobrazy, pyszne jedzenie i fantastyczne wino. Cudowne miejsce na wakacje, ale trzeba pamiętać, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

PSR: Co uważasz za swój sukces w pracy zawodowej, a może i w życiu?

B: Moim sukcesem jest to, że dzięki swojej pracy i wytrwałości SAMA zbudowałam sobie swoje życie tutaj, w Italli. Pamiętam, kiedy zostawiłam mojego pierwszego partnera (moje odejście nie mieściło mu się w głowie) powiedział mi: "Pamiętaj, że beze mnie będziesz nikim we Włoszech. Nie będziesz miała pracy, mieszkania, będziesz nikim". A ja mam piękne mieszkanie, dobry samochód, podróżuję po całym świecie, kocham moją pracę i jestem kimś. Kimś przede wszystkim dla samej siebie, bo to dla mnie najważniejsze. No i po wielu latach spotkałam wspaniałego człowieka (też Włocha), za którego wyszłam za mąż.

PSR: Czy jesteś spełniona zawodowo? Jakie masz plany zawodowe?

B: Uwielbiam moją pracę, lubię kontakt z ludźmi. Każdy klient to wielka przygoda! Jestem szczęściarą, bo kocham to, co robię, więc praca mi nie ciąży. Oprócz usług dla klientów indywidualnych prowadzę również warsztaty (w terenie, jak i w moim studiu, które jest do tego przystosowane), zajmuję się konsultacjami dla firm (w ramach wizerunku firmy i jej pracowników), jestem również coachem biznesowym w branży beauty tzw. niewidzialny manager. Również  przyszłe młode panny mogą liczyć na moją pomoc w wyborze właściwego dla nich wizerunku ślubnego. Współpracuję z dużą agencją organizującą często różnego rodzaju eventy od mody ślubnej, poprzez wykłady na temat wpływu koloru np. w diecie czy też na talerzu, aż do mini kursów stylu i jego wykorzystania w codziennym życiu. Propaguję również świadomy wybór odpowiedniego biustonosza (brafitting), o którym Włoszki nie mają pojęcia. A poza tym znam kilka fajnych outfitów, gdzie jako personal shopper zabieram moich klientów.

PSR: "Niewidzialny manager" to znaczy...

B.  Czasem nie wystarczy być dobrą kosmetyczką, czy też make up artist, aby osiagnąć sukces. Własny biznes wymaga również bardziej "przyziemnej" pracy: logistyka, skuteczne kampanie reklamowe, codzienne problemy z pracownikami, długoterminowe plany itd. Moje 10 letnie doświadczenie w sprawach marketingu jest jak znalazł, więc dzielę się moją wiedzą z innymi.

PSR: Wiem, że świat mody ciągle się zmienia, ciągle ewoluuje - nadążasz? 

B: To prawda. Świat mody ciągle się zmienia, więc staram się nadążyć śledząc co się da. Oprócz "houte couture" często obserwuję, co tak naprawdę nosi i proponuje "fashion street", czyli ulica.

PSR: Jaki jest Twój ulubiony kolor?

B:  Mój ulubiony kolor to biały. Dlaczego ? Bo na białym płótnie można wykreować wszystko, czego dusza zapragnie (ale Ty chyba coś wiesz na ten temat, prawda ?). A poza tym to wszystkie kolory razem, wszystko w jednym.

PSR: Ubierając klientki, dokonując metamorfozy bierzesz pod uwagę ich upodobania, przyzwyczajenia? Na ile klientki pozwalają ingerować w swój styl, upodobania? A może poddają się całkowicie?

B: Pracując nad wizerunkiem klientów (nie tylko osobistym, ale również firmowym) zawsze biorę pod uwage ich upodobania i przyzwyczajenia. Pomagam tworzyć własny, a przede wszystkim spójny wizerunek. Nie kreuję ideałów i sztucznych masek. Ważne, aby pozostać sobą, czuć się świetnie w swojej skórze i jeżeli to możliwe wyglądać jak milion dolarów nie wydając przy tym miliona dolarów. Bo to każdy potrafi !

PSR:  Stylizowałaś jakąś znaną klientkę?

B: Miałam przyjemność pomagać w stworzeniu wizerunku jednej z polskich gwiazd piosenki. Było to bardzo dawno temu. Była wtedy młodziutką, nikomu nie znaną dziewczyną, która jedyne, co posiadała to głos. Z wielką przyjemnością patrzę teraz na nią, gdy już jest dojrzałą kobietą. Jednak uważam, że dyskrecja to jedna z wielu cech, jakie powinna mieć profesjonalistka. Czasem klienci niechętnie przyznają się, że ktoś im pomagał. Wolą, aby otoczenie myślało, że sami tak nad sobą pracują. Szanuję ich wolę i milczę. 

PSR: A panowie? Masz też ofertę dla panów?

B: Oczywiście, że mam ofertę dla panów ! Świetnie mi się z nimi pracuje. Włoscy mężczyźni często są lepiej ubrani od swoich rodaczek.

PSR: Podaj adres Twojego cudownego salonu

B.  Mam swoje studio w miejscowości Castelfidardo (AN), ulica Rossini 48, gdzie wszystkich serdecznie zapraszam. Można połączyć przyjemne z pożytecznym tzn. podczas wakacji w Italli (mogę dać namiary na moją piękną okolicę, ale ostrzegam - grozi zakochaniem się w niej bez pamięci), wizyta w moim studiu, później mały shopping (mieszkam w "zagłębiu obuwniczym") i wracacie do Polski z nowym "lookiem". Szczegóły można znaleźć na mojej stronie  www.colorcoach.eu lub na FB -  na moim fanpage Color Coach.  Dla rodaczek i rodaków, którzy zdecydują się skorzystać z moich usług, na hasło "Polki Sobie Radzą" otrzymają specjalny rabat 25 % zniżki ! Zapraszam Was gorąco ! Będzie mi miło pracować dla Was !

Oto kontakt do mnie : mój nr tel 00 39 333 70 64 741  e:mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

PSR: Dziękuję Ci za ten wywiad. "Zagłębie obuwnicze" brzmi zachęcająco. Życzę sukcesów i samych kolorowych dni! 

Wywiad przeprowadziła:

Mariola Klimowicz

 

PS.  Polki sobie radzą i to bardzo dobrze ! Jeśli szukasz inspiracji, pomysłu na siebie na emigracji, chcesz ruszyć z miejsca, potrzebujesz wsparcia, motywacji i chesz poznać Polki, które tak jak Ty chcą zawalczyć o siebie - masz niesamowitą okazję ! Już 13 kwietnia w BONN  w Niemczech odbędą się WARSZTATY DLA KOBIET, które miały odwagę wyjechać i żyć za granicą. Otrzymasz konkretną wiedzę oraz narzędzia potrzebne do wprowadzenia zmian w swoim życiu oraz zadbasz o swój wygląd.

Natomiast przedsiębiorcze, zaradne, ambitne kobiety zapraszam do grup: "Polki sobie radzą, społeczność przedsiębiorczych emigrantek" oraz do SPECJALNIE utworznej dla Polek mieszkających we Włoszech"Polki sobie radzą. Przedsiębiorcze Polki we Włoszech". Grupy dla kobiet z całego świata, które nie czekają, tylko biorą sprawy w swoje ręce - uczą się, rozwijają, zakładają biznesy. Wspieramy się, motywujemy i inspirujemy nawzajem. Warto !

Na moim fan page na FB spotykają się niesamowici ludzie, którzy tak jak Ty mieli odwagę wyjechać i żyć za granicą. Znajdziesz tam wsparcie, motywację do działania i wiele pozytywnej energii. Jeśli masz ochotę, dołącz do nas: EMIGRACJA PO SUKCES

Znajdziesz mnie również na Instagramie i LinkedIn

A jeśli spodobał Ci się ten artykuł - udostępnij ! Dziękuję ! <3

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE ! 

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane