Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Czasem trzeba dać się porwać !

Poczułam, że rosną mi skrzydła. O jak fajnie! Jednak jest ok. Jednak coś potrafię. Dało mi to dużego powera i od tego momentu wystrzeliłam jak torpeda. Już nie było dla mnie rzeczy z etykietką "nie da się" czy "nie próbuj". Teraz, jak mi na czymś zależy - próbuję. Jak się nie uda? Ok, to też jest w porządku, nie zawsze dostanie się wszystko. Ale spróbowałam. A często jest tak, że próbuję i się okazuje, że daję radę. I to mnie napędza. I daje uśmiech. I radość. I spotykam kolejnych wspaniałych ludzi.

Witajcie,

Chciałam Wam opowiedzieć o tym, jak to było z moją emigracją, na którą odważyłam się zaledwie dwa lata temu. Minęły tylko dwa lata, a w moim życiu zmieniło się tak wiele, że mam wrażenie, iż doświadczeń starczyłoby na dekadę.

U podstaw tak ważnej decyzji leżeć mogą wielorakie motywacje. Dla jednych będzie to motywacja finansowa, dla innych chęć rozwoju. Być może chęć ucieczki lub wręcz przeciwnie chęć "sięgania po więcej". Być może to miłość, za którą pognałyśmy lub złamane serce. Być może to chęć sprawdzenia siebie samej albo podjęcie wysiłku o lepsze życie dla swojej rodziny...  Tych motywacji może być wiele.

Co było moją motywacją?

Były chyba dwie. Po pierwsze Miłość, za którą pognałabym wszędzie. Po drugie poczucie, że czas na wyjście ze strefy komfortu. Ponieważ życie pisze nam przeróżne scenariusze, wyszło na to, że motywacja pierwsza mi podziękowała.  A ta druga umocniła mnie i dała siłę na budowanie nowego życia od zera. I budować musiałam (i nadal muszę) je sama. Co w obecnej chwili już nie jest dla mnie straszne.

Pokochałam to miasto

Przeprowadziłam się z Wielkopolski do Niemiec, do uroczej miejscowości Greifswald. Zawsze, jak mówię Greifswald pojawia się pytanie: "A gdzie to jest?".  Greifswald leży na północy Niemiec, niedaleko granicy z Polską, ok 70 km od Świnoujścia. Jest to miasto położone nad morzem, pełne zieleni, gdzie życie płynie spokojnie i w rytmie otaczającej natury. Nie było to moje wymarzone miasto. Planowałam wyjechać zupełnie gdzie indziej. Los zadecydował jednak inaczej. I było to najlepsze z możliwych zrządzenie Losu. Miejscowa legenda głosi, że  "Man weint immer zweimal, wenn man nach Greifswald kommt. Man weint einmal wenn man kommt und einmal wenn man geht"  (Kiedy przyjeżdża się do Greifswaldu, płacze się zawsze dwa razy. Raz, kiedy się przyjeżdża, drugi raz wyjeżdżając). I coś w tym jest. Kiedy się  tu przeprowadziłam, w pierwszym okresie nie mogłam się tu odnaleźć i pytałam sama siebie, gdzie ja wylądowałam? Teraz na myśl o przeprowadzce, robi mi się faktycznie smutno. Pokochałam to miasto. Co jest tu tak wspaniałe? (Nie wiem, ile macie czasu i cierpliwości, by o tym czytać ;) ). A tak na poważnie, przede wszystkim przyroda! Morze, zatoki, rezerwaty przyrody, bogata oferta kulturalna, gościnność miejscowych. Patrząc bardziej przyziemnie, niskie koszty życia, niższe niż w zachodnich landach, bliskość granicy, więc często można odwiedzać rodzinę. Do tego wszędzie jest blisko i rowerem dojedzie się szybko w każdy zakątek. Co za tym idzie, nie wdycha się spalin, które tak rujnują nasz zdrowie w wielkich miastach. 

Myślałam, że nie jestem zbyt dobra...

Czym się zajmuję? Uczę niemieckiego polski personel medyczny. I to kolejne zaskoczenie, na które nie byłam przygotowana. Gdyby przed wyjazdem ktoś mi powiedział, że będę uczyła niemieckiego w Niemczech, to chyba zaśmiałabym się mu w twarz. Nie wierzyłam we własne siły. Jestem wobec siebie bardzo krytyczna i wyobrażenie, że mogę wykonywać mój zawód właśnie w Niemczech wydawał mi się totalnie nierealny, wręcz surrealistyczny. Uważałam, że nie jestem zbyt dobra, by to robić. I nagle okazuje się, że jednak można! Aplikowanie na to stanowisko było dla mnie wyjściem z mojej strefy komfortu. Wysyłając dokumenty myślałam, że pewnie i tak nic z tego nie będzie, ale spróbować trzeba. I pracę dostałam. I o matko, jak mnie to przeraziło! Jak to? Wybrali mnie? Jakim cudem?! O Boże, i co, mam tam jechać teraz? Ale... ale jak? Zero komfortu. Poziom strachu na skali maksymalny.  Ale pojechałam. I spotkałam cudownych ludzi, którzy pokazali mi, że jednak nie jestem tak beznadziejna, jak myślałam. Że moje wyobrażenie o tym, że muszę być perfekcyjna, to bzdura. Że wykonuję swoją pracę dobrze i solidnie.

Po prostu spróbowałam 

Poczułam, że rosną mi skrzydła. O jak fajnie! Jednak jest ok. Jednak coś potrafię. Dało mi to dużego powera i od tego momentu wystrzeliłam jak torpeda. Już nie było dla mnie rzeczy z etykietką "nie da się" czy "nie próbuj". Teraz, jak mi na czymś zależy - próbuję. Jak się nie uda? Ok, to też jest w porządku, nie zawsze dostanie się wszystko. Ale spróbowałam. A często jest tak, że próbuję i się okazuje, że daję radę. I to mnie napędza. I daje uśmiech. I radość. I spotykam kolejnych wspaniałych ludzi.

Bo warto !

Chciałam Wam opowiedzieć o tym, że warto zaryzykować. Że warto próbować spełniać marzenia. Czasami warto podążyć za sercem, nawet jeśli ono ślepe. Bo nigdy nie wiadomo, co czeka za rogiem. Kogo spotkamy. Jakie możliwości się przed nami rozwiną. Na pewno będziemy zaskoczone. Na pewno na coś nieprzygotowane. Ale jak często szczęśliwe, że będziemy mogły powiedzieć... "udało się!".

I tego Wam wszystkim życzę z całego serca.

A jeśli macie ochotę poczytać coś więcej, zapraszam na mojego bloga „O emigracji”:

https://igaalicja.blogspot.com/

Zaczęłam go prowadzić, ponieważ jestem przekonana, że jest nas bardzo dużo. Że borykamy się z podobnymi trudnościami, mamy podobne historie i być może podobne doświadczenia. Chciałabym, by ten blog był płaszczyzną wymiany myśli i doświadczeń, miejscem do inspirujących rozmów i żebyśmy się na tym świecie „wyszukały” – my, emigrantki ☺ Piszę o własnych przeżyciach i spostrzeżeniach związanych z przeprowadzką do Niemiec, ale również o podróżach. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie.

Do usłyszenia ☺ 

Iga

 

HEJ ! ZACZEKAJ CHWILĘ ! 

Iga podzieliła się swoją historią. Teraz czas, byś i Ty dała/dał coś od siebie, bo przecież razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie.

Jest kilka opcji:

  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.

  • Jeśli szukasz Polek podobnych do Ciebie, dołącz do grupy "Polki sobie radzą. Społeczność przedsiębiorczych emigrantek" - grupy dla kobiet z całego świata, które nie czekają, tylko biorą sprawy w swoje ręce - uczą się, rozwijają, zakładają biznesy. Wspieramy się, motywujemy i inspirujemy nawzajem. Warto !

  • Polub fanpage na FB. Emigracja po Sukces oraz Polki Sobie Radzą. To miejsca, gdzie spotykają się niesamowici ludzie, którzy tak jak Ty mieli odwagę wyjechać i żyć za granicą. Znajdziesz tam wsparcie, motywację do działania i wiele pozytywnej energii. 

  • Znajdziesz mnie również na Instagramie i LinkedIn

A jeśli spodobał Ci się ten artykuł - udostępnij znajomym ! Dziękuję ! <3

A może chciałabyś opowiedzieć nam o swojej emigracji - sukcesach i porażkach ? Dać innym motywację do działania ? Zainspirować ? A może rozpromować swój biznes ? Zapraszamy do kontaktu - podziel się swoją historią ! Napisz do mnie na: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. albo przez Facebook/Instagram. 

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE !

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

1 komentarz

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane