Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Jak z kosmitki stałam się Niemką

Moja miłość do Niemiec zaczęła się już na studiach. Wzięłam wtedy udział w wymianie studenckiej i przez rok mieszkałam w Trewirze. Mimo, że niemieckiego uczyłam się od małego, było to dla mnie ogromnym wyzwaniem - i życiowym, i komunikacyjnym ;) 

Pamiętam, że wzięłam wtedy udział w warsztatach teatralno-pisarskich studentów. To tam pierwszy raz w życiu dostrzegłam, że mogę wyrażać siebie i swoje emocje po niemiecku. Poczułam się, jakbym odnalazła nową formę ekspresji - bardzo mnie to zainspirowało. 

Nie potrzebowałam dużo czasu, żeby zakochać się w języku niemieckim. Zwłaszcza, że zakochałam się wtedy również w pewnym Niemcu z Berlina. Dlatego przeprowadzka była dla mnie oczywistością. Kupiłam więc bilet w jedną stronę na pociąg relacji Warszawa-Berlin i siedząc zasłuchana w stukot kół pociągu już wiedziałam, że moje życie na zawsze będzie już związane z tym krajem.

Mimo tego, że udało mi się zdobyć pracę, ciągle czułam się nieswojo. Miałam świadomość tego, że nie potrafię wyrazić siebie w pełni, w taki sposób, jak Niemcy. Często chodziło tutaj o niuanse językowe i gramatyczny sposób mówienia i pisania po niemiecku. Ciągle szukałam sposobu, który sprawi, że będę bardziej “niemiecka”. Często byłam verunsichert - brakowało mi pewności siebie, właśnie ze względu na język.

Początki były naprawdę trudne. Ciągle stresowałam się tym, czy coś powiedziałam albo napisałam w odpowiedni sposób. Z czasem zarzuciłam pomysł tworzenia moich własnych kreacji językowych, które były z góry skazane na nieperfekcyjność. Wynikało to z tego, że gramatycznie tłumaczyłam polskie myśli na niemieckie słowa, przez co brzmiałam jak... kosmitka! 

W pracy po niemiecku stworzyłam swój własny słownik wyrażeń, dzięki czemu przestałam się stresować i poczułam się jak profesjonalistka. Wiedziałam, że gramatycznie i stylistycznie wszystko w moim słowniku jest dopięte na ostatni guzik :) Zaczęłam uczyć się niemieckiej gramatyki w praktyce, podpatrując ją podczas rozmów z innymi. Zdarzało się, że kopiowałam nawet całe zdania, czy zwroty, które usłyszałam od Niemców. Dzięki temu miałam pewność, że Niemcy zrozumieją mnie, tak jak tego chciałam. 

Zastanawiasz się, co dokładnie mam na myśli?

Przykładowo, jeśli mamy zdanie: “Czy mogę panią jeszcze o coś zapytać?” to Polak przetłumaczyłby je mniej więcej tak: “Kann ich Sie etwas fragen?”. Jednak ten, kto rozumie niemiecką kulturę, powie ““Darf ich Sie etwas fragen?”. 

Język to nie tylko słowa

Po kilku latach mieszkania w Niemczech zrozumiałam niemiecką kulturę w pracy, ich sposób komunikowania i zwracania się do siebie. Uświadomiłam sobie, że język to nie tylko słowa. To również kultura, która odzwierciedla się m.in. w gramatyce i odpowiednio dobranym tonie. Pomogło mi to nie tylko wyrażać moje myśli po niemiecku, ale również emocje, takie jak m.in. uprzejmość, dyplomacja czy wyrażanie krytyki.

Tak jak wielu Polaków, często dziwiłam się dlaczego Niemcy mówią do siebie zawsze po nazwisku i tęskniłam za naszym polskim mówieniem sobie po imieniu. Jednak szybko zrozumiałam, że wynika to m.in. z tego, że Niemcy w inny sposób wyrażają wobec siebie uprzejmość i sympatię, również w miejscu pracy. Zauważyłam też, że w całkiem inny sposób wyrażają krytykę i są dyplomatyczni. Poniżej znajdziesz kilka praktycznych przykładów z życia:

Uprzejmość po niemiecku

Popatrz na te dwa zdania:

PL: “Jeśli miałaby Pani dalsze pytania, proszę się ze mną skontaktować.”

DE: “Sollten Sie weitere Fragen, melden Sie sich gerne bei mir.”

Tłumacząc to polskie zdanie dosłownie na niemiecki brzmiałoby ono niegrzecznie i… dziwnie. Byłoby coś w stylu: Wenn Sie weitere Fragen haben, schreiben Sie mir. Problem w tym, że “wenn” brzmi tutaj niegrzecznie, choć teoretycznie jest poprawnie.

Właściwszym odpowiednikiem “wenn” jest tutaj zwrot “Sollten Sie…”, czyli nic innego jak tryb przypuszczający Konjunktiv. Efekt tego zdania napisanego z “polskiej perspektywy” byłby zupełnie odwrotny niż zamierzony. Chcąc być uprzejmą, wyszłybyśmy na kogoś bez manier. 

Odrobina niemieckiej dyplomacji

Z całą pewnością mogę rzec, że niemiecka dyplomacja polskiej nierówna. Tutaj też widać, że niemiecka kultura odzwierciedla się również w gramatyce i sposobie budowania zdań.

Dyplomatyczne może być nawet proszenie kogoś o zrobienie czegoś (np. w biurze):

PL: “Czy mogłaby mi przesłać te dokumenty do jutra? 

DE: “Ich würde mich freuen, wenn Sie mir die Unterlagen bis morgen schicken”. 

Mimo, że te dwa zdania mają to samo znaczenie, mają różne style gramatyczne i inny ton wypowiedzi. Niemcy często wyrażają swoją uprzejmość wyrażają za pomocą trybu przypuszczającego Konjunktiv i czasownika “sich freuen”. W języku polskim jest inaczej.

Krytykując jak Niemiec

Wyobraźmy sobie, że miałyśmy odesłać osobie z innego działu pewien raport do wtorku do godz. 11:00 i mamy już godzinne spóźnienie. W tym momencie dostajemy wiadomość od koleżanki, która jest wkurzona - chce nas ponaglić i upomnieć, że zapomniałyśmy wysłać raportu na czas. Jest jednak przy tym “dyplomatyczna” po niemiecku:

DE: Bitte denken Sie daran, dass der Bericht bis Dienstag fertig sein sollte.

PL: Prosze pamiętać, że raport powinien być gotowy do wtorku. 

Niemcy w tej sytuacji nie użyliby pewnie słowa “sich erinnern” (pamiętać), a raczej zwrotu “proszę o tym pomyśleć”. Jeśli zwrot z polskiego przetłumaczymy na niemiecki to Niemcy mogą wybałuszyć oczy na widok takiego e-maila, ponieważ mają wrażenie, że jest to napisane “w grubej rury” :) 

Jeśli chcesz zrozumieć, jakie są różnice gramatyczne pomiędzy polskim i niemieckim wyrażaniem uprzejmości to zachęcam Cię do tego, bo warto naprawdę wgłębić się w temat. Dlatego przygotowałam dla Ciebie 3 tricki na bycie uprzejmym (naprawdę) po niemiecku. Mam nadzieję, że Tobie również pomogą w tym, żeby przestać się czuć jak kosmitka i zacząć wyrażać siebie w pełni.

Chwila, w której odkryłam swoje powołanie

Pracowałam potem jeszcze w kilku dużych niemieckich organizacjach, prowadząc po godzinach prywatne lekcje języka niemieckiego, które dawały mi satysfakcję i poczucie robienia czegoś, co ma pozytywny wpływ na życie innych. Po jakimś czasie poczułam, że moje powołanie to właśnie uczenie języka niemieckiego. To sprawiło, że założyłam własną szkołę języka niemieckiego Los geht's w której nie tylko uczę języka niemieckiego, ale również zasad bycia i obycia po niemiecku. Niemiecka kultura pracy i wzajemnej komunikacji odzwierciedla się w ich języku, a co za tym idzie gramatyce, którą się posługują do wyrażania uprzejmości czy też krytyki. Jest to bardzo ważne zwłaszcza w pracy zawodowej, dlatego język biznesowy to mój absolutny konik.

Chcę, żeby moi kursanci nie czuli się w Niemczech kosmitami, lecz żeby znaleźli swoje miejsce na niemieckim rynku pracy. Dlatego zamiast rekomendować wkuwanie na pamięć formułek, uczę praktycznych i życiowych zwrotów, których nie da się znaleźć w standardowych podręcznikach do języka niemieckiego.

Pomagając innym Polakom w tym, żeby  czuli się lepiej w niemieckim kraju, czuję, że jestem we właściwym miejscu, czego życzę również Tobie i dziękuję za poświęcenie chwili na ten wpis.

Justyna 

 

HEJ ! ZACZEKAJ CHWILĘ ! 

Mam PREZENT, ale - uwaga ! - tylko dla osób, które chcą konkretów! Jeśli zainspirowała Cię ta historia, chcesz czegoś więcej od życia, ale potrzebujesz kierunku, wsparcia, pomysłu - pobierz specjalny EBOOK (kliknij: TU ), który krok po kroku popchnie Cię do działania, Chyba już najwyższy czas, prawda ?!

Muszę Ci się przyznać, że trochę się napracowałyśmy przy przygotowaniu tego materiału. Jego celem jest przede wszystkim wsparcie tych wszystkich, którzy zdecydowali się ruszyć w świat i znaleźć gdzieś tam swoje miejsce. Jeśli masz wśród znajomych kogoś, komu warto podesłać ten tekst, skopiuj link i prześlij go mailem, Messengerem, albo udostępnij na Facebooku. Będę Ci bardzo wdzięczna ! Dziekuję ! 

A może chciałabyś opowiedzieć nam o swojej emigracji - sukcesach i porażkach ? Dać innym motywację do działania ? Zainspirować ? A może rozpromować swój biznes ? Zapraszamy do kontaktu - podziel się swoją historią ! Napisz do mnie na: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. albo przez Facebook/Instagram. 

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE !

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Więcej w tej kategorii: « Polki z Powerem Miläna w Berlinie »

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane