Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Mówię po niemiecku, marzę po polsku

Przez ostatnie lata życia za granicą nauczyłam się o sobie bardzo ważnych rzeczy. Wiem, czego w życiu chcę, jak ważna jest dla mnie rodzina, ale też jaką siłę w sobie noszę. Na początku każde wyjście z domu było stresujące. Austria to nie był mój dom, wszystko wydawało mi się obce...

Zapraszam na wywiad z Kamilą, która zaryzykowała, wygrała i dziś wspiera innych, którzy też postanowili zawalczyć o swoje marzenia i studiować za granicą.

Zanim jednak przeczytasz

Muszę Ci się przyznać, że takie wywiady to sporo pracy. Ich celem jest przede wszystkim wsparcie tych wszystkich, którzy zdecydowali się ruszyć w świat i znaleźć gdzieś tam swoje miejsce. Jeśli masz wśród znajomych kogoś, komu warto podesłać ten tekst, to prześlij go mailem, Messengerem, albo udostępnij na Facebooku. Będę Ci bardzo wdzięczna ! Dziekuję ! 

A teraz zapraszam już do Wiednia :) 

 

Adrianna Tomczak „Polki sobie radzą”(PSR): A więc zacznijmy od początku. Jak to się wszystko zaczęło, Kamilo ?  

Kamila: Swoje liceum o profilu humanistycznym kończyłam w Limanowej. Chciałam na początku studiować kierunek związany z teatrem lub cokolwiek humanistycznego. Do teraz nie wiem czemu podjęłam decyzję o studiach medycznych- chyba wyszła ona z 'brzucha'. Na początek udało się mi dostać na płatne studia we Wrocławiu, na które miałam zamiar co roku zarabiać na wakacyjnych pracach w Szwajcarii. Na szczęście udało się mi po roku dobrze napisać maturę i przenieść na studia stacjonarne do Bydgoszczy, skąd po 3 latach wyemigrowałam do Austrii.

PSR: Do Austrii ruszyłaś za sercem. Ryzykowna i odważna decyzja. Co zaważyło ? 

Kamila: Z Jörgiem poznaliśmy się przez internet. Po kilku miesiącach internetowej znajomości spotkaliśmy się w Wiedniu i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Już po kilku dniach wiedziałam, że od teraz będę stawać na głowie żeby dostać się na studia do Wiednia. Przez około pół roku prowadziliśmy związek na odległość, który był dla mnie bardzo trudny. Jörg miał ze mną przechlapane, bo przygotowując się na testy wstępne na studia byłam bardzo zestresowana i czasem aż nieznośna. Jednak on wspierał mnie do samego końca i zorganizował sobie nawet pracę jako ochroniarz na moich testach wstępnych. Tylko po to żeby być w tym samym budynku, gdzie odbywał się mój test. Stwierdził, że kiedy zobaczył mnie w przerwie między dwoma częściami testu, już wiedział, że dostanę się na medycynę i już nic nie stanie nam na drodze, żeby być razem.

PSR: Miałaś z tyłu głowy plan ewakuacyjny ? 

Kamila: Moja ciocia zawsze powtarzała mi: „Musisz mieć plan A, B, a nawet C.” Moim planem B były studia w Bratysławie- niedaleko do Wiednia, planem C, była ponowna próba podejścia do testu. O rozsypaniu związku nie myślałam, miało funkcjonować i kropka.

PSR: Czytałam na Twoim blogu wpis (kliknij TU) dot. egzaminów na studia.  Nie jest to prosta sprawa. Jak my, Polacy, wypadamy na tle innych osób biegnących za swoimi marzeniami o studiowaniu medycyny ? 

Kamila: Egzaminy nie są łatwe. Składają się z wielu części na wiedzę, ale też na kompetencje emocjonalne, myślenie, pamięć i inteligencje. Jednak są one bardziej obiektywnie niż polska matura. Co roku kilkunastu Polaków bierze udział w teście, z czego zawsze są osoby które się dostają.  Może jest nam trudniej zdobyć miejsce ze względu na język, jednak jesteśmy bardziej zmotywowani i ambitni. W Polsce siła!

PSR: Krążył kiedyś taki żart: "Polecono studentom nauczyć się na pamięć książki telefonicznej. Studenci uniwerku zapytali "Po cholerę?", studenci politechniki zaczęli robić ściągi, a studenci Akademii Medycznej zapytali "Na kiedy?". 

Kamila: To racja, wkuwanie na pamięć to nieodłączna część studiów lekarskich. W Polsce nauki na pamięć było jeszcze więcej niż w Wiedniu. Ja z reguły bardzo chwalę sobie studia w Wiedniu za więcej praktycznych zajęć na manekinach i za lepsze wyposażenie na zajęciach. Do dyspozycji zawsze jest wystarczająco dużo manekinów i przyrządów. W Polsce idzie się na żywioł i ćwiczy od razu na pacjencie.

PSR: Studia są bezpłatne, ale utrzymanie, szczególnie w stolicy, to spore wyzwanie. 

Kamila: Chcąc iść na studia do Austrii trzeba się pogodzić z myślą, że praca będzie konieczna, bo koszty życia są wysokie. (więcej - kliknij TU). Ja zaczynałam sprzątając mieszkania. Teraz wraz z moim chłopakiem prowadzę sklep online i czuję się spełniona, bo zawsze chciałam być sama dla siebie szefem. Według mnie warto zaczynać od niczego, jeśli ma to przynieść pozytywne skutki. Jestem dumna, że przetrwałam czas ciężkiej pracy na sprzątaniu. W głowach tych ludzi pozostanę sprzątaczką z Polski. Jednak w sercu wyrosłam na zadowoloną z życia i powoli spełniającą się zawodowo w świecie medycyny kobietę.

PSR: Pisałaś na blogu, (kliknij: TU), że otoczka wokół tej pracy to stereotyp. Że sprzątająca Polka na pewno „pochodzi z beznadziejnej rodziny, nie ma wykształcenia, źle się odżywia, bo ją nie stać i mieszka w ruderze z 10 innymi Polakami.” Tym bardziej zaskakiwało Austriaków, gdy opowiadałaś im o swojej rodzinie, zainteresowaniam, o tym, że i co studiujesz. Chciałabym zobaczyć te twarze, gdy im to mówisz (śmiech), Obalałaś kolejny mit. A jak wygląda z Twojej strony integracja z ludźmi ? Jak Ty postrzegasz Austriaków ? 

Kamila: Bardzo rzadko spotykam się z jakimś bezpośrednim atakiem w moje pochodzenie. Jednak często zauważam różnice kulturowe. Lubię palnąć w przerwie na zajęciach jakąś głupotę, żart, ale ludzie mam wrażenie boją się śmiać. Rzadko też zadają osobiste pytania, żeby z kimś się zaprzyjaźnić. Wszystko idzie znacznie powolniej niż w Polsce i przyznam bardzo mi tego brakuje.

PSR: Skończysz studia, zaczniesz pracować i życie stanie się o wiele łatwiejsze, niż dotychczas.

Kamila: Już nie mogę się doczekać! Perspektywy zawodowe są naprawdę dobre. Można pozwolić sobie na wynajem fajnego mieszkania, wyjścia do teatru, restauracji, na podróże. Można cieszyć się życiem i nie martwić. Szkoda, że w Polsce obecna sytuacja nie jest tak kolorowa...

PSR: Ale życie to nie tylko nauka i praca... 

Kamila: Dokładnie tak! Ja uwielbiam swój czas dodatkowo wypełniać podróżami. Im dalej i bardziej dziko, tym lepiej. Na razie zwiedziłam tylko 3 kontynenty- Azję, Afrykę i Amerykę Południową, ale mam zamiar zobaczyć wszystkie i to nie tylko raz! Mam nadzieję, że nigdy nie minie mi ta miłość do podróży. 

PSR:  Na blogu www.zostajetu.com prowadzisz czytelnika przez swoje życie.  Jest w nim nie tylko o studiach, ale też o podróżach, gotowaniu, austriackiej kulturze. Znajdziemy tam Twoje przemyślenia dotyczące ludzi, zdarzeń. Dlaczego zdecydowałaś się go założyć ? 

Kamila: Pamiętam jak dostałam na prezent pod choinkę pamiętnik. Miałam wtedy 8 lat i zaczęłam spisywać myśli. Były one bardzo proste, ale zawsze wychodziły z serca. Już zawsze uwielbiałam pisać. Poza tym odkąd mieszkam i pracuję w Austrii i w domu nie rozmawiam po polsku, zauważam braki w moim słownictwie. A dla mnie znajomość języka polskiego to olbrzymi dar i chcę go rozwijać poprzez pisanie. Bardzo bym sobie życzyła, żeby Polacy na emigracji mówili ze sobą po polsku, a nie inaczej. Ja po niemiecku spisuję listę na zakupy, witam sąsiadów, ale śnię i marzę po polsku. I tak ma być!

PSR: Kto mieszka we Wiedniu, może Cię spotkać, gdy przemierzasz Wiedeń rowerem. (kliknij: TU). A gdzie jeszcze w sieci, oprócz bloga, można na Ciebie trafić ? 

Kamila: Zarówno na blogu, jak i na instagramie odczytuję Wasze wiadomości i chętnię służę pomocą, na tyle ile mogę. https://www.instagram.com/frauelefant/

PSR: Co poradziłabyś Polakom którzy zastanawiają się nad podjęciem studiów za granicą albo tym, którzy mieszkają na emigracji i rozważają dalszą naukę ?

Kamila: Przyjeżdżajcie, smakujcie, czasem może natężajcie siły, ale próbujcie, bo ostatecznie warto. Ja przez ostatnie lata życia za granicą nauczyłam się o sobie bardzo ważnych rzeczy. Wiem czego w życiu chcę, jak ważna jest dla mnie rodzina, ale też jak jaką siłę w sobie noszę. Na początku każde wyjście poza dom było stresujące. Austria to nie był wtedy mój dom, wszystko wydawało się obce. Dopiero z czasem, kiedy założyłam austriackie konto bankowe i mam już pełne ubezpieczenie zdrowotne w Austrii, poczułam się, że już nie jestem tutaj przejściowo. Rozumiem tak wielu Polaków, którzy żyją na emigracji, ale mimo wszystko uciekają od tego kraju, nie uczą się języka i nie próbują asymilować z kulturą, bo jest to wyjście poza strefę komfortu. Zachęcam jednak wszystkich żeby chociaż próbować wyrwać się z tej stagnacji, bo życie na emigracji wtedy staje się o wiele łatwiejsze.

PSR: A więc nie wahajmy się i ruszajmy po swoje. Dziękuję za rozmowę i mocno trzymam kciuki ! 

 

HEJ ! ZACZEKAJ CHWILĘ ! 

Mam PREZENT, ale - UWAGA ! - tylko dla osób, które DOŚĆ już mają ciagłej motywacji i inspiracji, z których oprócz chwilowej poprawy nastroju NIC NIE WYNIKA ! To prezent dla osób, które chcą KONKRETÓW ! Jeśli do nich należysz, chcesz porządnego kopa do działania - pobierz specjalny EBOOK (kliknij: TU ), który krok po kroku popchnie Cię do działania. Pobierz i ... IDŹ PO SWOJE ! Chyba już najwyższy czas, prawda ?!

A może chciałabyś opowiedzieć nam o swojej emigracji - sukcesach i porażkach ? Dać innym motywację do działania ? Zainspirować ? A może rozpromować swój biznes ? Zapraszamy do kontaktu - podziel się swoją historią ! Napisz do mnie na: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. albo przez Facebook/Instagram. 

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE !

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

1 komentarz

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane