Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Na Sycylię i Kalabrię bocznymi drogami

Witajcie serdecznie, mam nadzieję, że spodoba Wam się ten pomysł. Napisała do mnie czytelniczka "Kalabrii bocznymi drogami" z zapytaniem o moje życie we Włoszech. Zaproponowałam jej, aby przeprowadziła ze mną wywiad z pytaniami. Może będzie to ciekawa lektura również dla innych? A z drugiej strony jest mi łatwiej w ten sposób opowiedzieć o sobie, bo wszyscy wiecie, że ja nie umiem krótko pisać, a pytania zmuszą mnie do jakiegoś porządku, przynajmniej pozornie.... 

Krótko o mnie ode mnie:

Nazywam się Dominika Friedrich, mieszkam od ponad 25 lat (od 1991roku) w południowych Włoszech w Kalabrii. Z zawodu jestem inżynierem budownictwa, wykonującym od lat zawód projektanta wnętrz, z zamiłowania gotuję, w wolnym czasie piszę – jestem autorką dwóch fan page FB „Kalabria bocznymi drogami” i „Sycylia bocznymi drogami”. Napisałam liczne przewodniki dla Wydawnictwa Pascal po Sycylii i Kalabrii, jestem od czterech lat korespondentką portalu "Polacy we Włoszech" z Kalabrii i Sycylii. To właśnie Oni odkryli mnie cztery lata temu, zaraz po tym jak założyłam fan page. Dziękuję serdecznie!

Oto linki do wywiadów, których udzieliłam dla tego portalu:

1. "Czuję się, jakbym się tu urodziła w poprzednim życiu"

2. "Kalabria to trudna miłość. Nie jest to zakochanie od pierwszego wyjrzenia"

3. "W Kalabrii rodzina jest nawyższą wartością i broni się jej w niezrozumiały dla naszej mentalności sposób"

Prowadzę Warsztaty Kulinarne Kuchni Śródziemnomorskiej – sycylijskiej i kalabryjskiej zarówno w Polsce jak i we Włoszech. Moją pasją jest Enogastronomia i Mezzogiorno, doskonałe miejsce aby tę pasję rozwijać. Szczególnie zakochałam się w Sycylii i jej mieszkańcach. Zajmuję się turystyką enogastronomiczną w tych dwóch Regionach i wszystkim co jest z tym związane, zarówno turystyką indywidualną jak i grupową - pracowałam jako Pilot dla polskich grup we Włoszech dla włoskich biur turystycznych. Straciłam całkiem głowę dla sycylijskiej kuchni (wina, oliwy i słodkich, sycylijskich wcieleń ricotty) i białego szaleństwa – narciarstwa alpejskiego. Jestem włoskim sędzią narciarskim – jedyną kobietą na Południu Włoch. Ja - zodiakalna Ryba – łącząca w sobie przeciwieństwa. 

POLACY W PRZECIWIEŃSTWIE DO WŁOCHÓW NIE LUBIĄ SIĘ CHWALIĆ...

Ale spróbujmy, wszak nasiąknęłam już tą włoszczyzną...

Przede wszystkim muszę się pochwalić wyróżnieniem, które otrzymałam we wrześniu w III Edycji konkursu „Polak Roku we Włoszech”, to naprawdę duże wyróżnienie.

Na prośbę moich czytelników i uczestników warsztatów, których kulinarnie rozpieściłam podczas naszych spotkań, od niedawna zajmuję się wysyłką kalabryjskich i sycylijskich produktów regionalnych do Polski i innych krajów europejskich – fan page  FB „Bottega Calabrese & Siiliana”. To ciągle jeszcze „work in progres”, za każdym razem rośnie lista dostępnych artykułów.  Następna planowana wysyłka 11.11.2019, szczegóły znajdziecie na stronie Bottega Calabrese & Siciliana

Aby wyjść naprzeciw potrzebom moich czytelników i miłośników Południowych Włoch, szybciej odpowiadać na często powtarzające się pytania, a przy okazji wysłuchać też opinii i doświadczeń innych, założyłam dwie grupy na facebooku – to wspaniałe rozwiązanie nie tylko dla mnie, niecałe dwa lata od założenia grup i jest nas już ponad 12.000 tylko Siciliomanów. Grupy te to oczywiście: "Sycylia bocznymi drogami" i "Kalabria bocznymi drogami" - miejsca, gdzie dzielimy się wrażeniami, zdjęciami, wspomnieniami i wymieniamy się doświadczeniami z podróży w te dwa regiony. 

Powodem do dumy dla mnie Polki jest publikacja moich zdjęć, mojego przepisu i artykułu we włoskiej książce „Cucina Calabrese” dotyczącej tradycyjnej kuchni kalabryjskiej, szerzej o tym znajdziesz klikając w link: Cucina Calabrese – Kuchnia Kalabryjska

POSZŁAM ZA CIOSEM

Moją pasją jest enogastronomia i Mezzogiorno. Tak więc wszelkiego rodzaju degustacje to moja ulubiona forma spędzania wolnego czasu. Ale nie tylko, codziennie coś nowego odkrywam: moje ostatnie odkrycie kulinarne to cytrus Finger Lemon czyli po włosku Caviale di Limone, cytrynowy kawior, po prostu rewelacja! Odkrywam też moją Kalabrię i Sycylię – które ciągle jeszcze rezerwują mi tyle niespodzianek, chyba nie starczy mi życia aby poznać te dwa regiony. Moje ponad 25 letnie doświadczenia kulinarne spowodowały narodziny przepisów autorskich, dlatego też rok temu powstał kolejny fan page „Ricette by Domi, gdzie publikuje moje przepisy autorskie, to przede wszystkim kuchnia śródziemnomorska... Tutaj realizuję również Wasze kulinarne marzenia – w miarę moich skromnych możliwości. Zapraszam do odwiedzenia i polubienia strony: Ricette by Domi

Ponieważ na trzech moich fan page: Sycylia bocznymi drogami, Kalabria bocznymi drogami i Baita jest wszystkiego po trochę, tutaj znajdą się tylko przepisy, aby ułatwić korzystanie z nich. W odpowiedzi na pojawiające się pytania będę tutaj umieszczała przepisy... to work in progress - to czytelnicy tworzą tę stronę, w myśl zasady mówisz i masz, będę sukcesywnie udostępniać przepisy. 

CZYM JESZCZE MOGĘ SIĘ POCHWALIĆ ? 

Już trzykrotnie zostałam zaproszona do polskiej telewizji TVN 24 BIS do udziału w Programie „Pokaż Nam Świat” aby przestawić moje ukochane Regiony: Sycylię i Kalabrię, oraz Wyspy Liparyjskie. 

Oto link do rozmowy: https://www.facebook.com/1562010274051109/videos/305512210049545/ 

Już tradycyjnie podczas moich pobytów w Polsce organizowałam Warsztaty Kulinarne w mojej bukowiańskiej Baicie i innych miejscach w Polsce.

Ale były też jednodniowe indywidualne warsztaty kulinarne w Kalabrii, indywidualne i grupowe zwiedzanie zarówno Kalabrii, jak i Sycylii. Dziękuje wszystkim serdecznie za zaufanie i udział. 

Dziękuję moi kochani, że jesteście! To właśnie dzięki Wam piszę, jesteście moją nieustającą inspiracją. 

LIST OD MOJEJ CZYTELNICZKI

Piszę w sprawie życia we Włoszech w ogóle i w Kalabrii. Jestem zakochana w tym kraju, języku, ludziach i kuchni. Marzę, aby tam zamieszkać, ale zanim do tego dojdzie, chciałabym zadać Tobie kilka pytań :)

1. Co skłoniło Ciebie do wyjazdu do Włoch?

Mówią, że Pan Bóg odbiera rozum na pięć minut, a potem człowiek ponosi tego konsekwencje przez całe życie. Tak było i ze mną, banalnie – po prostu Włoch, który przyjechał do Polski zakręcił mi w głowie, chociaż nie do końca tak było. Tak wyglądało to z pozoru. On przyjechał do Polski na stypendium na 6 miesięcy na studia podyplomowe, na tej samej uczelni, na której studiowałam. Wszystko obyło by się bez problemowo, gdyby nie jego przyjaciel Pino, który przyjechał go odwiedzić. Zostałam zaproszona na kolację jako czwarta, dla towarzystwa, ponieważ rozmawiałam po angielsku. To było trzy dni przed powrotem mojego ex do Włoch. Sześć długich miesięcy: ta sama uczelnia, ten sam wydział, ten sam barek, oboje należeliśmy do AZS-u, ci sami znajomi i nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się... po kolacji następnego dnia umówiliśmy się na spacer na Wałach Chrobrego i  to by było na tyle. Ale coś zaiskrzyło, po jego powrocie do Włoch, do Kalabrii niekończące się rozmowy telefoniczne i wkrótce zaproszenie na wakacje do Włoch.

To były inne czasy, rok 1991, nie było tanich lotów, ja we Włoszech nigdy wcześniej nie byłam, propozycja była kusząca. Moja przyjaciółka, która znała mojego ex od miesięcy zaczęła mnie namawiać, do tego stopnia, że razem z nim zorganizowali mi transport – znajomi jechali do Włoch samochodem i mieli mnie zabrać. Propozycja była niesamowicie kusząca, pomyślałam raz kozie śmierć, kończyłam studia, został mi jeden egzamin i dyplom do obrony, w międzyczasie już pracowałam. Więc wzięłam tydzień urlopu – nie wiem jakim cudem go dostałam i pojechałam.

No i moi kochani przepadłam z kretesem.... niestety mój ex był tzw. furbo, jak to Włosi. Przyjechał po mnie na północ Włoch swoim magicznym na tamte czasy Fiatem Uno Turbo Diesel i pojechaliśmy na południe. Po drodze pokazał mi najpiękniejsze zakątki Włoch: Florencję, Rzym.... przychodzi mi do głowy zabawna historia, robiliśmy zdjęcia – wtedy nie było aparatów cyfrowych, ja ustawiałam się pod Colosseum, wciągałam brzuch. A było już co wciągać – przez trzy tygodnie pobytu przytyłam ponad 7 kilo, na sama myśl  ile wtedy jadłam robi mi się po prostu niedobrze. Bałam się, że nie zdążę wszystkiego spróbować, a tyle było tu smakołyków i nowości. Uśmiechałam się do zdjęcia pod Colosseum, to przecież takie kultowe miejsce. Przechodziło dwóch chłopaków z Polski i mówią zobacz jakie te Włoszki są piękne i eleganckie – na moja odpowiedź po polsku: Polki to najpiękniejsze kobiety na świecie, zamurowało ich, a ja zdałam sobie sprawę, że wtopiłam się w otaczający mnie krajobraz. 

Kiedy dojechałam na Wybrzeże Amalfitańskie – tam byłam już załatwiona na amen. Mieszkaliśmy w malowniczym w mało jeszcze wtedy popularnym Massalubresnse – Pensione La Primavera w pokoju z tarasem z widokiem na morze. Ale to nie to, co zachwyciło mnie najbardziej, domyślacie się pewnie, zawróciła mi w głowie restauracja w tym małym hoteliku. Mała restauracyjka, rodzinna, z kuchnią na bazie ryb i owoców morza, kolacja na tarasie, smaki i połączenia, których potem już nigdzie indziej nie znalazłam. Wróciłam tam po latach, a i teraz naszła mnie ochota na weekend... ach czuje po prostu jak mi ślinka leci.... nie pamiętam szczegółów, wszystko było przepyszne, świeże, zaskakujące. Była karta dań – czyli menu, ale codziennie kucharz przygotowywał coś innego, oprócz dań z karty i na to oczywiście przede wszystkim się rzucałam. 

Pamiętam, że codziennie jadłam na obiad i kolację posiłek złożony z przystawki, dwóch pierwszych dań, dania drugiego, owoców i deseru, obficie zakrapiany winem. Potrafiłam na kolację zjeść przystawkę, pizzę i potem jeszcze zamówić makaron, po prostu przerażające!!!! Ja po prostu bałam się, że nie zdążę wszystkiego spróbować, byłam ciekawa wszystkiego, a jestem znanym wszystkim łakomczuchem. Jeszcze w liceum byłam z moim tatą na campingu w Bułgarii i zorganizowaliśmy konkurs dla polskich dzieci, kto złowi z maską pod wodą najwięcej małży – omułek, dostanie lody . Przez dwa tygodnie jedliśmy świeże małże.... było genialnie. W tamtych czasach mało Polaków jadało takie rzeczy, a co dopiero mówić o gotowaniu....

Potem, jadąc dalej na południe, była Maratea i dalej wybrzeżem tyrreńskim, moim ulubionym miejscem w Kalabrii do dnia dzisiejszego - Północnym Szlakiem z Tyrreńskim  poprzez Praia a Mare, San Nicola Arcella, Cetarę do Amantea i Lamezii Terme. 

2. Od jak dawna mieszkasz we Włoszech?

Mieszkam we Włoszech od ponad 25 lat, od 1991 roku. Od początku mieszkałam w Kalabrii, w Lamezia Terme.

3. Czym się zajmujesz zawodowo?

Z zawodu jestem inżynierem budownictwa, wąska specjalność: budownictwo wodne. Jednak nigdy nie pracowałam w zawodzie we Włoszech, ryzykowałam bezrobocie.... jestem zdania, że jeżeli ktoś chce pracować to zawsze znajdzie możliwość, trzeba tylko mocno chcieć, albo nie mieć wyjścia. U mnie chyba było jedno i drugie. Praktycznie wymyśliłam sobie zawód – na południu Włoch nikt go nie wykonywał. Projektowałam tzw. salony łazienkowe – sklepy z wyposażeniem łazienek. Wszyscy projektanci tego sektora skupieni są we Włoszech wokół Sassuolo i Bolonii – tzw. włoskiego zagłębia kafelkowego. Zaczęłam pracować w sklepie z wyposażeniem łazienek, jako sprzedawca i projektant wnętrz, powoli zrobiłam karierę. Zaczęłam projektować sklepy dla grupy kafelkarzy z Neapolu i jednocześnie pracowałam w sklepie. To była tzw. jazda bez trzymanki, moi współpracownicy rozmawiali między sobą w dialekcie neapolitańskim, ja robiłam dobrą minę do złej gry i nadrabiałam domniemaną inteligencją.

Znosiłam ich do dnia kiedy nie dałam już rady, po tym jak kolejny raz spóźnili się.... parę godzin, to tam właśnie nauczyłam się cierpliwości, nie mogłam zmienić otaczającego mnie świata, jeżeli chciałam tutaj mieszkać, musiałam go zaakceptować i przynajmniej spróbować pokochać. Nie było jeszcze wtedy komórek, rano czekałam w hotelu, aż po mnie przyjadą, czasem była ładna pogoda i płynęli na ryby... nie wytrzymałam, wygarnęłam im i Oni po prostu zostawili mnie na dworcu... ale to właśnie im zawdzięczam pracę, którą wykonywałam przez prawie 20 lat. Mieli niesamowitą fantazję, poczucie humoru i kiedy mieli ochotę to naprawdę pracowali... Pracowałam w całych Południowych Włoszech, ale to na Sycylii zaprojektowałam największą ilość sklepów i Sycylię i jej mieszkańców pokochałam najbardziej. Kontakty z klientami sprzed 20 lat utrzymuję do dnia dzisiejszego. 

Początki były trudne, początkowo jeździłam pociągami, potem zaczęłam jeździć samochodem na Sycylię, ale nie tylko, również do Neapolu i do pobliskiej Bazylikaty i Apulii samochodem, tam parkowałam w hotelu i dalej jeździłam z agentami handlowymi. Mogłabym opowiadać anegdoty o tym co wydarzało mi się na spotkaniach na placu budowy. Dwadzieścia lat temu w Południowych Włoszech inżynier to był facet i koniec, kropka. Pojawiałam się na placu budowy słysząc pytania: "Panienko a Pan inżynier kiedy przyjedzie?"

Albo gorzej.

Przychodziłam i padały takie pytania:

- Słyszałem, że jest Pani Polką? 
- Tak.
- A mężatka?
- A jak Pan woli?

To z cyklu "klient nasz Pan".... spróbuje przystosować się...  to było w okolicach Neapolu. Za moją, w sumie bezczelną odpowiedź, nie dostałam wtedy zlecenia, ale od razu wszystko z klientem sobie wyjaśniliśmy.

Potem powoli zaczęłam jeździć sama, nie było telefonów komórkowych, o GPSie nie wspomnę, uczyłam się na pamięć skrzyżowań. To właśnie w ten sposób poznałam Sycylię bocznymi drogami. Często w miejscach do których jeździłam nie było hotelu, b&b praktycznie nie istniały, tak więc często byłam gościem w domu u moich klientów. Wspólne przygotowanie kolacji z żoną klienta – stąd właśnie poznanie tak wielu przepisów kuchni domowej, z różnych części Sycylii.

Jeździłam dużo – projektowałam rocznie około 30 sklepów, każdy w innym miejscu – około 60 000 km rocznie. Właśnie dlatego mówię, że nie ma drogi na Sycylii, którą bym nie przejechała. Zaczęłam mieć moje ulubione miejsca, w międzyczasie zmieniła się dynamika włoskiego rynku budowlanego, zaczęłam mieć więcej wolnego czasu, zaczęłam pracować dla firm jako Visual Merchandeiser, ale czasu wolnego było coraz więcej. Tak powstał pomysł założenia dwóch stron – fan page o Kalabrii i Sycylii.

Pomysł od dawna leżał w szufladzie, ciągle jeszcze powoli próbuje go realizować. Pomysł to zrobienie dwóch Portali informacyjnych o Sycylii i Kalabrii. Strukturę strony internetowej  przygotowałam w grudniu 2012, czyli prawie siedem lat temu. Chciałam podzielić się moim 25 letnim doświadczeniem i zaproponować poznanie tych Regionów właśnie bocznymi drogami, od kuchni. Na Sycylii praktycznie nie ma drogi, którą nie jechałam. Powiem znam ją jak własna kieszeń, a jednak codziennie nadal mnie zaskakuje. Miałam okazję poznać te same miejsca dzięki różnym osobom,  czyli z różnych punktów widzenia, np w jednym mieście czasem robiłam 10 projektów, czyli to samo miasto poznawałam 10 razy. W Kalabrii mieszkam od 25 lat, nie znam jej jednak tak dobrze jak Sycylii i jest to bardzo trudna miłość ...

Jeżeli chodzi o moje pierwsze kroki to myślę, że musimy zacząć od Baity – fb Baita i strona internetową www.italianoinzakopane.pl.  bo tam wszystko się zaczęło … Jest to dla mnie najważniejsze miejsce na świecie, wszystkie ważne wydarzenia w moim życiu są związane z tym miejscem... tak prywatnie i osobiście: całowałam się tam po raz pierwszy z chłopakiem, tam zostałam kobietą... jakby to powiedzieć dwa razy, pierwszy raz jak dostałam miesiączkę, drugi raz jak był mój pierwszy raz, tam był chrzest mojej córki, tam podjęłam trudną decyzję o rozwodzie.... pewnie na tym się nie skończy c.d.n. bo życie trwa i jest to w dalszym ciągu „work in progres”.

To właśnie w Baicie zaczęłam pisać, wiele tekstów napisanych wtedy powoli publikuję, np.
- „Obyczaje i zwyczaje kuchni włoskiej”  
opublikowany niedawno, a napisany z okazji Spotkania”Baita na łonie natury” w listopadzie 2012 roku,
- teksty o kaparach „Kapar – kwiat do jedzenia” 
sycylijskiej Caponacie - Sycylijska caponata napisałam z okazji spotkania Bożonarodzeniowego w Bibliotece Miejskiej w Zakopanem w 2012 roku – „Baita i Literatura”, teraz tylko je uzupełniłam i Caponatę opublikowałam w okresie Świąt Bożego Narodzenia 2015.

Na to świąteczne spotkanie w 2012 rok napisałam tekst o włoskich zwyczajach świątecznych, który opublikowałam dopiero w 2014 roku. Codziennie tyle się dzieje, założyłam dwie strony internetowe: Sycylia bocznymi drogami i Kalabria bocznymi drogami, ale w tej chwili jest tylko strona główna i podstrona z linkami do polecanych obiektów.... ale powoli wszystko układa się w spójną całość. Najzabawniejszy jest fakt, że struktura stron pozostała praktycznie od 2012 roku ta sama....

Nawet na „Baitę” mam pomysł, dlatego na razie strona internetowa Italianoinzakopane pozostała nie zmieniona, przyjdzie na to właściwy czas, nie chce zapeszać....

Najpierw powstała „Sycylia bocznymi drogami”.

W dniu 20 marca 2015 założyłam fan page fb „Sycylia bocznymi drogami”, wrzuciłam zdjęcie profilowe, które jest tam do dzisiaj. To samo zdjęcie jest na stronach internetowych "Sycylia bocznyi drogami"  i na moim profilu prywatnym na Facebooku, wszak to zawsze ja....

Po dwóch latach pasja przerodziła się w pracę w wolnym czasie – napisałam przewodniki, zajęłam się turystyką enogastronomiczna, prowadzę warsztaty kulinarne....

4. Jak się Tobie żyje w tym kraju?

Mi żyje się rewelacyjnie. Wtopiłam się w otaczający mnie krajobraz i ludzi. W odróżnieniu od pozostałych Polaków bardzo lubię sjestę, odpowiadają mi kolacje do późna w nocy, nie pijam herbaty, czasem w zimie, rzadko zasiadam do stołu przed 21.00, kocham makaron – dzień bez makaronu jest dla mnie dniem straconym, a jednocześnie makaron to najprostszy obiad na świecie. Uwielbiam ryby i owoce morza – jem je przynajmniej trzy razy w tygodniu, o warzywach i owocach nie wspomnę, ale jestem mięsożerna, chyba nigdy nie przejdę na wegetarianizm, uwielbiam szeroko dostępną we Włoszech jagnięcinę, kozinę, koninę, ozór wołowy i inne rzeczy, o które ciężko w Polsce.

Kocham leciutkie, włoskie śniadania i potem rosnący apetyt w porze lunchu, późne biesiadowanie podczas kolacji. Dla mnie każdy dzień jest świętem, codzienny szybki lunch to przynajmniej godzina spędzona przy stole, nie na gotowaniu, to pikuś – na jedzeniu i celebrowaniu posiłku, na rozmowie i powolnym delektowaniu się smakiem zjadanych potraw, czy w Polsce mogłabym sobie na takie coś pozwolić??? Nie wspomnę o wyprawach z przyjaciółmi, gdzie cały dzień poświęcamy na gotowanie, to sposób na bycie razem....

Kocham niebieskie niebo, otaczające mnie błękitne morze i prawie codziennie świecące słońce. Uwielbiam chodzić na zakupy do lokalnych sklepików – rozmowa ze sprzedawcą to świetny środek antystresowy, a kosztuje taniej niż psychoterapeuta. I ta radość życia, cieszyć się chwilą, znaleźć czas na uśmiech i przede wszystkim fakt, że tutaj ludzie nie polemizują, najwyżej się.... denerwują, oczywiście po włosku, z charakterystyczna dla nich gwałtownością. Jak rozmawiają to całym ciałem. Zawsze miałam dobitny głos, ale teraz moja mama mówi, że krzyczę, nie mówię.... a tutaj jestem taka jak inni. Znalazłam moje miejsce na ziemi, nie mogłabym wrócić do Polski aby tam mieszkać na stałe – zabrakło by mi trzech rzeczy: błękitu nieba, blasku słońca i uśmiechniętych ludzi!!!!

5. Czy życie we Włoszech jest drogie?

To trudne pytanie. Mieszkam tu od ponad 25 lat. Na pewno na południu jest tańsze. Ale co jest najważniejsze jest tutaj zdecydowanie wyższa jakość życia. W Kalabrii, gdzie mieszkam, smog nie istnieje, na co dzień jemy lokalne świeże owoce i warzywa, świeże ryby. Wystarczy świeży chleb, tutaj jeszcze chleb pieczony jest tradycyjną metodą na zakwasie w piecu chlebowym, oliwa i pachnący pomidor, no może trochę bazylii... Nauczyłam się tutaj, że lepiej jest mieć mniej, ale mieć czas aby się tym cieszyć.

6. Co można robić w Kalabrii poza sezonem?

Można po prostu żyć, tak jak w każdym innym miejscu na świecie. Może z odrobinę z lepszym klimatem niż polski.

7. Czy jest bezpiecznie dla kobiety podróżującej samotnie lub chcącej zamieszkać tam samej??

Nie ma absolutnie niebezpieczeństwa. Od lat podróżuję sama i zawsze spotkałam się z pomocą. Nigdy nie czułam zagrożenia, ale fakt ja wtopiłam się w środowisko, ludzie nie wierzą, że jestem Polką. Więc od zawsze traktują mnie jak Włoszkę. Będąc blondynką, można być narażoną na zaczepki w większym stopniu, ale trzeba to tylko umieć odepchnąć słownie – bo Włosi to podrywacze i uwielbiają cudzoziemki.

8. Czy są duże różnice kulturowe między Włochami a Polakami? Jeśli tak, to jakie??

Różnice są i to ogromne. Różnica mentalności to temat rzeka, muszę kiedyś o tym napisać. O roli kobiety w życiu, o dwóch rożnych spojrzeniach na te same sytuacje jeżeli mówimy o spojrzeniu męskim i damskim. Mam wiele notatek dotyczących właśnie różnic w mentalności. Moim największym błędem lata temu był fakt, że po poznaniu mojego byłego męża, uważałam, że Kalabryjczycy są tacy jak On, który podróżował, studiował we Florencji i zagranicą. Jakież było moje zdziwienie, że tak nie jest....

Przypomina mi się sytuacja 4 lata po ślubie mój (wtedy nie były, ale aktualny) mąż wyjechał na stypendium zagranicę. Ja zostałam we Włoszech, mieszkaliśmy we własnym mieszkaniu, pracując za niego w biurze przy Planie Zagospodarowania Przestrzennego – tak jak pisałam Bóg rozum mi odebrał!!! Moi teściowie w naturalny sposób wymagali abym codziennie jadła u nich obiad i kolację, wyjaśniłam, w miarę grzecznie, że mogą o tym zapomnieć, bo nie mam zamiaru im się tłumaczyć, jeżeli wpadnę to dobrze, jeżeli nie to drugie dobrze. Dla mnie było po problemie.

W sobotę jego przyjaciele zaprosili mnie na pizzę. Ja – Polka z urodzenia po alkoholu nie prowadzę, pomyślałam o piwie do pizzy i zostawiłam samochód w domu. Poprosiłam aby przyjechali po mnie i automatycznie potem przywieźli mnie do domu. Rano pojechałam do biura, po powrocie czekali na mnie teściowie z toporem wojennym.... Teść zaczął kręcić, że On jest nowoczesny, że On wszystko rozumie, ale to się nawet w jego głowie nie mieści. Ja zupełnie nie rozumiałam o co chodzi, po minach widziałam, że sprawa jest poważna, a mój włoski nie pomagał mi w dogłębniejszym zrozumieniu sprawy. Moja była teściowa cały czas milczała, na słowa teścia: "ja jestem nowoczesny – moderno" Ona odpowiedziała tylko: "Ja nie!". Obróciła się na pięcie i odeszła, traktując przez cały czas mnie jak powietrze.

Próbowałam telefonicznie wyjaśnić sytuacje mojemu mężowi, na co On mi odpowiedział, że to ja sobie coś ubzdurałam, bo nie rozumiem dobrze włoskiego i na pewno źle zrozumiałam.

Jaki z tego morał – w następny weekend pojechałam moim samochodem! Doszłam do wniosku, że to Oni mają problem nie ja. Ale nie można tak zrobić ze wszystkim. Jeszcze dziś na samo wspomnienie twarzy mojej byłej teściowej dostaje ataku śmiechu – jej nie było do śmiechu.

Przykłady można by mnożyć, z pewnością wchodząc w związek małżeński bierzesz ślub nie z młodym mężczyzną, ale z całą rodziną męża, razem z ciotkami, wujkami, itd. radzę to wziąć pod uwagę. Nie można zmienić otaczającego nas świata, jeżeli wybraliśmy życie w Kalabrii trzeba uszanować ich zwyczaje, nie mówię dostosować się.... Różnice mentalności to temat rzeka, który pogłębiam od ponad 25 lat.

Jedno jest pewne miłość do mojego męża minęła, do Włoch pozostała. To dzięki niemu mieszkam dziś w tym wspaniałym kraju, zamieszkanym przez wspaniałych, radosnych, uśmiechniętych, cieszących się życiem ludzi.

Dominika

 

HEJ ! ZACZEKAJ CHWILĘ ! 

Muszę Ci się przyznać, że trochę się napracowałyśmy przy przygotowaniu tego materiału. Jego celem jest przede wszystkim wsparcie tych wszystkich, którzy zdecydowali się ruszyć w świat i znaleźć gdzieś tam swoje miejsce. Jeśli masz wśród znajomych kogoś, komu warto podesłać ten tekst, skopiuj link i prześlij go mailem, Messengerem, albo udostępnij na Facebooku. Będę Ci bardzo wdzięczna ! Dziekuję ! 

Mam też PREZENT, ale - uwaga ! - tylko dla osób, które chcą konkretów! Jeśli zainspirowała Cię ta historia, chcesz czegoś więcej od życia, ale potrzebujesz kierunku, wsparcia, pomysłu - pobierz specjalny EBOOK, który krok po kroku popchnie Cię do działania, Chyba już najwyższy czas, prawda ?!

A może chciałabyś opowiedzieć nam o swojej emigracji - sukcesach i porażkach ? Dać innym motywację do działania ? Zainspirować ? A może rozpromować swój biznes ? Zapraszamy do kontaktu - podziel się swoją historią ! Napisz do mnie na: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. albo przez Facebook/Instagram. 

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE !

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Więcej w tej kategorii: « Cały ten chaos

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane