Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Po marzenia na Teneryfę

Najpierw w głowie małej dziewczynki pojawiło się marzenie. Nierealne, odległe, bo i świat, który wówczas Ją otaczał był szary i smutny. Kiedy dorosła, ruszyła po godną przyszłość dla siebie i dzieci, chowając swoje marzenie gdzieś głęboko. Nie przypuszczała, że spełni się ... na Teneryfie. 

O tym, jak wyglądała życie i praca projektantki i stylistki mody na pięknej hiszpańskiej wyspie, jakie ma plany i dlaczego czasem trzeba trochę poczekać na właściwy moment opowiedziała Marioli z "Polki Sobie Radzą" Stella Lotycz mieszkąjca na Teneryfie. Zapraszamy na wywiad. 

Mariola Klimowicz - Polki sobie radzą (PSR):  Stello - jesteś projektantką mody i stylistką. Czy ubiór jest ważnym elementem życia? Przyznam sie, że niejednokrotnie przy zakupie macham rękami
"byle, żeby coś wrzucić na skórę"...

Stella Jest bardzo ważny, choć nie wszyscy i nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Przysłowie mówi: „Jak Cię widzą, tak Cię piszą” i z pewnością ubiór jest jednym z nieodłącznych elementów tego, jak jesteśmy postrzegani i jak się czujemy. Zwróć uwagę, jak ważny jest pierwszy kontakt z drugim człowiekiem. Dlatego też wymyślono „dress code”, który określa zasady tego, jak ubrać się do pracy, czy na randkę. To nieco paradoksalne, że rozmawiamy o kawałku materiału, a jednak ma on ogromny wpływ na nasze życie. Pozwala innym nas ocenić czasem także zaszufladkować. Z pewnością jednak my i nasz ubiór to nieodłączna całość, którą tworzymy i która wyraża nasze wnętrze.

PSR:  Czy każdy z nas, bo mówię też o mężczyznach, ma swój styl? Jesteśmy tego świadomi, czy musimy to w sobie wypracować?

Stella: Każdy ma swój styl, lepszy lub gorszy. Z doświadczenia wiem, że ciężko go zmienić, ponieważ stanowi swego rodzaju projekcję naszego wnętrza, osobowości, tego jacy w danej chwili jesteśmy. Jeżeli w naszej głowie zachodzą zmiany, zmienia się nasze życie - wówczas i nasz styl przechodzi ewolucję.

PSR: Co było pierwsze - stylizacja czy projektowanie? 

Stella: Projektowanie. Dopiero później zajęłam się stylizacją, ponieważ dostałam pracę na planie. A to zdarzyło się właśnie dlatego, że byłam już kojarzona z modą i projektowaniem.

PSR: Kiedy wpadł pomysł, żeby projektować i stylizować?

Stella - Pierwsze myśli, aby zostać projektantką pojawiły się jak byłam jeszcze małą dziewczynką. Wówczas to były dziecięce marzenia, które wydawały się odległe i nierealne. Pochodzę z małego miasta przy zachodniej granicy Polski. Świat, który otaczał mnie w dzieciństwie był bardzo smutny, a ja byłam samotnym dzieckiem, dla którego marzenia były ucieczką i azylem. W tym kontekście nie dziwi fakt, że nikt mnie w tych moich fantazjach nie wspierał, nie mówił, że mogę w życiu robić wszystko, o czym tylko zamarzę. Moja fascynacja modą była jednak tak silna i tak głęboko we mnie zakorzeniona, że w pewnym momencie po prostu musiało się urealnić. Musiałam tylko poczekać na właściwy moment.

Ten moment zaistniał, gdy po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcia mojego partnera, który jest operatorem kamery i fotografem. Dużo podróżował i zgromadził cudowną kolekcję zdjęć z wielu zakątków świata. Ja szukałam tematu przewodniego, czegoś co zdefiniuję rozpoznawalność mojej marki i będzie charakterystyczne. Kiedy zetknęłam się jego zdjęciami pomyślałam, że to jest właśnie to… będę drukować zdjęcia na materiale i one staną się podstawą moich projektów. To był holistyczny pomysł. Nie chodziło tylko o zdjęcia, ale o nowe myślenie o tym, co nosimy. Każde zdjęcie to jakaś historia, jakiś szczególny kontekst, osoba fotografa, miejsce, gdzie zdjęcie zostało zrobione. Dzięki temu każdy mój projekt zyskuje także szczególną historię, wykorzystuje moment uchwycony w czasie, piękno natury, niepowtarzalność chwili. Dzięki temu właśnie moje projekty także są niepowtarzalne. 

PSR: Czy szkoła, którą skończłaś, odpowiedziała na Twoje marzenia? To tam przekonałaś się, że "to jest to"? 

Stella - W tamtym momencie jeszcze nie, chociaż byłam bardzo dobrą uczennicą i projektowanie, tworzenie form, czy szycie przychodziło mi z łatwością. To był niestety jednocześnie trudny czas w moim życiu prywatnym i wszystko co chciałam wówczas zrobić to uciec, zniknąć. Nie myślałam wtedy o przyszłości i spełnianiu marzeń.

PSR:  Czy w Twojej Rodzinie ktoś zajmował sie modą? Jakieś korzenie?

Stella: Nie, jestem pierwsza. Jako pierwsza podążyłam za swoim marzeniem i przełamałam jakąś barierę. Mam nadzieję, że dzięki temu moim dzieciom będzie już nieco łatwiej w życiu, bo wykonałam za nie część pracy. Staram się je wspierać w ich wyborach i marzeniach. Młodszy  syn  na przykład interesuje się fotografią i chce być operatorem kamery.

PSR: Jak długo jesteś stylistką i projektantką ? 

Stella - Mój projekt, który cały czas rozwijam, powstał stosunkowo niedawno, bo około 4 lata temu. Wszystko zaczęło się, kiedy przyjechałam na Teneryfę i poznałam mojego obecnego partnera i przyszłego męża.

PSR:  Stylistka a projektantka - jest pomiędzy nimi znak równości? 

Stella: Tak… improwizacja, wizja, tworzenie czegoś od zera. 

PSR: Projektując - kierujesz się trendami?

Stella: Szczerze? Nie bardzo. Głównie dlatego, że moje projekty mają pewne ograniczenia wynikające z techniki. Przy projektowaniu moim celem jest eksponowanie zdjęcia, które jest na materiale, a obecne trendy skutecznie by mi to uniemożliwiały.

PSR:  Twoje projekty mają nazwy. Co jest Twoją inspiracją ? 

Stella - Początkiem pomysłu, ideą wyjściową jest zawsze zdjęcie. To jest moja inspiracja, niezależnie od tego, co się na nim znajduje: może być to natura, ludzie, ważna jest też historia, która stoi za jego powstaniem.

PSR: Projektowanie to też konstrukcja, szycie i...sesja zdjeciowa. Masz swój zespól ?

Stella: - Tak, udało mi się zebrać mały zespół ludzi, którzy myślą podobnie jak ja lub po prostu rozumieją mój tok myślenia i czego oczekuję.

PSR: Projektujesz na zamówienia, do butików? Gdzie można znaleźć Twoje projekty?

Stella: Obecnie współpracuję z jednym luksusowym butikiem na Teneryfie w Playa del Doque. Moje projekty można głównie kupić przez autorską stronę internetową.

PSR:  Jesteś kostiumografką i stylistką w Film Canary Island, wspólpracujesz z europejskimi i światowymi telewizjami. Kto kogo znalazł? Przypadek, rekrutacja, determinacja ?

Stella: Do świata filmu i produkcji trafiłam za sprawą mojego partnera, który ściśle związany jest z tą branżą. Podczas jednego z planów okazało się, że brakuje im stylistki, a producent wiedział, że projektuję ubrania, więc zaproponował mi współpracę i tak to się zaczęło. 

PSR: Stylizując na planie filmowym, teatralnym dostajesz wytyczne, czy masz pełna swobodę? Jak przebiega taka wspólpraca?

Stella: Na szczęście w większości przypadków mam pełną swobodę. Taką formę współpracy lubię najbardziej, ponieważ wówczas moja kreatywność wznosi się na wyżyny i mogę pracować z pasją. Jeżeli dostaję wytyczne, to jest to po prostu nudne.

PSR: Czy łatwo przekonać zleceniodawcę do swoich wizji?

Stella: Zazwyczaj w ogóle nie muszę tego robić , bo moje stylizacje bronią się same. Poza tym z jakichś powodów sposób, w jaki działam wzbudza duże zaufanie i właśnie ten “kredyt zaufania" w połączeniu z efektem końcowym zapewniają owocną współpracę. 

PSR:  Jakie aspekty musisz brać pod uwagę pracując jako kostiumograf ?

Stella - Najczęściej jest to budżet.

PSR:  Masz ulubionych projektantów?

Stella: Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co zrobiła dla świata mody Coco Chanel. Zanim się pojawiła, kobiety nosiły długie suknie i to był dominujący trend. Ona pokazała, że można inaczej, że kobiety mogą nosić spodnie i marynarki. To była absolutna rewolucja! Nie tylko wizualna, ale też mentalna. Zmieniła świat mody na zawsze i trudno mi sobie wyobrazić następną osobę w przyszłości, która dokona takiego przełomu. 

Cenię sobie także Stellę Jean, która cudownie wykorzystuje kolor i etniczne motywy w swoich projektach sprawiając, że emanują pozytywną energią. Połączenie wielu kolorów z inspiracjami kulturą kreolską daje oszałamiający efekt, a każdy jej projekt w moim poczuciu jest dziełem sztuki.

PSR: Stella Jean to także moja ulubiona projektantka. Eksplozja kolorów, łączenie wzorów ,akcesoria - robi to z wyczuciem. Jest moim guru.

Aleksander Mc Quenn projektował na modelce lub manekinie. Czy projektując trzymasz się planu czy zmieniasz w trakcie a może i wyrzucasz do kosza? Jak tworzysz projekt? Jest pomysł -rysujesz na serwetce,wrzucasz do komputera?

Stella: Zawsze mam przy sobie notes, w którym na bieżąco zapisuję swoje pomysły i myśli. To raczej forma pamiętnika, który stanowi inspirację do dalszego procesu projektowania. Każdy finalny strój wziął się z jakiejś myśli, sytuacji, czy wrażenia, jakie wywarło na mnie spotkanie z drugim człowiekiem. Projekt nie zaczyna się od rysunku na papierze, ale od łańcuszka myśli, które mnie zainspirowały. Później dopasowuję do nich zdjęcie, a kiedy je znajdę - rozpoczyna się finalny etap, czyli szycie i przymiarki na modelce. Zdarza się, że zmieniam plan w trakcie pracy i czasem efekt końcowy jest nawet lepszy od zamierzonego. Oczywiście nie zawsze jest cudownie i niektóre pomysły odrzucam, ale nigdy nic nie wyrzucam do kosza. Czekają na swoją drugą szansę, na właściwy moment, gdy poczuję, że mogę do nich wrócić z nową energią i tchnąć w nie życie.

PSR: Twoje ulubione materialy to...?

Stella: Uwielbiam lekkie, zwiewne, wręcz eteryczne materiały takie jak satyna, czy jedwab. Może to dlatego, że mieszkam na Teneryfie i tu wszystko kojarzy mi się z lekkością, wiatrem i słońcem.

PSR:  Jakie są cechy Twoich projektów? Jaki jest Twój wyróżnik? 

Stella: Zdecydowanie motywem przewodnim moich projektów jest fotografia. Ta chwila zatrzymana w kadrze, która już nigdy nie powróci, ani się nie powtórzy. Ułamek sekundy uchwycony na zawsze - to mnie inspiruje i wyróżnia projekty, które tworzę.

PSR:  Wyjazd do Anglii z dwójką malych dzieci – desperacja, determinacja, chęć zmiany, sytuacja finansowa ?

Stella: Po trosze wszystko naraz. Bardzo problematyczna relacja z moim byłym partnerem i sytuacja finansowa były głównymi czynnikami, które zmotywowały mnie do wyjazdu. Jako samotna mama z bagażem doświadczeń nie miałam szans w tamtym czasie zapewnić godnego życia rodzinie w Polsce.

PSR: Czy w Anglii też zajmowalaś się projektowaniem ? To tam narodził się pomysł na życie?

Stella: Nie, to był czas, w którym skupiałam się na dzieciach i zapewnieniu im bezpieczeństwa oraz spokoju. Pracowałam w pensjonacie i stawałam na nogi. Nie było tam przestrzeni na realizację pasji i tworzenie.

PSR:  W Anglii mieszkałaś  pięć lat potem przeprowadziłaś  się na Teneryfę, na której mieszkasz do dzisiaj. Pogoda daje w kość ?

Stella: Wręcz odwrotnie, ja jestem ciepłolubna, więc tutejsza pogoda mnie inspiruje, pobudza do działania. Nie mogłabym mieszkać w zimnym klimacie.

PSR:  Co spowodowało, że właśnie na Teneryfie zajęłaś  sę swoją pasją - projektowaniem i stylizacją ?

Stella: Na Teneryfie wszystko jakby wskoczyło na swoje miejsce. Poznałam odpowiednich ludzi, poukładałam swoje życie, wszystko zaczęło współgrać w taki sposób, że otworzyło mi drogę do realizacji pasji, która była we mnie od zawsze. 

PSR: Dzieci wspierają Ciebie w Twojej pasji ? Pójdą w Twoje ślady ?

Stella: Z dziećmi mam bardzo bliską relację, wspierają mnie i są bardzo dumne z moich osiągnięć. Tym bardziej, że mają świadomość, jak długą i ciężką drogę przeszłam, aby znaleźć się w tym miejscu. Nie sądzę jednak, aby poszły w moje ślady. Mają swoje cele i swoje marzenia do zrealizowania.

PSR:  Jak godzisz życie zawodowe z życiem rodzinnym. 24 godziny wystarczają ?

Stella: Moje dzieci są już niemal dorosłe, Klara ma 18 lat, a Bruno 15, są bardzo odpowiedzialni i samodzielni, nie potrzebują mnie w takim wymiarze, jak kiedyś. Dzięki temu mogę skupić się na życiu zawodowym i poświęcić dużo czasu pracy. Na szczęście w tej intensywności dnia udaje nam się czasem wyskoczyć razem na plażę, albo po prostu spędzić trochę czasu ze sobą. 

PSR:  Angielska branża mody kojarzy mi się z odwagą i wolnością. Ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić branży mody na Teneryfie. Czy ona istnieje?

Stella: Można powiedzieć, że na Teneryfie moda w ogóle nie istnieje. To jest cudowne miejsce do tworzenia, ale bardzo słaby rynek dla tej branży. Dlatego też ciągle rozszerzam pole działania i pozyskuję kontakty w dużych miastach, takich jak Berlin, Londyn, czy Warszawa. Na Teneryfie natomiast ładuję akumulatory, odpoczywam.

PSR: Tworzysz projekty, które coś niosą ze sobą. Czy jest to wynik Twoich egzotycznych wyjazdów

Stella: Zdjęcia, które stanowią bazę moich projektów, powstają podczas egzotycznych wyjazdów, ale nie moich. Korzystam z prac zaprzyjaźnionych fotografów. Mam jednak plany, aby w najbliższej przyszłości wyruszyć w taką podróż z moim fotografem i przywieźć nowe inspiracje dla moich projektów.

PSR: Twój pierwszy raz na Teneryfie - pierwszy projekt, pierwsza stylizacja - jakie trudności napotkałaś ? Z czym musiałaś  sie zmierzyć ? Jak wygląda rynek tekstylny? 

Stella: W pierwszej kolekcji wykorzystałam zdjęcie, które po dziś dzień pozostaje dla mnie bardzo wyjątkowe. Zostało ono wykonane metodą podczerwieni na Playa Teresitas na Teneryfie. Fotografia w podczerwieni pozwala zobaczyć rzeczy niewidoczne dla ludzkiego oka, balansuje gdzieś na granicy nauki i magii, ukazując nam rzeczy, które wykraczają poza nasze postrzeganie. To mnie zafascynowało. Niestety przy tym pierwszym projekcie okazało się też, jak wiele trudności muszę pokonać. Materiały sprowadzam z Polski, ale największym wyczynem okazało się znalezienie krawcowej, która razem ze mną mogłaby szyć prototypy. Pierwsze próby współpracy zakończyły się zniszczeniem dużej ilości materiału, części sukienek do dzisiaj nie odzyskałam. Początki tego projektu wymagały ode mnie dużo czasu, energii i samozaparcia. Momentami to był koszmar. 

PSR:  Co jest obecnie Twoim największym sukcesem? 

Stella: Na ten moment w sferze projektowania moim największym sukcesem jest to, że się nie poddałam. Wierzę też, że najlepsze dopiero przede mną. W stylizacji olbrzymią satysfakcję daje mi sama praca na planie oraz efekt końcowy, który udaje się stworzyć. Kiedy oglądam reklamę lub teledysk w telewizji i wiem, że byłam tam, pracowałam, pomogłam osiągnąć taki efekt - jestem zadowolona.

PSR: Planujesz wrócić do Polski? Jak dlugo jesteś na emigracji ?

Stella: Na emigracji jestem od 12 lat i nie sądzę, abym kiedykolwiek wróciła do Polski na stałe. Oczywiście, wraz z upływem czasu doskwiera mi tęsknota za polską kulturą, teatrem, kinem. Na Teneryfie tak jak nie istnieje świat mody, tak i świat kultury jest bardzo ograniczony. Więc nawet jeśli mogę jakoś z niego skorzystać, to wciąż pozostaje obcy i odległy.

PSR:  Jakieś plany, projekty ?

Stella: Najbliższe plany to podróż do Maroko z moim fotografem. Chcemy skupić się na stworzeniu zdjęć pustyni, wyjątkowych budowli, które można tam odnaleźć i innych ciekawych miejsc. Zdjęcia te mają stać się kanwą dla kolekcji ubrań inspirowanych kolorami Sahary, kolorami pustyni. Chciałabym też uzupełnić ten projekt opisem doświadczeń, dokumentacją podróży w postaci bloga. Nie mogę się doczekać. 

PSR: Jak oceniasz z perspektywy czasu swoją drogę do zostania projektantką i stylistką?

Stella: Trudno opisać, jak długa i ważna to była dla mnie droga. Myślę, że wszystko, co mnie spotkało - począwszy od dziecięcych marzeń, które wydawały się zbyt odległe, by kiedykolwiek się ziścić, przez problemy osobiste i emigrację, doświadczenie bycia samotną matką i wszystkie trudności, jakie kiedykolwiek stanęły mi na drodze - to wszystko było nieodzowną częścią procesu budzenia się mojej pasji. Bez tych doświadczeń nie byłabym tym, kim jestem. To po prostu musiało się wydarzyć, a rozpoczęcie projektowania, które traktuję jak swoje kolejne dziecko, stało się nie tylko punktem zwrotnym mojego dorosłego życia, ale także otworzyło mi szansę do popracowania nad samą sobą, do zadania sobie ważnych pytań, zatrzymania się i refleksji.

Teneryfa, choć kojarzy się z rajem na Ziemi - jest biedną wyspą, na której trzeba umieć i chcieć żyć. Ja odnalazłam tu swoje miejsce, natchnienie i możliwości. Nie oznacza to jednak, że to jest łatwe. Ciągle mierzę się z przeciwnościami tutejszej mentalności i kultury, nieraz mam poczucie, że walę głową w ścianę. Ale jestem uparta i mimo wszystko dążę do tego, w co wierzę. Sądzę, że nie ma takiego miejsca, które by gwarantowało idealne życie, czy sukces. Ale raj jest tam, gdzie umiemy być szczęśliwi, a Teneryfa pozwoliła mi tak się poczuć.

PSR: Twoja determinacja pokazuje, że marzenia się nie spełniają a marzenia spełnia się. I też zgadzam się. że raj tam, gdzie czujemy sie szczęśliwi, gdzie spełniamy się.

Dziękuję bardzo za inspirującą rozmowę. Życzę sukcesów i kolejnych ciekawych kolekcji. 

Wywiad przeprowadziła:

Mariola Klimowicz

 

HEJ ! ZACZEKAJ CHWILĘ ! 

Takie wywiady to sporo pracy. Teraz czas na Ciebie, bo przecież razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie.

Jest kilka opcji:

  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Polub mój fanpage na FB. Emigracja po Sukces  to miejsce, gdzie spotykają się niesamowici ludzie, którzy tak jak Ty mieli odwagę wyjechać i żyć za granicą. Znajdziesz tam wsparcie, motywację do działania i wiele pozytywnej energii. 
  • Jeśli szukasz Polek podobnych do Ciebie, dołącz do grupy "Polki sobie radzą. Społeczność przedsiębiorczych emigrantek" - grupy dla kobiet z całego świata, które nie czekają, tylko biorą sprawy w swoje ręce - uczą się, rozwijają, zakładają biznesy. Wspieramy się, motywujemy i inspirujemy nawzajem. Warto !
  • Znajdziesz mnie również na Instagramie i LinkedIn

A jeśli spodobał Ci się ten artykuł - udostępnij znajomym ! Dziękuję ! <3

A może chciałabyś opowiedzieć nam o swojej emigracji - sukcesach i porażkach ? Dać innym motywację do działania ? Zainspirować ? A może rozpromować swój biznes ? Zapraszamy do kontaktu - podziel się swoją historią ! Napisz do nas nas: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. albo przez Facebook/Instagram. 

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE ! 

 

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane