Witaj! ZALOGUJ SIĘ

Zakochać się i pobiec przed siebie

Wyróżniony Zakochać się i pobiec przed siebie (C) & (P) Adrianna Tomczak 2016

Zaczęłam biegać, żeby nie zwariować. Po prostu pewnego dnia ubrałam buty i wyszłam z domu. Biegłam przed siebie starając się o niczym nie myśleć, chociaż głowa mi pękała od spraw, problemów, zmartwień… Praca, dom, małe dziecko, mąż pracujący w trybie zmianowym, czwarty rok studiów i sesja, która zbliżała się wieeeelkimi krokami. Brak własnej przestrzeni, miejsca dla siebie, spokoju, oddechu. W  lustrze widziałam umęczoną młodą kobietę, która patrzyła z wyrzutem, że tak dłużej się nie da…

Bieganie wydawało się najprostsze. Wystarczyły wygodne buty. Nieważne gdzie, nieważne, jak szybko. To był czas tylko dla mnie. Biega się głównie dla zdrowia fizycznego, ten sport wzmacnia mięśnie nóg, ramion, pleców, brzucha, poprawia się kondycje ruchową. Ale dla mnie było ważniejsze, że mam czas, żeby poukładać myśli, zebrać się w sobie, nabrać dystansu. Kiedy wracałam do domu byłam jednocześnie zmęczona, spocona, ledwie żywa, ale miałam w sobie mnóstwo energii i chęci do działania.

Nasza miłość trwa już wiele lat i jak każda przeszła wiele prób. Miewaliśmy swoje wzloty i upadki. Czasem się nie dało. Bywały dni, że zmęczenie brało górę i nie miałam nawet sił włożyć butów. Nie miałam z kim zostawić córki, albo grafik był tak napięty, że nie było szansy wygospodarować ani pół godzinki. Bywały kontuzje, niektóre zakończone rehabilitacją. Mierzyłam czas chcąc poprawić swoje wyniki, prowadziłam tabele. Zbliżyliśmy się do siebie na tyle, że zaczęłam intensywnie trenować do półmaratonu w Sobótce. Potem uznałam, że to nieważne i wyrzuciłam wyliczenia. Biegałam dla siebie, dla przyjemności. Tak po prostu. Pojawił się też i foch, bo dwukrotnie zeszły mi paznokcie u stóp, tuż przed samym latem - buty poleciały więc w kąt. Ale wróciliśmy do siebie. Przemierzając kilometry przesłuchałam wiele audiobooków, ciekawych audycji, na co nie znalazłabym dodatkowego czasu w ciągu dnia.

Dziś biegam słuchając kursu j. niemieckiego, najczęściej w towarzystwie psa i nie wyobrażam sobie, byśmy mieli się kiedykolwiek rozstać. Jesteśmy jak stare, dobre małżeństwo – na dobre i na złe :) A uczucia po porządnym wybieganiu nie da się słowami opisać…

Jeśli spróbujesz, Ty też możesz się zakochać!  

Ada Tomczak

Ten blog powstał ponieważ uważam, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja przewróciłam swoje życie do góry nogami. Wiem, co to brak sił, by podnieść się z łóżka. Ale wiem również, że wszystko co złe też się kiedyś kończy. Codziennie ryzykuję, działam, podejmuję wyzwania, by moje życie było takie, jak chcę: zdrowe, aktywne, szczęśliwe. Ty również możesz to zrobić.

Czytaj dalej... ]

1 komentarz

  • Marcin
    Marcin czwartek, 16 czerwiec 2016 19:29 Link do komentarza

    ...jeśli kiedykolwiek zakocham się w bieganiu, to napewno będę pamiętał Pani artykuł :)

Skomentuj

Upewnij się, że wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) są wypełnione.

Na Facebook`u

Najczęściej czytane